IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Co by było gdyby...CZĘŚĆ 2 [25/25]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
zaneta7453
Stały Bywalec
Stały Bywalec
avatar

Liczba postów : 62
Punkty : 0
Join date : 02/11/2015

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 2 [25/25]   5/1/2017, 18:36

Z góry przepraszam, że tyle mi to zajęło. Sama się wstydzę za siebie. Tyle czasu nie ruszyłam tego opowiadania. Co zaczęłam pisać epilog to kończyło się na jednym zdaniu albo usunięciu. To był okres w którym kompletnie nie miałam weny do pisania, do tego studia, choroby, praca. Tak wiem...to tylko wymówki. Ale w końcu powiedziałam dosyć ! Siądź i to napisz raz a porządnie. Puściłam klimatyczną muzykę a słowa same zaczęły pojawiać się na arkuszu. No i jest...ostatni rozdział.

Dziękuję tym którzy ze mną byli. Zarówno tym którzy zostawili po sobie ślad( Marcialinka to o tobie tu kochana mówię) oraz tym którzy czytali moje wypociny anonimowo. Mam nadzieję, że będziecie tu jeszcze zaglądać raz na jakiś czas bo od dawna mam plan na część 3 która wydaje mi się, że mogłaby być najlepsza ze wszystkich. Cała fabuła jest w moich myślach od kilku miesięcy i tylko czeka by przelać ją na komputer. Jednak wiadomo, mam mało czasu, mało weny dlatego będę ją pisać pomału a opublikuję ją dopiero jak będę miała całość napisaną byście nigdy więcej nie musieli tyle czekać.
A teraz życzę miłej lektury i do zobaczenia w części 3 !

Rozdział 25


Gdy dotarł na miejsce zobaczył ciało leżące przy krawędzi. Z boku paliło się ognisko i tylko było słychać pojękiwania Scotta spod taśmy, którą miał zaklejone usta. Theo stanął jak wryty i nie mógł się przez chwilę ruszyć. Zobaczył jak Peter puszcza zakrwawione ciało Kate. Znów jego wzrok padł na sylwetkę Cory. Stał jak sparaliżowany. Przez chwilę stracił dech w piersi. Łzy mu poleciały po policzkach. Usłyszał głos skierowany w jego stronę.
-Próbowałem ją powstrzymać-powiedział Peter
Theo odzyskał siły w nogach i szybko podbiegł do ciała. Przytulił je do siebie i mówił do niej.
-Hej…pobudka…nie możesz mi tego zrobić, nie teraz…słyszysz? Otwórz oczy !
W tym czasie jego przyjaciele dotarli na miejsce. Ujrzeli Scotta, Liam z Claire pobiegli go rozwiązać. Reszta stała jak kamień patrząc jak Theo obejmuje ciało Cory. Słysząc jak do niej mówił.
-No już…Kate już nie ma… otwórz oczy…słyszysz ? Otwórz oczy do cholery !-krzyknął bijąc pięścią w ziemię a jego łzy wypływały z oczu. Po chwili ujrzał przyjaciół wokół siebie. Dziewczyny nie przestawały płakać a chłopcy próbowali być silni. Obejmowali je i patrzyli na nią. Na bezbronną Corę, która była w ramionach Theo.
Peter trzymał się z boku, nic nie mówił. Był cicho. Tak jakby w ogóle go tam nie było.

-To wszystko twoja wina !-krzyknął Raeken puszczając bezwiedne ciało Cory i rzucając się na Petera. Zacisnął pięści na jego ubraniach i przyparł go do najbliższego drzewa.-mogłeś to powstrzymać!
Oczy chłopaka zaświeciły się na żółto, jego paznokcie przybrały kształt wilczych szponów a z ust wynurzyły się długie kły. Isaac razem z Liamem próbowali odciągnąć Theo od Petera.
-Zostawcie mnie ! Zapłaci za to, nie popuszczę !-krzyczał Theo próbując wyszarpać się chłopakom.
-Daj spokój, to nie przywróci jej życia-powiedział cicho Liam.
W tym momencie Claire coś zaświtało. Spojrzała na palące się ognisko. Zwróciła głowę ku górze spoglądając na wielki księżyc.
-Kamień-powiedziała.
Wszyscy odwrócili się w jej stronę czekając na wyjaśnienia.
-Kamień-powtórzyła.
-Co kamień?-jako pierwszy zadał pytanie Stiles, biorąc do ręki kamień leżący obok martwego ciała Kate.
-Mamy jeszcze czas-powiedziała czarownica
-Na co?
-Spróbujemy przywrócić życie Cory-wyjaśniła.
Na te słowa Theo momentalnie przestał się szarpać i odwrócił się w stronę dziewczyny.
-Zrobisz to?-spytał podchodząc bliżej, zostawiając Petera, który odetchnął ulgą w spokoju
-Nie wiem. Mogę spróbować
-Czego potrzebujesz?-spytał Liam
Dziewczyna zastanowiła się chwilę przypominając sobie sen, który miewała ostatnimi czasy. Kazała przenieść ciało Kate blisko ogniska. Wiedziała, że najpierw musi aktywować kamień. Jej śmierć w tym miejscu sprawi, że zaklęcie zadziała. Stanęła naprzeciwko ciała Kate. W otwartych dłoniach trzymała czerwony kamień. Uniosła kamień wyżej i spoglądnęła w stronę księżyca wymawiając słowa.
-Offero pro mea possibilitate huius figmenti Garuda potentia infinita.
Nagle wokół ogniska pojawiło się kilkanaście dusz. Przyjaciele patrzyli ze zdumieniem jak ich przyjaciółka wymawia kolejne słowa a dusze szepczą razem z nią kolejne wersy zaklęcia.
- Et hoc usque ad pulverem mutes posse. Et fluent ad eum lapidem sanguine reviviscant. Garuda ad lunam lumen restituit. Ignis eliciendum erit virtus.
Po tych słowach widać było jak kamień pochłania światło księżyca, zaczynając błyszczeć na czerwony kolor. Trwało to ze 2 minuty nim kolor lekko przyblakł a dusze które były wokół zniknęły.
-To chyba już-powiedziała Claire patrząc się w stronę przyjaciół którzy stali zamurowani widokiem jaki obserwowali przez ostatnie minuty.
-Co teraz?-spytał Theo niecierpliwiąc się.
-Zabierzcie ciało Kate na bok i przynieście Corę. Połóżcie ją w tym samym miejscu w którym leżała przed chwilą Kate.
Theo bez zbędnych słów od razu skierował się w stronę ciała Cory. Delikatnie podniósł jej lekkie jak piórko ciało. Po raz kolejny łzy spłynęły mu po policzkach. Położył ją pomału na miejscu Kate i odgarnął kosmyk włosów na bok.
-Odsuńcie się dalej-wszyscy posłuchali Claire, która w tym czasie podeszła do ciała Cory.
Spojrzała na nią. Pojedyncza łza spłynęła jej po policzku. Czuła się winna za to co stało się Corze. Gdyby wiedziała jak to się skończy nigdy nie pozwoliłaby jej tego zrobić. Uklęknęła i położyła kamień na klatkę piersiową przyjaciółki. Uniosła dłonie nad jej ciałem, zamknęła oczy i zaczęła wymawiać kolejne zaklęcie.
- Et iterum sanguinem in venas influit in illam. Intellegat anima corpus implet. Sit cor meum vita reddita mundo.
Claire otworzyła oczy i popatrzyła na przyjaciółkę. Jednak ona dalej leżała bezwiednie.
-To nie działa!-krzyknął Theo
-Daj jej działać-powiedział cicho Scott, który dochodził już pomału do siebie.
Czarownica nie miała zamiaru się poddać. Po raz kolejny i kolejny powtarzała słowa zaklęcia.
-No dalej, to nie może się tak skończyć- cicho szepnął Stiles
Słowa wypływały z ust Claire, która nie przestawała ich powtarzać coraz głośniej i głośniej.
-Co się dzieję?-spytała Alison gdy kamień zaczął świecić na piersi Cory identycznie gdy został aktywowany.
Claire dalej wypowiadała słowa coraz szybciej tracąc pomału dech w piersi. Kamień coraz wyraźniej zaczął świecić. Po chwili zaczął także drgać coraz mocniej i mocniej aby po chwili obrócić się w proch.
Wszyscy podbiegli do dziewczyn. Claire otworzyła oczy i spojrzała na Corę.
-Co to do diabła miało być?-spytała Malia gdy nic się nie stało.
Kamień zniknął, został po nim tylko proch a ich przyjaciółka dalej leżała nieprzytomna.
Czekali, czekali ale nic się nie działo. Wszystkich zaczęły spływać łzy po policzkach patrząc na jej ciało, które nawet nie drgnęło.
-Może zrobiłaś coś źle?-skierował pytanie do Claire
-Nie…zrobiłam wszystko tak jak było w księdze.
-Więc czemu się nie budzi !-krzyknął
-Nie wiem ja…ja…-zaczęła się jąkać
-Daj jej spokój, zrobiła wszystko co mogła-powiedział Liam
Theo usiadł po turecku przysuwając ciało Cory na swoje kolana. Podparł ręką jej głowę. Wpatrywał się w jej twarz. Wyglądała tak niewinnie. Jakby spała. Nie mógł uwierzyć, że to już koniec. Przytulił ją do siebie i po raz kolejny zaczął płakać. Reszta siedziała wokół nich także żegnając się z przyjaciółką.
Minęło kolejne 5 minut po których dało się usłyszeć cicho wymawiane słowa.
-Mazgaj z ciebie Raeken-wyszeptała cicho w jego klatkę piersiową.
Jednak wszyscy to usłyszeli. Theo odsunął ją od siebie i spojrzał ze zdumieniem jak otwiera oczy i lekko się uśmiecha.
-O mój Boże ! –krzyknęła Lydia.
Wszyscy rzucili się w ramiona przyjaciółki ściskając ją jednocześnie.
-Okej…bo mnie zaraz udusicie-powiedziała Cora siadając o własnych siłach
-Jak się czujesz?-spytał Stiles
-Słabo..ale żywa. Dzięki wam-powiedziała, szczególnie spoglądając w stronę Claire.
-Nigdy więcej nie będę cię słuchać, żeby to było jasne-powiedziała Claire czując ulgę, że jej się udało.
-Nigdy więcej nie odwalaj takich akcji bo sam cię zabije- powiedział Theo, przysuwając się do Cory. Pocałował ją w czoło i mocno przytulił do siebie. Wszyscy wiedzieli, że już wszystko będzie dobrze. Bo znów są jednym stadem. Mocnym, niezwyciężonym stadem, które zawsze będzie walczyło w imię drugiego.

CDN
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcialinka
Odwiedzający
Odwiedzający
avatar

Liczba postów : 47
Punkty : 0
Join date : 09/11/2015
Age : 18
Skąd : Instytut Xaviera

Beacon Hills
Imię i nazwisko:
Wiek:
Rasa:

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 2 [25/25]   10/1/2017, 13:02

O rety... straciłam komentarz, kiedy pisałam na telefonie, kurde, nie cierpię, kiedy mam problemy z połączeniem. A wiesz, jak się ucieszyłam, kiedy zobaczyłam, że napisałaś? Kobieto, w głowie Ci się nie mieści. A potem zrobiło mi się smutno, bo zdałam sobie sprawę, że to już ostatnia część, ale ponieważ napisałaś, że przygotowujesz trzecią część... odzyskałam wiarę w ludzi.
Niezły zuch z tego z tego Liama. Tak stawać w obronie kobiety... łał... Szkoda, że było tak mało Scotta. Uwielbiam go! Pojękiwał się wił w taśmie klejącej... Tak, wiem, jak to brzmi.
Rozdział super! czekam na trzecią część! Trzymaj się! Dużo weny życzę!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://mccall-pak.blogspot.com/
 
Co by było gdyby...CZĘŚĆ 2 [25/25]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Twórczość :: Opowiadania-
Skocz do: