IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Co by było gdyby...CZĘŚĆ 1 [33/33]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
zaneta7453
Stały Bywalec
Stały Bywalec


Liczba postów : 61
Punkty : 0
Join date : 02/11/2015

PisanieTemat: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 1 [33/33]   2/11/2015, 18:58

Cześć,jestem nowa. Kiedyś pisałam różnego typu opowiadania,niestety potem miałą bardzo długą przerwę. Niedawno zaczęłam swoją przygodę z TW. W mig nadrobiłam wszystkie sezony i stałam się powiedzmy psychofanką Very Happy
Oczywiście jak każdy z was spekuluje nad tym co by było serial potoczył się ciut inaczej. Postanowiłam napisać opowiadanie,mam nadzieję,że wam się spodoba.

Dziś tylko krótki wstęp który wprowadzi was nieco w fabułę.
Uprzedzam,że niezbyt wychodzi mi pisanie akcji o jakiś wrogach z którymi muszą się zmierzyć bohaterowie więc to jest bardziej takie nastolatkowy miłosny fic.
Mile widziane wszelkie komentarze !

A więc...

Akcja dzieje się po 5 sezonie,gdy już cały temat Doktorów Strachu został zamknięty. Ale !....
Co by było gdyby Theo był tym dobrym ? Gdyby dołączył do watahy Scotta?
Co gdyby Derek nadal był w Beacon Hills i postanowił niańczyć naszych bohaterów ?
Co by się wydarzyło gdyby Cora wróciła i stała się obiektem pożądań Theo ?
Co gdyby Hayden nie było a do miasta przybyła śliczna tajemnicza dziewczyna o imieniu Claire?
Jaką nowa uczennica skrywa tajemnice ?
Co gdyby Issac nie wyjechał a Allison nadal żyła ?
Co gdyby to Ethan zmarł a Aiden przeżył i został w Beacon Hills?

Tego dowiecie się już w pierwszym rozdziale.
Mam nadzieję,że pomysł się spodoba i będziedzie zaintrygowani miłosnymi perypetiami bohaterów Wink


Ostatnio zmieniony przez zaneta7453 dnia 6/12/2015, 10:58, w całości zmieniany 33 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
zaneta7453
Stały Bywalec
Stały Bywalec


Liczba postów : 61
Punkty : 0
Join date : 02/11/2015

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 1 [33/33]   3/11/2015, 17:07

Witam,wstawiam pierwszy rozdział.
Jak już wcześniej wspomniałam liczę na wszelkie opinie.
Te dobre mnie zmobilizują do dalszego pisania a te złe na pewno dadzą do myślenia i będę wystrzegać się błędów które popełniłam.
Enjoy !

Rozdział 1

Nastawał świt. Derek Hale leniwie otworzył oczy i spojrzał w okno. Słońce właśnie wschodziło. Popatrzył na zegarek..6:00.
- „Czas wstawać”- pomyślał.
Podniósł się z łóżka, przeczesując palcami włosy. Wyjął z szafy jeansy i biały t-shirt. Wszedł do kuchni, przysłuchując się czy ktoś jeszcze nie śpi o tej porze. Cisza. Błoga cisza. Mimo, że darzył sympatią te dzieciaki, nocnymi porami żałował, że 4 z nich tu mieszka. Wczoraj urządzili sobie małą posiadówkę na którą przyszli wszyscy bliscy znajomi. Chciał wcześniej iść spać, niestety hałasy z piętra niżej mu w tym przeszkadzały. Mimo tego uwielbiał to, że ma towarzyszy. Kiedyś był typem samotnika, wolał się ukrywać i nie pokazywać wśród ludzi. Te dzieciaki zmieniły w nim wszelkie nastawienie. Kilkoro nie miało się gdzie podziać, ze względu na swe sytuacje rodzinne. Isaac, jego niegdyś pomocnik z którym stawał do walki z niejednym wrogiem, nie miał rodziny. Theo, który się przeniósł do miasta i stracił miejsce noclegu ze względu na to, że opuszczony budynek w którym się ukrywał został nagle kupiony. Musiał się wynieść z niego jak najszybciej a Derek stwierdził „Skoro mam 3 nastolatków, to czwarte nic nie zmieni”. Malia, której ojciec zaczął mocno popijać alkohol. Zamknęli go w ośrodku odwykowym i mimo, że dziewczyna większość czasu spędzała a nawet i spała u Stilesa to i tak powinna mieć swój kąt. Więc powiedział, że może u niego zostać. No i jeszcze Aiden, który od czasu Deucaliona dołączył do stada i nie miał gdzie się podziać. Dereka lokum było ogromne, miał dużo swoich oszczędności więc by dzieciaki czuli się jak u siebie postanowił trochę przerobić górne piętro tak by każdy miał oddzielny pokój. Na dole została dostawiona druga kanapa i fotel aby mieli gdzie rozsiąść się wieczorami. Oczywiście TV nie zabrakło. A z boku tuż przy drzwiach została postawiona lada, szafki, prosty sprzęt kuchenny i wielka lodówka. Lada była wysepką przy której stały wysokie jak w barze krzesła, gdzie rano nastolatkowie razem jedli szybkie śniadania i wybiegali do szkoły.

Kuchnia nie była w tym momencie najczystszym pomieszczeniem. Wszędzie walały się plastikowe kubki po napojach, puste paczki chipsów i innych przekąsek. Na ladzie w kuchni, leżał karton z wyschniętą już pizzą. Derek pokręcił bezradnie głową, jednak widać było cień uśmiechu na jego twarzy. Otworzył lodówkę, wyjął dwa plastry szynki, które nałożył na bułkę i spojrzał na zegarek. 6:40.
-„Cholera”- bąknął do siebie uświadamiając sobie, że zaraz się spóźni. Napisał karteczkę „Ma być posprzątane jak przyjdę” nakleił na lodówkę i wybiegł z lokum chwytając po drodze bułkę.
Niedługo nastolatki będą wstawać do szkoły, a on musiał wcześniej wyjść z domu bo jego siostra niedługo ląduje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
zaneta7453
Stały Bywalec
Stały Bywalec


Liczba postów : 61
Punkty : 0
Join date : 02/11/2015

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 1 [33/33]   4/11/2015, 10:51

Zapraszam was serdecznie na rozdział drugi.
Rozdziały będę pisała różnie, czasem w kazdym rozdziale będzie o kimś innym,niektóre będą połączone. Chciałabym po prostu by wszyscy główni bohaterzy mieli swoje historie jak w serialu Smile

Naprawdę prosiłabym o komentarze. Bez nich nie wiem czy to co pisze wam się podoba, czy mam pisać dalej czy jednak może pójść w jakimś innym kierunku. To tylko chwilka a naprawde potrafi podbudowac.

A teraz życzę miłego czytania !

Rozdział 2

Gdy dojechał na lotnisko do pobliskiego miasta wzrokiem szukał sylwetki swojej siostry. W końcu zrobiło się cicho i bezpiecznie w Beacon Hills i Cora mogła wrócić do miasta. Do ostatniego członka swojej rodziny. Petera nie liczyła, gdyż nigdy go nie lubiła. Poza tym wyjechał gdzieś w podróż niby w „ważnej” dla niego sprawie. Ludzie zaczęli wychodzić z torbami i walizkami. Między nimi szła nie za wysoka brunetka, z długimi brązowymi włosami i tym samym kolorem oczu. Ubrana była w sportowym stylu. Nigdy nie lubiła się stroić. Wolała styl: Jeansy, koszulka, skórzana kurtka i trampki. Gdy ujrzała swojego brata w mig przecisnęła się przez tłum ludzi, upuściła torbę z ciuchami i go objęła.
-W końcu ! Tęskniłam.- wyszeptała na ucho wtulając się w niego jeszcze bardziej.
-Ja też, przepraszam, że to tak długo trwało. Musiałem się upewnić, że jest bezpiecznie.
-W porządku -odpowiedziała.
-Chodź, muszę odstawić Cię do szkoły. Dzwoniłem do dyrektorki, masz odebrać swój plan jeszcze dziś.
-Okej- rzuciła, marszcząc się.
Miała żyć jak normalna dziewczyna więc szkoła jest konieczna. Ma trochę zaległości ale Derek wiedział, że jest bystra i szybko je nadrobi. Starszy brat złapał za torbę i ruszyli razem do samochodu. Schował bagaż w bagażniku jeepa i skierowali się do Beacon Hills High. Po drodze nadrabiali zaległości, opowiadali co robili gdy się nie widzieli. Derek oznajmił jej, że będzie miała swój pokój, że szybko się zaaklimatyzuje. W końcu znała już część watahy. Musiała się jeszcze zapoznać z Aidenem, Theo, Malią, Kirą i Liamem. Słyszała o nich kilka słów, Lydia z Allison do niej dzwoniły na prośbę Dereka. Brat strasznie się troszczył o swoją siostrę i chciał by jak najlepiej się wpasowała do wszystkich, by miała przyjaciół, by nie czuła się samotna jak niegdyś on sam. Nim się zorientowali, byli już na parkingu liceum. Z daleka Derek ujrzał Stilesa z Malią.
-O ! Tam jest Stiles, idź przywitaj się. Pokażą ci gdzie jest gabinet dyrektorki. Ja zawiozę bagaże do domu i zobaczę czy te niesforne wilki posprzątały lokum. – I hej ! Dasz radę, Kocham Cię.
-Okej, dzięki, ja ciebie też Kocham. Widzimy się później. Pa.
Wyszła trzaskając drzwiami samochodu i udała się w stronę Stilesa i dziewczyny która stała wraz z nim. Lubiła Stilesa. Mimo iż mieli podzielne zdania na niektóre tematy, to zdarzenia z Derekiem z poprzedniego roku zbliżyły ich do siebie. Uważała go za przyjaciela, choć w pewnych chwilach rozmyślała jakby to było gdyby nie wyjechała. Byli ze sobą dość blisko, pomagał jej i rozmawiał z nią. Próbował zrozumieć. Można powiedzieć, że była zauroczona w brunecie. Z rozmyślań wyrwał ją z daleka machający ręką obiekt jej rozmyślań. Podeszła do dwójki stojącej przed budynkiem szkoły.
-Cora ! Hej, słyszałem, że masz wrócić. Nie wiedziałem, że to dzisiaj.- zaczął Stiles.
-Tak, Derek chyba chciał wam zrobić niespodziankę.
-Super ! Cała wataha w komplecie !- krzyknął. –O zapomniałem, że się jeszcze nie znacie. Cora to Malia. Malia Cora. Jesteście kuzynkami.
-Tak..Derek wspominał, że Peter spiknął się z kojotem. Cześć.
-Cześć- rzuciła szybko Malia.- Muszę lecieć na chemię, do później.-dodała po czym zaczęła kierować się w stronę szkoły.
-Czekaj, ja też mam chemię ! –krzyknął do Malii Stiles po czym odwrócił się do Cory- Miło było Cię znów zobaczyć.
-Czekaj ! Derek mówił, że pokażesz mi gabinet dyrektora!
-A to…to…O Theo ! Zapoznajcie się!-rzucił po czym dodał do Cory- on ci z tym pomoże, lecę bo jak znów się spóźnię to i ja wyląduje u niego w gabinecie. Na razie !
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
zaneta7453
Stały Bywalec
Stały Bywalec


Liczba postów : 61
Punkty : 0
Join date : 02/11/2015

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 1 [33/33]   5/11/2015, 10:30

Rozdział 3 już do was leci kochani !
Troszkę mi smutno, że nikt nie komentuje,ale mimo to mam nadzieję, że czytacie moje bazgroły Smile
Mam już napisanych kilka rozdziałów do przodu. Pisze kiedy tylko mogę,ze względu na to,że w weekendy często pracuje i trzymam je byście codziennie mogli dostać jakiś rozdział.

Jesteście ciekawi pierwszego spotkania Cory i Theo ?
W takim razie zapraszam !

Rozdział 3

Cora bezradnie wypuściła powietrze z płuc. Odwróciła się i spojrzała na dobrze umięśnionego ciemnego blondyna. Był bardzo przystojny, nie dało się ukryć. Miał niebieskie oczy, w których pewnie nie jedna dziewczyna utonęła. Theo podszedł do nieznanej mu jeszcze dziewczyny.
-Cześć, Theo.-rzucił na powitanie.
-Hej. A więc…jesteś kumplem Stilesa ?-spytała
-On chciałby być moim kumplem.-rzucił z uśmiechem. Lubił się droczyć ze Stilesem. Mimo, że mieli gorsze chwile to nawet się polubili.- Jesteś nowa ? Skąd znasz Stilesa ?-zapytał zaciekawiony.
Był zafascynowany nowo poznaną dziewczyną, była szczupła, uśmiechnięta. Jedyną zagadką było skąd może znać jego kolegę. Myślał, że tak ładne dziewczyny nie zwracają uwagi na takiego jak Stiles, ale już zdążył się przekonać o nieprawdziwości tego stwierdzenia patrząc, że udało mu się zdobyć Malię. Kiedyś był zauroczony jej urodą, myślał, że mógłby ją wyrwać ale mylił się. Ona i Stiles mieli swoją przeszłość. Wspierali się wzajemnie przechodząc trudne chwile i wiedział już, że tą parę nic nie rozdzieli.
-Zna się z moim bratem.-opowiedziała krótko.
-Bratem ?
-Yeah, Derekiem.
-Zaraz, zaraz….Derek Hale jest twoim bratem ? Od kiedy ?
-No tak jakoś od 18 lat. – rzuciła z uśmiechem.
-Czekaj czekaj…Cora prawda ? Miałaś przyjechać, nie wiedziałem, że to dzisiaj. Derek nic w domu nie mówił.-odpowiedział zastanawiając się czy jakoś nie umknęły mu słowa Dereka, że jego siostra przyjeżdża tego dnia.
-Chyba chciał wam zrobić niespodziankę. Jeden z tych mieszkających z nim i zostawiający śmietnik wilczków ?
- Po 1 tak mieszkam z nim. Po 2 to nie ja śmiecę. Po 3 nie jestem jakimś tam wilczkiem. Jestem wilkokojotem, jak Malia.- powiedział dumny.
-A ten od badań doktorków ? Chimera?
-Yep. Widzę jesteś dobrze poinformowana. No więc masz problem z trafieniem do klasy?
-Do gabinetu dyrektora. Musze odebrać plan. Ty nie idziesz na lekcje ?
-Nope, obejdzie się. Nie przepadam za matmą. Chodź, pójdę z tobą. Trzymaj się mnie a wszędzie trafisz, skarbie.-rzucił z uśmiechem kierując się do wnętrza szkoły.
-A tak ! To ty!
-Ja?-spytał zdezorientowany.
-Ten przystojny ale cwaniaczek.
-Zostańmy przy przystojnym-odpowiedział znów się wyszczerzając zęby. Ten uśmiech sprawił, że Corze od razu zrobiło się cieplej wgłębi i czuła, że zaczyna się rumienić.- Zaraz zaraz….kto ci tak mnie opisał?-spytał zaciekawiony przyglądając się brunetce.
-Nieważne, tajne źródło.- rzuciła nie wydając dziewczyn i wyprzedziła towarzysza, wchodząc do środka szkoły.
-Hej ! Nie zbyjesz mnie tak łatwo! –krzyknął dobiegając do brunetki. „Już ją lubię”- pomyślał i ruszyli razem do celu.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
zaneta7453
Stały Bywalec
Stały Bywalec


Liczba postów : 61
Punkty : 0
Join date : 02/11/2015

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 1 [33/33]   6/11/2015, 17:37

Wklejam kolejny rozdział Smile
Chciałabym uprzedzić,że jeszcze kilka części będzie luźniejszych, a potem zacznie dziać się jakaś akcja. Właśnie próbuję skleić moje pomysły na historię w jedną całość aby wszystko miało jakiś sens Smile


Rozdział 4

Tymczasem w innej części szkoły, korytarzem przechadzała się niska dziewczyna o czarnych włosach. Była bardzo ładna, miała delikatne rysy twarzy. Ubrana była w zwiewną sukienkę, na to kurtka z jeansu, apaszka i bordowe baletki. To był jej pierwszy dzień w szkole. Przeniosła się z Sunset Valley, z innego stanu. Jej ojciec dostał tu lepszą pracę więc wraz z nim i matką przeprowadzili się do Beacon Hills. Spojrzała na swój plan załamana.
„Okej…tylko spokojnie…historia, sala 128. Musi gdzieś tu być. Dasz radę Claire” –myślała chodząc zabłąkana od klasy do klasy, szukając tej właściwej. Nie zauważyła nawet jak jakiś chłopak próbował wyciągnąć jakąś informację od brunetki. Był bardzo zdeterminowany wyciągnięciem czegoś więcej od dziewczyny. Minęła ich, skręcając w korytarz obok i modląc się, by szła w dobrym kierunku. W końcu ujrzała tabliczkę na drzwiach „128”. „Uff”-wzdychnęła, zapukała lekko do klasy po czym weszła do środka.

Liam siedział w przedostatnim rzędzie, już od rana znudzony tym, że musiał słuchać nudnych historii Pana Yukimura o celtyckich osadach. Nagle ujrzał jak drzwi się otwierają i wchodzi przez nie niska dziewczyna, trochę zawstydzona spóźnieniem się przepraszając nauczyciela i tłumacząc czemu się spóźniła na zajęcia. Zrobiła wielkie wrażenie na brunecie. Od razu gdy ją ujrzał wiedział, że coś w niej jest. Pan Yukimura uśmiechnął się i kazał zająć jej miejsce w wolnej ławce. Tak się składało, że jedyna wolna ławka znajdowała się tuż za Liamem. Liam przyglądał się jak ciemnowłosa nieznajoma siada tuż za nim i wyjmuje podręcznik. Chłopak postanowił zagadać, widział, że dziewczyna była trochę przytłoczona tym, że nikogo nie zna.
-Liam- wyszeptał, podając dziewczynie rękę na przywitanie.
-Claire- uśmiechnęła się dziewczyna odwzajemniając uścisk dłoni.
-Nowa?
-Aż tak to widać?-spytała zawstydzona
-Nie zajęło ci aż tak długo znalezienie klasy. Jedyne…-przerwał spoglądając na zegar wiszący nad tablicą -17 i pół minuty- dokończył z uśmiechem.- To i tak niezły wynik- dodał.
Dziewczyna tylko się uśmiechnęła, próbując znaleźć odpowiednią stronę w podręczniku.
-Nie kłopocz się, nie jest ciężko, tylko Pan Yukimura trochę zanudza, ale da się przeżyć-zażartował chłopak. Nim Claire zdążyła się odezwać, ojciec Kiry odezwał się w strone Liama.
-Panie Dunbur. Może powtórzy Pan co właśnie powiedziałem?
-Przykro mi, ale pomagałem nowej koleżance znaleźć dobry rozdział- puścił oczko w kierunku dziewczyny, odwracając się w stronę nauczyciela i prostując na krześle.
-Proszę słuchać, będzie to na egzaminie końcowym.- dodał nauczyciel wracając do opowiadanej historii.

Kiedy zadzwonił dzwonek, wszyscy uczniowie ruszyli w stronę korytarza szkolnego, uradowani przerwą. Liam chwycił swój plecak i już miał także udać się na przerwę gdy obrócił się i zobaczył jak jego nowa znajoma patrzy na plan. Podszedł do niej, zaglądnął przez ramię, patrząc jaką ma teraz lekcje.
-Masz biologię, sala 135. Też tam idę, możesz iść ze mną- zagadał ciągle się uśmiechając w kierunku dziewczyny.
-Dzięki. Wolę nie spóźniać się więcej na lekcje. Będę miała potem zaległości.
-Spokojnie, pierwsza klasa jest dość łatwa, szybko nadrobisz zaległości i kto wie…może już niedługo uda ci się trafić na jakieś zajęcia na czas- uśmiechnął się.
-Bardzo śmieszne-powiedziała dziewczyna odwzajemniając uśmiech i udając się z Liamem w stronę następnej klasy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
zaneta7453
Stały Bywalec
Stały Bywalec


Liczba postów : 61
Punkty : 0
Join date : 02/11/2015

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 1 [33/33]   7/11/2015, 10:45

Wstawiam z rana gdyż potem nie będzie mnie w domu, a nie chciałabym was zawieść Smile
Wczoraj siedziałam do późna czytając różne legendy,mity i powiem wam, że znalazłam coś co idealnie podpasowało do mojej historii ! Ale o tym w późniejszych rozdziałach się przekonacie Smile

Dzisiaj króciutko więc bez zbędnych słów...
Enjoy Smile

Rozdział 5

Scott szedł wraz ze Stilesem i Malią szukając wzrokiem Isaaca. W międzyczasie rozmawiał z dwójką znajomych.
-Cora dziś przyjechała-zaczął Stiles
-Co ? Nie wiedziałem, że już wróciła-odpowiedział zdziwiony Scott.
-Nikt nie wiedział- napomknęła Malia.
Trochę bała się o swój związek. Widziała uśmiech na twarzy swojego chłopaka gdy ujrzał Corę. Pierwsza myśl jaka jej przyszła do głowy to to, że coś ich łączyło. Dlatego tym bardziej była przerażona tym, że może im odebrać to na co pracowali tak długo. „Dodatkowo to moja kuzynka”- pomyślała zdenerwowana dziewczyna.
-To gdzie ona jest ?-spytał zaciekawiony Scott.
-Nie wiem, Theo miał jej pomóc trafić do gabinetu dyrektora po plan- powiedział Stiles do przyjaciela
-Ta, prędzej do męskiej toalety- zażartować ciemnowłosy alfa- Mam nadzieję, że zdaje sobie sprawę z tego, że to siostra Dereka. Zresztą Cora jest mądra, nie zrobiłaby czegoś tak głupiego.-dodał. Scott znał Theo. Ostatnio tylko dziewczyny mu w głowie. Na poprzedniej imprezie szkolnej obmacywał się z jedną dziewczyną a po 2 minutach widział go w objęciach drugiej. Lubił eksperymentować. Raeken nie lubił się wiązać. Mimo, że większość jego przyjaciół była sparowana to on wolał się bawić i korzystać z życia jak tylko się da. Jest przystojny, dobrze zbudowany. Dodać do tego ten jego trik z uśmiechem i każdej dziewczynie miękną kolana na jego widok.
Po chwili trójka znajomych ujrzała swych przyjaciół przy szafkach. Byli tam Isaac, Allison, Aiden, Kira i Lydia. Podeszli do nich i Scott dał buziaka Kirze po czym zaczął rozmowę.
-Hej wszystkim, też jesteście niewyspani ? Isaac, Aiden pamiętajcie, że dziś trening o 5. Trener kazał wszystkim przyjść. Wymyślił jakąś niesamowicie genialną taktykę na następny mecz. Widzieliście Liama ?
-Nie-odpowiedziała Allison na pytanie Scotta
-Twój szczeniak przepadł-zaśmiała się Lydia.
-Jak go spotkacie to powiedzcie mu o treningu, nie odpisuje na moje smsy.
-Zerwał Ci się ze smyczy dzisiaj, no proszę.- powiedziała zadziornie Lydia. Dopisywał jej humor. Rano miała miłą wizytę Aidena, który był sprawcą jej dobrego samopoczucia.
-Ha ha-opowiedział Scott z uśmiechem, łapiąc swoją dziewczynę za rękę i udając się w stronę klasy, gdzie mieli zajęcia. Stiles wraz z Malią udali się z nimi.
-Lecimy na angielski- powiedział Isaac po czym ucałował Argentównę. Aiden zrobił to samo z Lydią i razem udali się w stronę klasy 118.
-Ach ta płeć męska-powiedziała panna Martin śmiejąc się z przyjaciółką.
Dzwonek zadzwonił, oznajmiając koniec przerwy. Dziewczyny zamknęły swoje szafki i także udały się na zajęcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
zaneta7453
Stały Bywalec
Stały Bywalec


Liczba postów : 61
Punkty : 0
Join date : 02/11/2015

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 1 [33/33]   8/11/2015, 13:08

Mam nadzieję, że nadal czytacie moje wypociny Smile

Rozdział 6

Liam nie czuł wibracji przychodzących wiadomości od Scotta. Był zbyt zajęty przechadzką z Claire szkolnym korytarze. Zastanawiał się co w niej go tak fascynuje, zaciekawia. Była miłą, uśmiechniętą wydawałoby się normalną nastolatką. Jednak nie wie, jaką tajemnice skrywa pozornie normalnie wyglądająca dziewczyna. Udali się do właściwej klasy. Nikogo nie było jeszcze w środku, trwała przerwa, lecz oni postanowili, że pogadają w środku, gdzie panuje cisza i spokój. Położyli torby obok swoich ławek po czym Claire usiadła na krześle a Liam na ławce która stała przed jej.
-Więc co Cię sprowadza do naszego miasteczka ?
-Mój ojciec dostał tu lepiej płatną pracę.
-O ! A kim jest ? Jeśli to nie tajemnica oczywiście.
-Nie, to nie tajemnica. To lekarz. Ale trochę taki inny. Nie jest zwykłym lekarzem. Leczy ludzi za pomocą różnego rodzaju ziół i ich połączeniu.
-I to pomaga ludziom- zdziwił się chłopak.
-O dziwo tak.- uśmiechnęła się –Jest naprawdę genialny, wyleczył już nie jednego wydawałoby się umierającego człowieka- dodała.
-A więc szacunek dla niego. Skąd przyjechałaś?
-Z Sunset Valley, południowa część Arizony.
-Dość daleko stąd, musiałaś jechać parę dni.-powiedział do nadal uśmiechającej się brązowookiej dziewczyny.
-Tak, 2h. Leciałam samolotem.
-Ohh-zarumienił się chłopak, z popełnionej gafy.
-Więc…-zaczął Liam- co robisz w piątek wieczorem?- rzucił szybko, karcąc się, że spytał za szybko. Cóż, teraz mógł tylko czekać na odpowiedź, zażenowany zadanym pytaniem, modląc się by go nie wyśmiała.
-Siedzę w domu. Nie znam nikogo więc pozostaje mi samotne siedzenie w pokoju ze słuchawkami w uszach.-odpowiedziała.
-Może wpadniesz na mecz lacrossa ? Jestem w drużynie.
-To to gdzie rzuca się piłkę kijami z siatką? No nie wiem…nie znam się na sporcie- „Głupek”-pomyślał chłopak „ Już dała ci kosza”.
-Po meczu jest mała impreza, poznasz moich przyjaciół. Nie będziesz musiała gadać do słuchawek, moi znajomi na pewno Cię polubią. Dziewczyny będą na trybunach więc was przedstawię. Mają większe doświadczenie w tym sporcie więc ci wyjaśnią zasady. Kto wie, może polubisz oglądać ten sport. Pierwszy krok zaliczony, wiesz co to za sport.- spróbował przekonać Claire.
Dziewczyna zastanawiała się przez chwile. W końcu postanowiła, że pójdzie. „Lepsze to niż siedzenie samemu w pustym pokoju po ciemku”-pomyślała. Chłopak bardzo się ucieszył na wieść, że udało mu się ją przekonać na wyjście. Miał tylko nadzieję, że wszyscy ją polubią. Dzwonek zadzwonił oznajmiając, że lekcja się zaczyna. Wszyscy uczniowie wraz z nauczycielem weszli do klasy. Dwójka nowych znajomych nie zdążyła obgadać szczegółów, więc wymieniła się numerami i Liam powiedział, że prześle jej informację co, jak i o której smsem. Przez całą lekcję młody wilkołak nie mógł się skupić. Cieszył się na myśl o wspólnie spędzonym wieczorze. Miał tylko nadzieję, że nikt nic nie palnie głupiego w jej obecności. W końcu znał swoich przyjaciół, lubili stroić sobie wzajemnie żarty. Ale był pewien, że ten wieczór zaliczy do udanych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
zaneta7453
Stały Bywalec
Stały Bywalec


Liczba postów : 61
Punkty : 0
Join date : 02/11/2015

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 1 [33/33]   9/11/2015, 10:25

Pomału składam wszystko co chciałam więc myśl, że jakiś progress jest Very Happy

Rozdział 7

Wychodził z zajęć kiedy wyjął telefon z przedniej kieszeni swoich spodni. 4 wiadomości i 7 nieodebranych połączeń. „Szlag” zaklął Liam odczytując wiadomości. Spojrzał na zegarek..16:50. „Uff” pomyślał. Czym prędzej udał się w stronę szatni dziękując swojemu szczęściu, że zdąży na trening i trener go nie zawiesi.
W szatni byli już wszyscy członkowie jego stada, oczywiście męska część stada. Podszedł do swojej szafki, wyjmując kij do lacrosse i sportowy strój.
-O! Jest i nasza zguba- zwrócił się Isaac do Scoota wskazując głową na pierwszoklasistę.
Scott podszedł do Liama, oparł się o szafkę i zaczął:
-O tu jesteś. Nie odbierałeś. Gdzieś ty się do cholery podziewał?
-Przepraszam, miałem wyciszony i nie poczułem wibracji. Oprowadzałem nową koleżankę z klasy. Zaprosiłem ją na mecz i imprezę po. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko. Nie zna tu nikogo.-tłumaczył się młody wilkołak.
-Jasne, tylko następnym razem włącz dźwięki. To tylko trening, ale mogłoby to być coś ważniejszego.
-Okej, sorki.
W drugiej części szatni Isaac i Theo kierowali się już w stronę boiska.
-Nie słyszałeś może kto mówi, że cwaniakuje?-spytał zaciekawiony wilkokojot.
-Z tego co wiem, to my wszyscy-zaśmiał się kolega.
-Ha ha bardzo śmieszne…a tak serio..nie wiesz kto rozmawiał z Corą o mnie ?
-Stary, nie przeglądam telefonów dziewczyn, chcesz to spytaj się ich wprost. Czemu to Cię tak gryzie?
-Jestem tylko ciekawy
-Taaa jasne-uśmiechnął się Isaac.- Co już dała ci w kość?
-Jeszcze nie, ale nie zaprzeczę, że potrafi być pyskata.
-Koleś…to siostra Dereka. Dziwne by było gdyby nie była- odpowiedział Isaac znów się śmiejąc.
-W sumie racja- kiwnął Theo po czym stanęli na zbiórkę wraz z resztą kolegów.


Na trybunach siedziała damska część ekipy. Alison, Lydia, Malia. Kira wraz z chłopakami była w drużynie więc jej brakowało na ławkach. Z daleka widać było Corą która kieruje się w stronę dziewczyn. Weszła na drugie pięterko trybun po czym podeszła do koleżanek.
-Hej, Derek mówił bym nie siedziała w domu i że was tu znajde.-zaczęła witając się.
-O heeeej –krzyknęła banshee wraz z łowczynią przytulając Corę na powitanie.
- Słyszałyśmy od chłopaków, że dziś przyleciałaś. W końcu- powiedziała Alison.
-Tak, niby znam całe miasto ale jakoś jeszcze nie czuje się tu za pewnie.
-Siadaj z nami, popatrzysz jak faceci się popisują.- zażartowała Lydia po czym zwróciła się do Malii- A ty co taka cicha dzisiaj ? Poznałaś swoją kuzynkę, nie powinnaś się cieszyć ?
-Znam tylko jej imię-napomknęła wilkokojotka.
-Więc przydałoby się byście się poznały. Dzisiaj. Babski wieczór u mnie. Z noclegiem. Uprzedzę Kirę.-zdecydowała szybko rudowłosa.
-Myślę, że to świetny pomysł- dodała Alison.
-Sama nie wiem, jutro szkoła-zaczęła wykręcać się Cora
-Myślę, że Lydia nie da się zbyć taką wymówką więc nie masz wyboru- zaśmiała się Alison ostrzegając.
-Niech będzie-zgodziła się.
-Okej- tylko tyle zdołała wydusić z siebie Malia.
Po tej rozmowie zaczęły się plotki o chłopakach, dziewczyny wypytywały Corę jak tam spotkanie z Theo. W międzyczasie wszystkie dopingowały chłopaków. Gdy trening się skończył chłopcy udali się do szatni pod prysznic a dziewczyny zgodnie zdecydowały, że każda idzie do siebie przygotować się na wieczór i widzą się u Lydii o 8.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcialinka
Odwiedzający
Odwiedzający


Liczba postów : 46
Punkty : 0
Join date : 09/11/2015
Age : 17
Skąd : Instytut Xaviera

Beacon Hills
Imię i nazwisko:
Wiek:
Rasa:

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 1 [33/33]   9/11/2015, 13:19

Dobra, miało być na brudnopisane, ale coś się zacięło i postanowiłam się jednak poświęcić... I rejestruję się. Jeszcze muszę odpicować profil...

O rozdziale 4:
Liam jest brunetem? Od kiedy? Zawsze miałam go za blondynka, co z tego, że się od czasu do czasu farbuje. Jak już wcześniej wspomniałam na czacie, Clarie kojarzy mi się z "Clary", która występowała w "Darach Anioła", nie wiem, czy to czytałaś. Możliwe, ze to głupie, może nawet chybione. 
Odnoszę wrażenie (możliwe, że mylne), że Clarie jest Twoim Alter Ego. Wywaliłaś Hayden, wstawiłaś Clarie i wcale bym się nie zdziwiła, jeśli pisząc, wyobrażałabyś sobie siebie, jako ją. Wiem, bo sama tak robiłam przy Alianie, Lizzy i teraz Susan. To powszechna praktyka w FF, co czasami działa na korzyść. 
Wracając do tematu: To miło, ze strony Liama, że wziął nową koleżankę pod swoje skrzydła, albo w wilkołaczej wersji, pod swoje pazury. Podoba mu się, okey i czuję się w pełni zobowiązania, żeby zacytować Stilesa z pierwszego sezonu: "Każdy nastolatek myśli o seksie".
Dlaczego Pan Yukimura jest taki sztywny? Przecie to równy gość! I zaliczyłaś WTOPĘ! O ile piszesz alternatywę piątego sezonu, bo jak nie to po prostu to zignoruj. Liam na pewno nie chodzi do pierwszej klasy. Jeśli już to do drugiej, albo nawet i do trzeciej.
 
O rozdziale 5: 
Och, Scott... Jak ja się za Tobą stęskniłam! Aczkolwiek, nie podobała mi się ta relacja między bohaterami. Była taka... sztuczna. Za duże stężenie sarkazmu. Pokazałaś Lydię z pierwszych dwóch sezonów. Łatwo zauważyć, że w sezonie trzecim przeszła przemianę. A Ty ją olałaś. 
Dlaczego Scott wydaje mi się idiotą? Wiesz, jeszcze większym niż w oryginale. W serialu jest po prostu naiwny, czasami zbyt naiwny. Tu jest... głupi. Takie jest pierwsze wrażenie. Gdzie jest ten miły Alfa, którego wszyscy znamy? 
I jeszcze jedno: Dlaczego u licha Malia i Cora nie mogą się przyjaźnić? 
 
O rozdziale 6: 
Liam jest z laseczką i od razu olewa tatusia? No pięknie, ale wracając do mojej teorii, sprzed kilku akapitów... Czyżby podobał Ci się Dylan S? Wiem, że w Liamie jest coś pociesznego. Trochę jak u dziecka. A z tego wynika, że... fajnie Ci pomarzyć o tym, jako wielbicielu. Chwilowo jest jej "przewodnikiem", co jest całkiem fajne. I jej ojciec to tez lekarz? Jeszcze lepiej. 
Tłumaczymy zasady Lacrosse? O jak cudnie... Spodziewałam się dialogu "A dobry jesteś?" odpowiedź "W cholerę", jak to powiedział Scott w pierwszym odcinku piątki. A dlaczego ona siedzi w pokoju po ciemku? Nie mają prądu? 
 
O rozdziale 7: 
Czemu Scott jest taki agresywny? Zawsze był łagodny jak baranek. Wszystko załatwiał po dobroci. A tutaj wyskakuje z "Gdzieś Ty się do cholery podziewał?".
Podoba mi się relacja "Isaac-Theo". Wszyscy mówią, że ten jest cwaniaczkiem. Nie ma to jak szczerość. Przypominają mi trochę Scotta i Stilesa. Przyjaciele, praktycznie bracia. 
Coś mało gadały na tym treningu. Właśnie, przypomniałaś mi. Musze zrzucić z pendrive'a, to co napisałam i dopisać jeszcze jedną scenę, ale to dopiero później. Na razie muszę się nawenić filmem. Tak to jest, jak się choruje. 

Podsumowanie: 
Czytało się dobrze, jak zwykle. Te wszystkie uwagi, które wydają się negatywne, w rzeczywistości są porównawcze. Jak wspomniałam wcześniej: Pryzmat serialu. 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://mccall-pak.blogspot.com/
zaneta7453
Stały Bywalec
Stały Bywalec


Liczba postów : 61
Punkty : 0
Join date : 02/11/2015

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 1 [33/33]   9/11/2015, 17:21

Co do Liama. Nie mam wyobrażenia, nie stawiam się na miejscu Claire. Po prostu będzie ona pełniła pewną funkcję w fanficu i musiałam ją jakoś wprowadzić. A że nigdy nie lubiłam Hayden to postanowiłam ją przydzielić do Liama Very Happy
Co do tego do której klasy chodzi. Mówił w odcinku z pełnią jak go Scott i Stiles przywiązywali do drzewa ze jest dwa lata od nich mlodszy. Niezbyt orientuje sie jak to jest w USA. Bo czasem slysze ze sa 4 klasy czasem 3 . A ze Scoota rocznik ma ostatni rok jak już mówili to stwierdziłam ze przydziele ich do klas jak są u nasw kraju czyli 3 bo kończą i 1 bo Liam jest młodszy. A jego włosy...niby blondyn ale jak dla mnie coś za ciemne na blondyna wiec po prostu postawiłam na bruneta.
Ojciec Claire lekarz? Tu też specjalnie to wszystko wymyslone, bo to co robi ma związek z Claire i historią Very Happy
Ja jakoś zbytnio za Scootem od 3 sezonu nie przepadam. Wiem ze to alfa itp ale w sumie wciskam go na sile. Aliaac i Stalia forever <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
zaneta7453
Stały Bywalec
Stały Bywalec


Liczba postów : 61
Punkty : 0
Join date : 02/11/2015

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 1 [33/33]   9/11/2015, 17:26

Specjalnie dla was, mimo, że miało być jeden rozdział na dzień.

Rozdział 8

Loft Dereka
Wszyscy siedzieli na barowych krzesłach wokół wysepce w kuchni. Wszyscy zajadali się lasagną zakupioną przez Dereka na wynos. Żaden z mieszkańców nie gotował więc kupne dania były dla dniem powszednim. Chłopaki mieli szczęście, że w miarę ogarnęli mieszkanie przed przybyciem ich opiekuna. Gdyby tego nie zrobili na pewno dostali by wykład o tym, że śmierdzi i nie da się w takim syfie mieszkać. Jednak nastolatkowie mieszkający w tym domu byli zgraną ekipą i wspólnymi siłami sprzątanie zajęło im 10 minut.
-Więc…co dziś robicie ?-zapytał Derek
-Leżymy na kanapie- odpowiedział z pełnymi ustami Theo. Reszta chłopaków tylko się zaśmiała.
-Mógłbyś oszczędzić nam widoku twojego zmielonego jedzenia w ustach Raeken- z uśmiechem skierowała zdanie Cora do chłopaka siedzącego naprzeciwko.
-Pyskata jest, ma to po tobie-powiedział do Dereka wskazując na Core.-Ale spokojnie, jeszcze ją wyszkolimy.-zaśmiał się Theo.
-Uważaj bym to ja ciebie nie wyszkoliła- odgryzła się. Wszyscy słysząc jak się przekomarzają zaśmiali się w głos.- Idę dziś do Lydii, będę u niej nocować.-zwróciła się do brata, biorąc kolejny kęs.
-A szkoła-zapytał starszy brat.
-Pojedziemy rano razem, mamy razem biologię, więc nie ma problemu.
-Okej.
-Już 19:30,muszę się zbierać-powiedziała nagle Malia.
-Idziesz do Stilesa ?-zapytał ciekawy Derek. W razie konieczności lubiał wiedzieć gdzie może znaleźć każdego członka stada.
-Nie, do Lydii. Wszystkie tam będziemy.-odpowiedziała.
-Nie jedziecie razem?-zapytał obu dziewczyn.
Malia tylko zerknęła na Corę, Cora na nią. Nie wiedziały co zrobić. Cora wyczuwała, że wilkokojotka nie za bardzo za nią przepadała mimo, że niewiele nawet czasu spędziły razem. Nie chciała na niej niczego wymuszać więc siedziała cicho, nie odzywając się..
-Umm…jasne, możemy..-zaczęła niechętnie Malia-jeśli chcesz…-dodała kierując już te słowa do Cory.
-Okej, dzięki-dziewczyny zakończyły rozmowę.
Poszły do swoich pokoi zabrać tylko jakąś kurtkę. Cora zdążyła wypakować swoje ciuchy. Jednak jej pokój był trochę pustawy. Nie miała zbyt wiele swoich rzeczy, tym bardziej, że chciała zmieścić się w małą torbę, by nie dopłacać za nadbagaż na lotnisku. Jej rzeczy osobiste kończyły się na wspólnym zdjęciu z jej rodziną, która już prawie cała nie żyła. Do tego telefon, portfel. Niczego więcej nie potrzebowała. Sam pokój także zbyt wiele nie zawierał. Tylko te niezbędne rzeczy jak łóżko, szafka nocna, biurko i komoda.
Dziewczyny pożegnały się z chłopakami, którzy już zbierali puste opakowania po jedzeniu, wyjmowali chipsy i rozkładali się przed telewizorem puszczając jakiś mecz.
Jechały w ciszy. Żadna z nich nie rozpoczynała rozmowy. Słyszały tylko szum silnika i piosenkę w radiu. Cora spojrzała na Malię, która zaciskała palce wokół kierownicy auta i próbowała się skupić na drodze przed nią. Malia wyczuła, że dziewczyna siedząca obok przygląda jej się. W końcu nie wytrzymała i zapytała:
-Co ?-krótko, zwięźle.
-Co co ?-zapytała zdezorientowana Cora
-O co ci chodzi? Wgapiasz się we mnie, przez co nie mogę się skupić.
-Czemu mnie nie lubisz? Ledwo się znamy, ale widzę, że coś ci nie pasuje. Wiec?-spytała zaciekawiona długowłosa brunetka. Malia włączyła prawy kierunkowskaz po czym zjechała na pobocze i przekręciła stacyjkę wyłączając silnik. Odwróciła się w stronę pasażera i spojrzała na dziewczynę.
-Łączyło Cię coś ze Stilesem? Tylko tak szczerze, jak między dziewczynami-zapytała, dłużej nie wytrzymując
-Co? Nie- odpowiedziała stanowczo- Dlaczego tak myślisz?-spytała zaciekawiona.
-Nie wiem..jak Cię zobaczył to się ucieszył, a jak go o coś pytałam to zmieniał temat. Więc pytam, wole takie rzeczy wiedzieć i być przygotowana.
-To dlatego jesteś dla mnie taka niemiła ?- Malia w ramach odpowiedzi tylko podniosła brwi ku górze.- Nie…nic nas nie łączyło. Mieliśmy wspólne chwile gdy chodziło o Dereka. Poza tym prawie nikogo nie znałam, nikomu raczej nie ufałam. Kilka razy rozmawialiśmy, wspierał mnie ale to wszystko. Nie masz się czego obawiać. Naprawdę. Nie ufasz mu ?-wytłumaczyła po czym sama zadała pytanie.
-Ufam…po prostu ostatnio trochę się ode mnie oddalił, jakby mnie zbywał…sama nie wiem. Ciągle ostatnio wymiguję się czymś i odwołuje spotkania.
-Więc może zapytaj go o to? Porozmawiaj.
-Zresztą nie wiem czemu ci to mówię, nawet się nie znamy.
-Ale jesteśmy kuzynkami tak czy siak-uśmiechnęła się Cora- A mnie i Stilesa nic nie łączyło.-„ Ale nie wiadomo co by było gdybym nie wyjechała” pomyślała zostawiając to dla siebie.-Więc może teraz spróbowałybyśmy się lepiej poznać i dobrze bawić wieczorem? Nie chce mieć wrogów wśród stada a tym bardziej rodziny. Szczególnie, że zostało mi jej niezbyt wiele.
-Jasne- zrewanżowała się Malia także uśmiechem. Przekręciła stacyjkę po czym ruszyły do domu rudowłosej, śmiejąc się, że ta ich zabiję, bo już były spóźnione.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcialinka
Odwiedzający
Odwiedzający


Liczba postów : 46
Punkty : 0
Join date : 09/11/2015
Age : 17
Skąd : Instytut Xaviera

Beacon Hills
Imię i nazwisko:
Wiek:
Rasa:

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 1 [33/33]   10/11/2015, 10:46

Sprzątnęli wszystko w dziesięć minut? Łał... Tak działają wilkołaki? Wiem, ze są silni, szybcy... i w ogóle nadnaturalni, ale przecież wciąż są też leniami. Jak to nastolatki, nie? No dobra, nie każdy jest leniwy. Theo wciąż zarywa do Cory, ale ona chyba ma go za zboka. Jak to kiedyś powiedziała do Stilesa: "Mam ochotę Cię walnąć", a teraz jego też ma ochotę plasnąć, co nie? Wciąż chcę, żeby Cora i Malia się polubiły. O tak, obie potrzebuję przyjaciółek, ale szczerze wątpię, żeby to miało związek z konfliktami między gatunkowymi.
Cora i Derek mają ze sobą dużo wspólnego. Na przykład mają niewiele rzeczy. W samochodzie między Corą, a Malią... martwa cisza. Malia ma zwyczaj wąchana innych i zadawania im pytania "Co z Tobą jest nie tak?" Rozdział świetny! czekam na nn! Pozdrawiam.

Przeczytałam odpowiedź i powiem Ci jedno: Po trzecim sezonie pokochałam Scotta. Po czwartym, jeszcze bardziej. A teraz ma depresję... No dobra, nie wiem, jak to nazwać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://mccall-pak.blogspot.com/
zaneta7453
Stały Bywalec
Stały Bywalec


Liczba postów : 61
Punkty : 0
Join date : 02/11/2015

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 1 [33/33]   10/11/2015, 17:25

Marcialinka, niby 10 min ale jest ich tam sporo, a kilka pudełek od pizzy, paczek po chipsach i kubków nie jest takie wymagające czasu Very Happy

Ten jeszcze krótszy ale pomału staram się już pisać troszkę dłuższe rozdziały Smile
Za 2 części zacznie się akcja rozkręcać obiecuję !

Rozdział 9

Ujrzały z lewej strony, piękny jednopiętrowy dom. Skręciły, parkując na podjeździe. Zabrały swoje torby z piżamą na przebranie i ruszyły w stronę drzwi wejściowych. Nim zapukały, drzwi się otworzyły a w nich stałą Lydia z karcącym wzrokiem.
-No, macie szczęście.. już miałam wzywać posiłki by was oddelegowały. Jechałyście razem? –spytała zdziwiona, tym bardziej, że rozmawiała wcześniej z Malią na temat jej podejrzeń względem tamtej dwójki.
-Tak, pogadałyśmy, wyjaśniłyśmy sobie parę rzeczy. –odpowiedziała, spoglądając na koleżankę obok. Druga tylko przytaknęła z uśmiechem.
-Świetnie, w takim razie babski wieczór czas zacząć. Wchodźcie, reszta dziewczyn jest już na górze.
Dziewczyny posłusznie weszły do domu, zdjęły buty po czym skierowały się schodami na górę.
-Jesteśmy same- spytała Malia
-Tak, moja mama wyjechała gdzieś na konferencję więc nie ma jej przez 2 dni. Mamy całą chatę dla siebie i pełny barek.-odpowiedziała na pytanie przyjaciółki z uśmiechem.
-Zdajesz sobie sprawę z tego, że alkohol podziała tylko na ciebie i Alison ?-spytała Cora
-W takim razie wypijemy za całą naszą piątkę- z uśmiechem odpowiedziała rudowłosa, zabierając ze sobą na górę butelkę wina.
Puściły w pokoju muzykę, głośno śpiewały, tańczyły i się wygłupiały. Widać było, że się dogadują. Potem przyszedł czas na plotki. Oczywiście lodów nie zabrakło. Puściły także film na dvd. Po długich zmaganiach w końcu znalazły odpowiedni, gdyż każda miała inne preferencje.
-Czemu się nie malujesz?- spytała Lydia Corę.
-Bo nie umiem, nie mam czasu i nie jaram się tym- odpowiedziała szczerze.
-Jeśli chcesz wyrwać jakieś ciacho musisz się malować. Chodź, pomaluję Cię.
-Dzięki ale chyba spasuje. To nie dla mnie.
-Gadasz głupoty, malowanie jest dla każdej- wtrąciła się Alison- Malia też tak mówiła. Widać, że łączą was więzy rodzinne- zaśmiała się- A teraz popatrz na nią, pełen makijaż w dzień i wieczór. Malia tylko się uśmiechnęła na te słowa.
-Zgoda…ale jak mi się nie podoba to zmywam i nigdy więcej nie każecie mi tego robić ! –uprzedziła, niechętnie się zgadzając na plan dziewczyn.
Czym prędzej Lydia pobiegła do łazienki i chwyciła wszystkie swoje kosmetyki. Czuła się w swoim żywiole. Stwierdziła, że zrobi jej lekki, naturalny makijaż, który podkreśli jej brązowe oczy i piękną urodę. Co jak co…ale kobiety z rodziny Hale’ów były śliczne. Dowodem była Malia i Cora i matka Cory. W międzyczasie jak dziewczyny robiły jej makijaż opowiadały co robią, co po kolei nakładają, czym aplikują kosmetyki i tłumaczyły jej tajniki make-up aby sama mogła się potem malować. Gdy już skończyły zasłoniły brunetce oczy i postawiły ją przed lustro.
-Uwagaaaaa-ostrzegła Lydia- teraz się nie poznasz !
Odsłoniły jej oczy tak by mogła spojrzeć w lustro w swoje odbicie. Cora nie ukrywała, że się jej podobało. Nie miała go zbyt dużo. Był delikatny, podkreślał jej zalety. Zgodziła się, że dziewczyny wykonały kawał dobrej roboty i stwierdziła, że makijaż wcale nie jest taki zły i trudny jakby się wydawało. Oczywiście będzie musiała poćwiczyć i się wprawić, ale chciała ładnie wyglądać. Nie chciała się wyróżniać między dziewczynami jako „ta jedna co brzydko wygląda”. Dziewczyny bardzo się ucieszyły na wieść, że swoimi umiejętnościami zdołały przekonać wilkołaka. Następnie wspólnie stwierdziły że pora na film. Po długich zmaganiach w końcu znalazły odpowiedni, gdyż każda miała inne preferencje. Poszły spać koło 1 w nocy. Czas strasznie szybko im zleciał a one nawet tego nie zauważyły. Tak dawno czasu ze sobą nie spędzały, że musiały nadrobić babskie sprawy. Gdy już zaczęły ziewać, zgodnie stwierdziły, że pora na szybki prysznic. Gdy już wszystkie się umyły położyły się część do wielkiego łóżka Lydii, część na materacach tuż przy łóżku i udały w objęcia Morfeusza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcialinka
Odwiedzający
Odwiedzający


Liczba postów : 46
Punkty : 0
Join date : 09/11/2015
Age : 17
Skąd : Instytut Xaviera

Beacon Hills
Imię i nazwisko:
Wiek:
Rasa:

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 1 [33/33]   11/11/2015, 05:36

Przeczytałam wczoraj wieczorem, spokojnie, nie musisz się powtarzać. I tak zaglądam raz rano, raz wieczorem, ale wczoraj nie było czasu skomentować, więc piszę teraz.
Jedno zdanie chyba się powtórzyło. To o wybieraniu filmu. Podobało mi się, jak Lydia i spółka malowały Corę. Wciąż nie podoba mi się, jak Cora się wysławia, ale to nie istotne. Jak dla kogoś, kto uważa za priorytet swobodę wypowiedzi. Najpierw zobacz scenę w głowie, a potem dopiero ją zapisz. Wizualizacja zwiększa skuteczność. Bywa czasochłonna, ale powiem Ci, że warto.
Chciałabym jeszcze dodać, że Cora wcale nie jest brzydka. Owszem, zauważyłam, że Malia lekko się maluje, też podejrzewałam, że Lydia maczała w tym palce.
Rozdział świetny! Czekam na nn! Pozdrawiam!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://mccall-pak.blogspot.com/
zaneta7453
Stały Bywalec
Stały Bywalec


Liczba postów : 61
Punkty : 0
Join date : 02/11/2015

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 1 [33/33]   11/11/2015, 15:15

Rozdział 10

2 dni później…

Piątek. Dzień meczu. Wszyscy chłopacy z drużyny od rana siedzieli w szatni. Jak to bywało w dzień meczu byli zwolnieni z zajęć aby móc się przygotować. Trener jak zwykle wygłaszał swoje monologi.  Mecz był o 17, więc z rana zarządzony został obowiązkowy trening. Musieli przećwiczyć nową taktykę. Finstock na początek zarządził 10 okrążeń wokół boiska. Cała drużyna, niezbyt zadowolona z tak długiego biegania pokornie zabrała swoje kije i ruszyła na dwór. Trener popędzał ich co chwile dmuchając w gwizdek i wykrzykując „ No dalej, Stilinski, moja babcia biega szybciej niż ty”, „To nie wybieg na promenadzie, ruszaj tyłek” itp.

W tym samym czasie dziewczyny siedziały na lekcjach. Na długiej przerwie zebrały się wszystkie razem. Jedząc lunch planowały co na siebie włożyć wieczorem. W końcu po meczu wszyscy szli na imprezę. Lydia jak to Lydia zaczęła namawiać Corę aby założyła sukienkę. Niestety na nic to się zdało, gdyż to nie było w jej stylu. Makijaż był już cudownym wyczynem ale na sukienkę nie da się namówić choćby nie wiem co. Spodnie i trampki to jej styl. Nic więcej. Rudowłosa dziewczyna załamana, że poległa w tej walce skupiła się na talerzu i na tym co na nim się znajdowało.

Claire już pół godziny stała przed swoją szafą. Połowa jej zawartości była porozwalana na łóżku. Nie wiedziała w co się ubrać. Nie chciała wyglądać dziecinnie przy dziewczynach ze starszej klasy. Bała się spotkania z przyjaciółmi Liama. Bała się, że nie przypadnie im do gustu. Nikogo prócz niego nie znała, a chciała zdobyć jakiś nowych znajomych dlatego to było takie ważne.
-Kochanie, wszystko w porządku- zapytała matka Claire wchodząc przez drzwi do jej pokoju-O matko, co tu się stało, huragan przeleciał przez twój pokój?-spytała patrząc na stertę ciuchów leżących na łóżku.
-Nie wiem w co się ubrać. Idę dziś na mecz a potem imprezę. Mam poznać znajomych kolegi. Nie chce wyjść na idiotkę.
-Daj spokój kochanie, to tylko ciuchy. Polubią Cię za charakter, jestem tego pewna.
-Mamo…to liceum, nie ma czegoś takiego jak „polubią charakter, wygląd się nie liczy”
-Cokolwiek założyć będzie okej. Nie przejmuj się tym tak. Tylko nie wracaj zbyt późno.-dodała wychodząc z pokoju nastolatki.
-Ehh- wzdychnęła, dalej studiując swoją szafę.
Po 10 kolejnych minutach, w końcu znalazła odpowiedni strój. Ruszyła do łazienki aby się przygotować.

Gdy wybiła godzina 16:40, kibice pomału zaczęli się zbierać na trybunach i zajmować swoje miejsce. Wśród nich znajdowały się dziewczyny. Siedziały plotkując gdy nagle zauważyli Liama idącego z jakąś czarnowłosą dziewczyną. Podeszli do nich i chłopak przedstawił koleżankę swoim znajomym.
-Dziewczyny to jest Claire. Claire to Lydia, Alison, Cora i Malia. Kire poznasz później, jest z nami w drużynie.-przedstawił dziewczyny.
-Hej- wydusiła z siebie zestresowana dziewczyna podając każdej z osobna rękę.
-Claire jest nowa, nikogo tu nie zna. Proszę was, nie zadręczajcie jej.
-Spokojnie, już my się nią zajmiemy- rzekła Lydia, pokazując dziewczynie by usiadła obok.
-Gdybyś czegoś porzebowała…-zaczął kierując słowa do Claire
-Spokojnie Romeo, poradzimy sobie- przerwała mu rudowłosa chichocząc-Lepiej już idź bo Finstock się wścieknie.
Liam puścił tylko uśmiech do dziewczyn i skierował się na boisko gdzie zbierała się reszta drużyny na rozgrzewkę. Dziewczyny oczywiście nie byłyby dziewczynami gdyby nie wypytały nową o każdy szczegół jej życia. Ale zgodnie twierdziły, że jest sympatyczną dziewczyną i nie mają jej nic do zarzucenia.
Mecz zakończył się wynikiem 3:1 dla drużyny z Beacon Hills High więc wszyscy mieli co świętować. Po prysznicu chłopcy się przebrali i wraz z dziewczynami udali na pobliską imprezę. Claire zapoznała się z resztą ekipy. Jednak nie wiedziała jakie tajemnice skrywa owa grupka…
-Kto to?-spytała Malia stojąc obok Stilesa który odbierał smsa.
-Nikt, nieważne.-odpowiedział chowając odruchowo telefon do kieszeni.
-Czemu się tak zachowujesz?-spytała mająca dość wymówek dziewczyna
-Jak?-spytał zdezorientowany
-Tak jakby nic się nie działo. Nie możesz powiedzieć kto to był?
-Eee..-zaczął Stiles próbując wymyślić wymówkę-…pomyłka-wydusił i dał buziaka dziewczynie, starając się nie wracać do tematu. Malia nie wiedziała co myśleć. Skłamał jej w żywe oczy. Irytowało ją to, że ciągle ją zbywał. Smucił fakt, że tak dobrze szło mu okłamywanie jej. Wiedziała, że coś ukrywa i zamierzała wkrótce dowiedzieć się co to jest.
Mimo tego reszta impreza przebiegła sympatycznie. Wszyscy się wybawili, potańczyli do muzyki dyskotekowej. Po północy wszyscy odprowadzili Claire, potem Lydie i Alison. Cała ekipa szła rozmawiając i wygłupiając się na ulicy. Malia powiedziała Corze jak Stiles ją dziś okłamał. Ona niewiele myśląc podeszła do chłopaka.
-Hej, w porządku?-spytałą
-Tak, czemu pytasz?-zdzwilił się Stiles
-Co jest między tobą a Malią?
-Jesteśmy parą, wiesz przecież.
-Nie pytam kim dla siebie jesteście tylko co się między wami dzieje. Podobno dziwnie się zachowujesz i ją zbywasz.-wytłumaczyła.
-Powiedziała ci ?- spytał chłopak nie wiedząc co powiedzieć.
-Zdradzasz ją?
-Nie…nie ! Skąd wam to przyszło na myśl?!
-Tylko pytam. Więc o co chodzi?
-Nie mogę powiedzieć-próbował wymigać się.
-Czemu ?-ciągnęła go za język brunetka.-Nie odejdę bez odpowiedzi.
-W porządku, ale nie powiesz jej nic?-musiał się upewnić, że to co jej wyjawi zostanie tylko między nimi.
-Jasne.-obiecała. Chłopak wytłumaczył jej co się dzieje. Dziewczyna odetchnęła z ulgą ciesząc się,że chłopak nie ukrywa niczego czym można się martwić. Wręcz przeciwnie, była pod wrażeniem pomysłu chłopaka . Nie mogła tylko się wygadać kuzynce. W końcu obiecała trzymać język za zębami. Następnie reszta się rozdzieliła. Liam, Stiles i Scott udali się w swoją stronę a reszta męskiej i damskiej ekipy do loftu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
zaneta7453
Stały Bywalec
Stały Bywalec


Liczba postów : 61
Punkty : 0
Join date : 02/11/2015

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 1 [33/33]   12/11/2015, 12:15

W końcu po wielu rozdziałach, akcja zaczyna nabierać obrotów.
Miłego czytania Smile

Rozdział 11

Była Sobota. Theo został wyrwany ze snu przez dzwonek wydobywający się z jego telefonu. Leniwie otworzył oczu, wyciągnął się na łóżku, po czym sięgnął ręką na szafkę nocną. Chwycił urządzenie i spojrzał na wyświetlacz „Numer nieznany”. Zaciekawiony przycisnął kciukiem zieloną słuchawką i przyłożył telefon do ucha mówiąc zaspale „Halo”. Zdziwiony głosem który usłyszał po drugiej stronie kontynuował rozmowę. Była to jego dawna znajoma. Dość długo rozmawiali. Okazało się, że dziewczyna potrzebuje pomocy w odnalezieniu swojego brata. Przekazała mu, że ostatnio wybrał się w podróż w okolice Beacon Hills i nagle zniknął bez śladu. Nie odbiera telefonów, nie ma z nim kontaktu więc postanowiła zwrócić się o pomoc. Wiedziała, że przyjaciel osadził się w mieście więc czym prędzej próbowała wyszukać jakiegokolwiek kontaktu do niego. Wzięła numer od ich wspólnego znajomego. Theo natychmiast się zgodził, powiedział, że poszuka wszelkich informacji gdzie może się znajdować. Postanowił, że zwróci się o pomoc do Dereka. On zna lepiej niż on te tereny i może będzie wiedział od czego powinien zacząć. Wstał z łóżka, szybko zaścielając łóżko. Spojrzał na zegarek w telefonie „7:00”. Nagle swoim czułym słuchem usłyszał szybkie oddechy i pojękiwania. Zaciekawiony odgłosem wyszedł z pokoju, mając nadzieje, że to nie są pojękiwania dobiegające z pokoju Isaaca. Z tego co wiedział, spała u niego tej nocy Alison. Naprawdę w głębi prosił by to nie było to o czym myślał. Otworzył drzwi „Uff” pomyślał. Odgłos dochodził z dołu. Miał udać się do jednej z łazienek pod prysznic, ale zaintrygowany zszedł na parter metalowymi schodami. Już w połowie schodów ujrzał sylwetkę dziewczyny która z agresją atakuję worek bokserki. Raz pięściami, raz kopnięciem, przeplatając ruchy na przemian. Podskok, obrót i kolejny cios. Osoba zgrabna. Miała na sobie krótki czarny top sportowy i tego samego koloru legginsy. Na stopach adidasy i włosy spięte w kucyk. Dziewczyna pojękiwała zadając ciosy coraz mocniej.
-Gdyby nie ten worek pomyślałbym, że mnie wołasz tym postękiwaniem- krzyknął z uśmiechem Theo.
Dziewczyna zaskoczona odwróciła się w stronę dochodzącego do niej głosu. Ujrzała wilkokojota na dolnej części schodów. Miał na sobie szare długie spodnie dresowe. Nie miał na sobie koszulki, gdyż zawsze w nocy jest mu gorąco i śpi bez niej. Wszystkie jego mięśnie było dobrze widoczny. Był bardzo dobrze zbudowany i widać, że dba o swoją sylwetkę. Chłopak skierował się w stronę dziewczyny.
-Zamknij się Raeken. Bo skopię ci tyłek- odpowiedziała, posyłając niewielki uśmiech w stronę chłopaka.
-Jest sobota a ty na nogach ? Zazwyczaj w weekendy się odsypia tydzień a nie torturuje kawałek wypchanego materiału-spytał
-Nie lubię długo spać. Więc co tu robisz? Nie powinieneś spać według tego co powiedziałeś?
-Twoje jęki mnie obudziły więc pomyślałem, że mnie potrzebujesz- odpowiedział z uśmiechem drocząc się z dziewczyną.
Taka już była ich natura. Cora była tu niecały tydzień a już zdążyła się przyzwyczaić do warunków i ludzi ją otaczających. A tak się składało, że już od pierwszego ich spotkania zaczęli się przekomarzać i droczyć. Polubili się a każdy członek stada śmiał się w głos gdy tylko ta dwójka zaczynała swoje przekomarzania. Mogła śmiało powiedzieć, że mimo dogryzania stali się pewnego rodzaju przyjaciółmi.
-Ha ha..bardzo śmieszne- dodała brunetka posyłając zadziorny uśmiech.
-Musisz pamiętać by zasłaniać rękoma twarz. Gdyby to nie był worek a żywa istota to z łatwością uderzyłaby Cię w głowę i powaliła na ziemie.- zwrócił jej uwagę.
-A ty co…światowej sławy bokser ?
-Nie, ale trenowałem kiedyś to i owo. Uderz mnie.
-Słucham?-spytała zdziwiona
-Uderz mnie, pokaże ci o co chodzi.
-Dzięki, ale nie potrzebuje twojej pomocy-powiedziała odrzucając okazję uderzenia najbardziej wnerwiającego ją faceta.
Oczywiście w dobrym tego słowa znaczeniu. Zawsze się uśmiechała gdy tylko miała okazję mu dokuczyć lub się zrewanżować.
-Daj spokój, przecież nie wytykam ci błędów. Chce ci tylko pomóc.-zaczął przekonywać ją wilkokojot.
-Właśnie widzę.-powiedziała pod nosem.
-No dalej, zaatakuj mnie, celuj w głowę.-poinstruował ją.
-Ty tak na serio?-spytała zdziwiona.
-Tak, no dalej. Chyba się nie boisz?-wiedział, że podejście jej będzie najlepszym sposobem.
I miał rację. Po tych słowach Cora rozbiegła się, podskoczyła i wycelowała w jego głowę, gdy nagle on wyciągnął ręce przed twarz, uginając je w łokciu i odepchnął atak pochylając się do przodu . Cora upadła na podłogę. Zwinnie wstała, zrobiła obrót po czym podniosła prawą nogę celując w przeciwnika. Theo złapał ją za kostkę i przekręcił jej nogę tak, że cała się obróciła i ponownie uderzyła swoim ciałem o ziemię.
-Widzisz? Nie możesz tylko zadawać ciosów. Musisz umieć je odpychać i kontratakować.- wytłumaczył dziewczynie podając jej pomocną dłoń by wstała. Chętnie z niej skorzystała.
-Skąd mam wiedzieć skąd padnie cios i czym będzie zadany ?-spytała zaciekawiona teorii chłopaka.
-Musisz obserwować przeciwnika. Patrzeć jak układa ciało przed atakiem. Wtedy będziesz wiedziała. Chcesz się tego nauczyć ?-spytał oferując pomoc.
-Może..ale sama dam sobie radę- powiedziała odrzucając ofertę
-Daj spokój, co zrobisz, ożywisz worek by Cię atakował?-zaśmiał się- Nie jestem aż taki zły, chyba dasz radę spędzić ze mną godzinę, może dwie dziennie.
-Chcesz ze mną ćwiczyć?- spytała, dziwiąc się, że w ogóle zaproponował jej wspólne treningi.
-Czemu nie, reszta woli się wylegiwać. Lubię się doszkalać a ty jesteś chętna do ćwiczeń. Poza tym jesteś dziewczyną i lubisz trenować w krótkich bluzkach. Jak dla mnie idealnie. Przyjemne z pożytecznym- wytłumaczył śmiejąc się.
- Jesteś niemożliwy- odparła kręcąc głową. Uśmiech mimo wszystko nie schodził jej z twarzy.
-Czyli się zgadzasz?-spytał upewniając się.
-Niech będzie-zgodziła się.
-Niech będzie, mój mentorze- odparł znów posyłając jej uśmiech.
-Chciałbyś.
-Wieczorem idziemy biegać-zarządził stanowczo
-W porządku- odparła. Lubiła biegać. To najlepszy sposób na pozbycie się zbędnej energii.
-A teraz idź się umyj Hale, śmierdzisz- dodał po raz kolejny z jeszcze większym uśmiechem
-Spadaj.- prychnęła szturchając go ramieniem i kierując się w stronę schodów.
-Czekaj ! Też idę- krzyknął doganiając dziewczynę- jeśli chcesz, możemy umyć się razem.- dodał unosząc brwi do góry.
-Głupek- skomentowała kiwając niedowierzanie głową.
Następnie rozdzielili się na piętrze udając się do osobnych łazienek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
zaneta7453
Stały Bywalec
Stały Bywalec


Liczba postów : 61
Punkty : 0
Join date : 02/11/2015

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 1 [33/33]   13/11/2015, 20:55

Przepraszam, że tak późno, ale cały dzień nie było mnie w domu.

Rozdział 12

Dziewczyna leżała na brzuchu na swoim łóżku. Rodziców nie było w domu, więc robiła to co zazwyczaj gdy była sama. Czytała. Ale to nie była zwykła książka. Przed sobą miała ogromną księgę, którą ukrywała przed wszystkimi. Babcia ją jej przekazała przed śmiercią. To wtedy zaczęło ją to interesować i fascynować. Nie wiedziała, że jej rodzina ma taką historię. Nie była zwykłą nastolatką. Ale nie wiedziała, że nie była jedyną, która ukrywa swoje prawdziwe JA w Beacon Hills…

Scott siedział w kuchni. Jego mama w końcu miała wolny dzień od pracy więc mógł spędzić z nią trochę czasu. Rozmawiali o wszystkim: o jego przyjaciołach, meczu, szkole. Melissa McCall ciężko pracowała aby móc spłacić ich długi. Pomału wychodzili na prostą, ale to oznaczało, że mało spędzała czasu z synem, opuszczała jego mecze. Mimo to, jej syn to doskonale rozumiał i nie trzymał do niej urazy. Na swoje wydatki zarabiał w klinice więc chociaż tak mógł odciążyć matkę.
-Mamo, mogę wieczorem zaprosić Kire?-zapytał
-Oczywiście, macie jakieś szczególne plany ?-spytała zaciekawiona Melissa
-Obejrzymy wieczorem tylko jakiś film. Próbuje mnie przekonać do japońskich produkcji.
-To chyba dość ambitny plan, biorąc pod uwagę, że nie przepadasz za filmami o karate itp.
-Taaa…ale czego się nie robi dla dziewczyn
-Święta racja, dobry z ciebie chłopak Scott- powiedziała matka całując syna w czubek głowy.- Idę na zakupy. Potrzebujesz czegoś ?
-Pójdę z tobą. Będę twoim tragarzem- odpowiedział po czym ruszył z matką w stronę marketu.

Alison siedziała na łóżku z laptopem na kolanach. Była godzina 17. Siedziała na czacie i pisała ze swoją przyjaciółką Lydią. Dziewczyny plotkowały i rozmawiały o tym co działo się przez ostatnie 16h gdy się nie widziały. Dziewczyny umawiały się na zakupy gdy nagle Alison usłyszała jakiś szmer wydobywający się zza okna. Okno było uchylone. Zaciekawiona odłożyła laptopa na bok po czym powoli ruszyła w stronę okna. Lekko stąpała po ziemi, próbując nie wydobyć żadnego dźwięku ani skrzypienia chodząc po podłodze. Chwyciła kant okno i wychyliła się z niego. Pusto. Cisza. Zdezorientowana stwierdziła, że to pewnie tylko jej wymysł. Odkąd dowiedziała się o wilkołakach i innych istotach nadprzyrodzonych była bardzo wyczulona na wszelki odgłosy i szmery. Kto wie czy za rogiem nie czaiła się jakaś kanima. Zamknęła okno i odwróciła się by udać się w stronę łóżka i dokończyć rozmowę z przyjaciółką. Gdy to zrobiła ujrzała Isaaca siedzącego na na jej posłaniu i gapiącego się w monitor.
-Co ty tu robisz? To byłeś ty ? Wystraszyłam się przez chwile- powiedziała podchodząc i całując chłopaka w usta.
-Myślę, że powinnaś kupić kieckę. Czerwoną. Byłoby ci cudownie w czerwieni- rozmarzył się i z uśmiechem wskazał na rozmowę dziewczyn.
-Hej ! Nie zagląda się do czyichś rozmów- zaśmiała się i zamknęła laptopa.-jak tu wszedłeś?-spytała zaciekawiona. Przecież cały czas patrzyła w stronę okna.
-Twój tato mnie wpuścił-wytłumaczył.
- Nie widzieliśmy się kilkanaście godzin. Już się stęskniłeś?-spytała
-Nawet nie wiesz jak bardzo- odpowiedział dotykając jej usta swoimi. Pocałunek był wolny i delikatny. Oddała go, kładąc dłoń na jego szyi. Dla nich ten pocałunek mógłby trwać wiecznie. Dla nich było to coś cudownego i magicznego. Cieszyli się, że Scott nie miał nic przeciwko by byli razem. Choć można powiedzieć prawie nic, zważając na stan szczęki Isaaca gdy powiedział pierwszy raz Scottowi, że miał ochotę ją pocałować. Jednak szybko mu przeszło, gdyż McCall stwierdził, że każdy ma prawo do szczęścia. A jeśli im zależało na sobie to nie miał czym się tak przejmować. On miał Kirę a Isaaca znał .Wiedział, że jak mu na kimś zależy to dba o tą osobę i zrobi wszystko by była bezpieczna.
Ich pocałunek trwałby jeszcze chwilę, gdyby nie pukanie do drzwi i wejście pana Argenta.
-Alison, wychodzę na godzinę. –powiedział do córki- A ty…-popatrzył na Lahey’a- pamiętaj, że Cię obserwuje i mam całą piwnicę w broni-dodał patrząc na nim wzrokiem oznajmiając „Wiem co robisz z moją córką”- Bądźcie grzeczni- rzucił na odchodne po czym wyszedł.
Isaac miał ten przerażony wzrok a Alison zaśmiała się słysząc słowa wypowiadane przez ojca. Nastolatkowie patrzyli na siebie.
-Poszedł sobie-powiedział po chwili przysłuchując się odgłosu zamykanych drzwi.
-Świetnie-rzuciła po czym wpiła się w usta wilkołaka siadając mu na kolanach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcialinka
Odwiedzający
Odwiedzający


Liczba postów : 46
Punkty : 0
Join date : 09/11/2015
Age : 17
Skąd : Instytut Xaviera

Beacon Hills
Imię i nazwisko:
Wiek:
Rasa:

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 1 [33/33]   14/11/2015, 08:03

O rozdziale 10:
No sorry, ale złe wrażenie na samym początku. Nie cierpię słowa „chłopacy”. Kojarzy mi się, dość negatywnie, z podstawówką. Za każdym razem, kiedy je widzę, po prostu krew mnie zalewa. Ale to zostawmy.
Wykrzykiwania trenera o martwej babci, która rusza się szybciej, to już chyba legenda. Radziłabym Lydii, żeby dała sobie spokój, bo na siłę topmodelki z Cory nie zrobi.
Clarie za bardzo się przejmuje. Niech włoży cokolwiek. Nie kumam, skąd u niej ta powierzchowność, bo przecież z czegoś to się musiało wziąć.
Stiles ma tajemnice? Buu... Zasada numer jeden (albo cytując króla Juliana „Zasada numer pierwsza”): Nigdy nie miej tajemnic przed Malią, bo to może się źle skończyć. Dla Ciebie.

O rozdziale 11:


No, to za ten początek sobie po Tobie pojadę. Jak Theo się budzi, to jest opis ze szczegółami, ale jak gada przez telefon, to już ramowy? No czego nie wpisałaś tu tej rozmowy, pytam Ciebie, no! Wciąż uważam, że Theo to zło. Bez względu na to, jaki urokliwy był w słodkich kłamstewkach (i żeby nie było, obejrzałam kilka odcinków), wciąż mam go za szatana.
Więc Theo przyłapał Allison i Isaaca (kolejność alfabetyczna) na małym bara-bara. I jak było? Biorąc pod uwagę, jakim jest cwaniaczkiem (mówię tu o Twoim opowiadaniu), aż się zdziwiłam, że nie nakręcił o nich jakiegoś pornosa.
Czyli planujesz komedię romantyczną między Corą, a Theo (kolejność znowu alfabetyczna)? Bo jak tak, to na razie idzie Ci klasycznie.

O rozdziale 12:
Ten był zajebisty (nie podkreśla na czerwono... Ciekawe, kto mi wpisał to w słownik.) w pełnym tego słowa znaczeniu! Głównie dlatego, że pojawił się Scott, za którym szczerze tęskniłam. I jeszcze były te niesamowite momenty z mamusią. A to... było niczym bajka na dobranoc. Tak, czytałam to wczoraj w łóżku. A co za tym idzie... o więcej takiego Scotta, proszę.

I ma sens się powtarzać? Notki świetne, czekam na nn! Pozdrawiam!
A rozdział 13, o ile pojawi się przed dwunastą, postaram się skomentować jeszcze dzisiaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://mccall-pak.blogspot.com/
zaneta7453
Stały Bywalec
Stały Bywalec


Liczba postów : 61
Punkty : 0
Join date : 02/11/2015

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 1 [33/33]   14/11/2015, 11:09

Marcialianka, w rozdziale 11, Theo myślał, że to Isaac i Alison,ale okazało się, że dźwięki dochodzą z dołu(było pisane), pokoje mają wszyscy na górze. Gdy zszedł na dół okazało się, że to była Cora która tak "ostro" trenuje Smile
O rozmowie przez telefon się nie rozpisywałam bo teraz w rozdziale będzie on opowiadał o niej Derekowi, nie chciałam się powtarzać Smile
Jak już mówiłam ostatnimi sezonami za Scottem nie przepadam, ale wiem, że skoro pisze te opowiadanie to muszę napisać chociaż po trochu o wszystkich Razz

Aktualnie mam napisane 22 rozdziały. Nie wiem jak to się potoczy. Być może skończe przy 30 może ciut więcej. Zastanawiam się czy nie pociągnąć tego jeszcze dłużej, wymyślić coś nowego coś typu "kolejny sezon" ciąg dalszy itp. czy zakończyć je całkiem. To zależy od tego czy będę miała jakieśpomysły na dalszą fabułę czy po prostu wyczerpie wszystkie teraz Smile

A teraz kolejny rozdział.

Rozdział 13

Theo skorzystał z okazji, że Derek przebywał sam na dole, majstrując coś śrubokrętem przy bezpieczniku.
-Cześć, masz chwile ? –zapytał podchodząc do Hale’a.
-Jasne, co jest?- odwrócił się w stronę chłopaka wycierając brudne ręce w szmatkę.
-Potrzebuje twojej pomocy w pewnej sprawie.
-O co chodzi?-spytał zaciekawiony.
-Znajoma do mnie dzwoniła dziś rano. Jej brat Nate był ostatnio w okolicy. Słuch po nim zaginął. Nie wiesz może czy coś się nie działo w pobliżu ostatnimi czasy?
-Nie, z tego co się orientuje to nie.  Coś poważnego?
-Tego próbuje się dowiedzieć. Obiecałem jej, że się rozejrzę. Masz pomysł od czego zacząć ?-spytał, prosząc o pomoc.
-Trza by było rozejrzeć się po okolicy, poszukać zapachu. Znałeś go ?
-Tak. Myślisz, że zapach się jeszcze utrzymał?
-Warto było by spróbować to sprawdzić.
-W porządku. Miałbyś przeciwko gdybym zabrał ze sobą Corę ? Mieliśmy biegać wieczorem, byłaby to dobra okazja by się rozejrzeć i może czegoś dowiedzieć.
-Jasne, tylko nie pakujcie się w żadne kłopoty. W razie czego dzwoń.
-Okej, dzięki za pomoc.- dodał chłopak po czym oddalił się do swojego pokoju.

Wieczorem wraz z Corą udali się pobiegać po okolicy. Theo próbował wyczuć jakikolwiek znajomy zapach jednak nic z tego nie wyszło. Zero śladu. Jakby chłopak po prostu się rozpłynął. Albo minęło zbyt dużo czasu i zapach się ulotnił. Po dwóch godzinach wrócili do loftu. Gdy wyszedł spod prysznica zadzwonił do przyjaciółki, że niestety niczego nowego się nie dowiedział, ale obiecał, że będzie się przysłuchiwał okolicy.
Na następny dzień Derek odebrał telefon. Dzwonił ojciec Stilesa, szeryf Stilinski. W lesie znaleziono ciało. Ciało chłopaka. Choć można byłoby dodać, że to ciało wilkołaka. Hale umówił się na spotkanie z szeryfem by oglądnąć ciało. Gdy po południu się tam udał okazało się, że to jeden ze stada Satomi. „Kto mógł to zrobić” zastanawiał się. Twarz miała tylko kilka zadrapań. A ciało? Ciało było praktycznie całe rozszarpane. Ślady wielkich zębów na szyi, krew dookoła. Widać było na pierwszy rzut oka, że chłopak miał do czynienia z czymś o wiele większym od siebie. Gdy Hale wrócił do domu, zadzwonił do wszystkich i postanowił opowiedzieć o znalezisku. Stiles był już oczywiście w temacie. On jako pierwszy zawsze wszystko wiedział. Miał swoje sposoby na to by być przed wszystkimi. Gdy tylko szeryf znajdywał ciało, w tym samym momencie Stiles o tym się dowiadywał. Okazało się, że sprawa może mieć jakiś związek z zaginionym chłopakiem.
-Jak to ?-spytał zaciekawiony Derek.
Theo wyjaśnił, że Nate to nie jakiś tam chłopak. Że jego znajoma to też nie jest zwykły człowiek. Tak jak i oni mają drugie oblicze. Opowiedział wszystkim jak poznał dziewczynę i jej brata. Stado dowiedziało się, że zarówno Nate jak i Maya to kotołaki. Z zasady wilki i koty za sobą nie przepadają i toczą wojnę jednak okoliczność jakie towarzyszyły Theo i tej dwójce były takie, że w przeszłości musieli połączyć siły. Kotołaki tak jak wilkołaki przeistaczając się jakby w połowie. Mają żółte oczy z pionowymi źrenicami, dzięki czemu doskonale radzą sobie w ciemności. Pazury i kły a do tego długi ogon, dzięki którym szybko, zwinnie i zgrabnie poruszają się otoczeniu. Derek zdziwił się, że we wczorajszej rozmowie chłopak pominął tak istotny element jak informacja o tym kim jest zguba. Wszyscy zgodnie stwierdzili, że sprawy mogą być połączone. Postanowili przyjrzeć się temu bardziej szczegółowo.

Derek wraz z Aidenem i Isaaciem udali się na rozmowę do stada Satomi, zapytać czy chłopak który został zabity miał jakieś zatargi z kimkolwiek. Jednak nic przydatnego się nie dowiedzieli. Czyżby to była przypadkowa ofiara czy może on coś wiedział ? Scott wraz ze Stilesem i  Liamem udali się obejrzeć jeszcze raz ciało. Musieli ustalić czy niczego nie pominęli. Poza tym Scott miał najlepszy węch więc mógł wyczuć coś istotnego na ciele. I mieli rację. McCall wyczuł zapach oleju i płynu chłodniczego. Dodać do tego dedukcje Stilesa, chłopaki udali się do Jordana Parrisha aby zrobił listę opuszczonych fabryk samochodowych które znajdują się w odległości 10km od miasta. Jednak znalezienie i spisanie owych miejsc mogło trochę potrwać. Szeryf Stilinski w tym samym czasie zajmował się zatuszowaniem sprawy. Nie mogło wyjść na jaw, że wilkołaki grasują sobie swobodnie po mieście. A tym bardziej coś co zabiło chłopaka w lesie. Theo zadzwonił do przyjaciółki przedstawiając jej całą sytuacje, opowiadając o ciele. Maya stwierdziła, że jak najszybciej przybędzie do miasta aby pomóc przy odnalezieniu brata.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcialinka
Odwiedzający
Odwiedzający


Liczba postów : 46
Punkty : 0
Join date : 09/11/2015
Age : 17
Skąd : Instytut Xaviera

Beacon Hills
Imię i nazwisko:
Wiek:
Rasa:

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 1 [33/33]   14/11/2015, 13:12

Czyżby Derek miał zwyczaj majstrowania przy tych poczciwych bezpiecznikach? Mogę przysiąc, że już kilka razy o tym czytałam i nie koniecznie u Ciebie. Czegoś tu nie skumałam. To Derek chciał zabrać Corę, czy Theo? Bo straciłam rachubę.
Czyli jednak Theo. A o chemikaliach pomyślałeś, cwaniaczku? Co, wciąż jesteś taki sprytny? Czy już nie bardzo. I proszę, nie miej mi za złe, że jeśli ni z tego ni z owego zacznę sobie robić jaja z Theo, bo teraz po prostu tak wychodzi.
Czyli chodzi o wielkie zęby, tak? To coś, co wyczaiłaś w mitach ma większe zęby niż uradowany po pachy Zachary Levi. W prawdzie zdaję sobie sprawę, że możesz nie wiedzieć kto to jest, ale on sam o sobie mówi, że jest „Facetem z ogromnymi zębami”.
„Kotołaki?” a cóż to takiego jest? Mam rozumieć, że to parodia od „Kojotołaków” i „Jagurołaków”? Nie wykluczam jeszcze „małpołaków”, co kiedyś wyrwało się Stilesowi. Głupie skojarzenia, wiem. Wymyśliłaś to? Bo muszę mieć pewność.
Scott ma najlepszy węch? Myślałam, że Malia, bo ona ciągle wyskakuje z tekstami, że coś jej cuchnie. Rozdział świetny! Czekam na nn! Pozdrawiam!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://mccall-pak.blogspot.com/
zaneta7453
Stały Bywalec
Stały Bywalec


Liczba postów : 61
Punkty : 0
Join date : 02/11/2015

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 1 [33/33]   14/11/2015, 14:53

Wszystkie stworzenia są brane z różnych mitów i legend. Kotołaków znalazłam w którymś, będzie to wyjaśnione. Postać która zabiła chłopaka? Z kolejnego mitu. Będzie coś jeszcze. Korzystam z mitów które są różnego pochodzenia. Greckie, rzymskie,nawet takie pochodzące z azji. Szukam czegoś co mi podpasuje,szperam godzine w necie i bum nagle mam co będzie mi pasować i to wykorzystuje. Przestudiowałam też trochę, że tak powiem Zielnika, by trochę Deaton miał co robić. Staram się jakoś urozmaicać to opowiadanie różnymi postaciami.
Scott chyba ma najlepszy węch. Malia z tego co wiem dobrze wyczuwa "uczucia" przerażenie,strach,radość,smutek itp. przynajmniej tak to przyjęłam Smile
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcialinka
Odwiedzający
Odwiedzający


Liczba postów : 46
Punkty : 0
Join date : 09/11/2015
Age : 17
Skąd : Instytut Xaviera

Beacon Hills
Imię i nazwisko:
Wiek:
Rasa:

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 1 [33/33]   14/11/2015, 15:08

zaneta7453 napisał:
Scott chyba ma najlepszy węch. Malia z tego co wiem dobrze wyczuwa "uczucia" przerażenie,strach,radość,smutek itp. przynajmniej tak to przyjęłam Smile
I właśnie dlatego, że ciągle wyskakuje z tymi uczuciami, tak myślałam. Derek nauczył tropienia ich oboje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://mccall-pak.blogspot.com/
zaneta7453
Stały Bywalec
Stały Bywalec


Liczba postów : 61
Punkty : 0
Join date : 02/11/2015

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 1 [33/33]   15/11/2015, 11:41

Powiem wam tak, normalnie jestem chyba jakaś chora ale przyśnił mi się nowy pomysł na kolejne opowiadanie będące dalszą częścią tego Very Happy Dziękuję mój mózgu. Główna fabuła mi się przyśniło, czego to będzie dotyczyć itp ale jakieś szczegóły będę musiała domyśleć i po raz kolejny zagłębić się w jakieś legendy i mity Smile

Wczoraj nie wiem co się ze mną działo ale pół dnia siedziałam przy laptopie, tyle w głowie, że musiałam 3/4 przelać na worda by nie zapomnieć Very Happy Mogę śmiało powiedzieć, że wena mnie odwiedziła i nie dała spokoju Razz Napisałam chyba z 6-7 dłuższych rozdziałów Smile Dziś zabieram się za 29-ty rozdział. Życzcie mi powodzenia. Jeśli znajdę wieczorem chwilę czasu to może wstawię jeszcze dziś jeden rozdział Smile

Rozdział 14

Lydia brała najpotrzebniejsze rzeczy i wrzucała je do swojej torebki. Stwierdziła, że nie ma zamiaru bezczynnie siedzieć. Nagle usłyszała pukanie w okno. Odwróciła się i ujrzała za szybą swojego chłopaka. Podeszła do okna aby je otworzył i wpuścić Aidena.
-Hej, wybierasz się gdzieś- spytał, widząc torebkę wypchaną po brzegi.
-Tak, dzwoniłam do Parrisha, mam zamiar mu pomóc poszukać fabryk.
-Czemu? Myślisz, że sam sobie nie poradzi?-zapytał coraz bardziej zirytowany.
Lydia coraz częściej do niego chodziła. Tłumaczyła się, że pomaga mu w zdobyciu większej ilości informacji o tym kim jest. Niewiele było wiadomo o piekielnym ogarze, podstawowe informacje były zapisane w mitach i legendach. Oni chcieli czegoś więcej. Chcieli dowiedzieć się jak on się nim stał, dlaczego i czy jest więcej takich jak on.
-Poradzi, ale będzie szybciej jeśli mu pomogę-tłumaczyła się rudowłosa
-Nie podoba mi się, że tyle czasu z nim spędzasz. Parrish to Parrish tamto, mam tego dosyć.
-Daj spokój-próbowała zakończyć rozmowę. Aiden nic już nie powiedział, patrzył tylko na nią wnerwionym wzrokiem.-Naprawdę masz zamiar teraz się o to kłócić?-spytała- Bo ja nie mam zamiaru. Spieszę się. Porozmawiamy kiedy indziej. Pa.- dodała wychodząc z pokoju i kierując się na podjazd. Wsiadła do swojego auta po czym z piskiem opon ruszyła w stronę komendy.

-Ręce wyżej!…Stój bokiem…Nie chwiej się!…Głowa niżej…Patrz się na mnie i obserwuj moje ruchy !- rozkazywał Theo mając założone na rękach tarcze treningowe wykorzystywane przy ćwiczeniach z kickbokserami.
-Staram się !- krzyknęła Cora wyprowadzając kolejny atak w stronę chłopaka.
Zablokował jej kopnięcie i uderzył tarczą w głowę brunetki.
-Musisz starać się bardziej!-krzyknął rzucając tarczami o podłogę.
Cora zrezygnowała opuściła ręce w dół, dysząc ze zmęczenia.
-Okej, 5 minut przerwy-zarządził blondyn drapiąc się po głowie.
Dziewczyna wykończona udała się w stronę stolika, na którym leżał jej bidon z wodą. Zabrała go i usiadła pod ścianą opierając się o nią. Miała dość. Nie wiedziała, że treningi z Raekenem są takie ciężkie. Nogi i ręce odmawiały jej już posłuszeństwa. Wiedziała, że chciał dobrze i to wymagało pracy. Najchętniej weszłaby już pod prysznic i odpoczęła. Próbowała złapać miarowy oddech gdy chłopak podszedł i usiadł obok niej.
-Nie dam rady-rzuciła szybko.
-Dasz. Potrafisz to. Wiem, że to potrafisz Cora. Musisz się po prostu skupić.- wygłosił swoją opinię.
-Staram się, ale twoje krzyki nie pomagają.
-Gdybym nie krzyczał to nic z siebie byś nie dała.
-Mogę już iść pod prysznic?-spytała proszącym wzrokiem
-Poćwicz jeszcze przez 5 minut na worku kopnięcia z obrotu i możesz iść.-powiedział wstając. Cora niechętnie zrobiła to samo i udała się posłusznie w stronę worka.
-Nie za dużo od niej wymagasz?-spytał Isaac wskazując na wykończoną dziewczynę, która pokornie stała i ćwiczyła kopnięcia.
-Musi się przyzwyczaić, że walka bywa trudna i męcząca. Jest zdolna tylko szybko traci skupienie. Dojdzie do tego. Jest silna, wiem, że da radę-wyjaśnił koledze
-Widzę dużo nadziei w nią wkładasz.
-Chcę dla niej dobrze. Chce się umieć bronić to musi włożyć w to trochę siły i myślenia.
-Okej…ale wynagrodź jej te wysiłki i starania. Bo przez te wrzaski nie będzie miała w ogóle ochoty z tobą przebywać a co dopiero ćwiczyć-poradził Isaac. Theo popatrzył się na kumpla po czym odwrócił się i spojrzał no dziewczynę.
-Dobra, wystarczy ! Idź się myć- krzyknął do Cory. Dziewczyna się uśmiechnęła po czym udała w stronę schodów. Mijając Raekena usłyszała tylko –Robisz postępy. Małe bo małe ale jednak. Przebierz się potem, zabieram Cię na koktajl.- Dziewczyna puściła w stronę chłopaka zadowoloną minę i szybko pobiegła na górę.
Spędzili miły wieczór w knajpce. Pili koktajle, zamówili także porcję frytek na spółkę i rozmawiali. O wszystkim. Wspólne treningi trochę zbliżyły ich do siebie. I mimo, że podczas ćwiczeń pałała do niego nienawiścią, że tak ją wykańcza to jednak poza nimi mogłaby stwierdzić, że jest nawet miły. Przyjemnie im się razem rozmawiało. W tym samym momencie wśród drzew stała tajemnicza osoba i ich obserwowała. Patrzyła jak ta dwójka świetnie się bawi siedząc razem i chichocząc.
-Zapłacicie mi za to- szepnęła postać po czy odwróciła się i udała w głąb lasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
zaneta7453
Stały Bywalec
Stały Bywalec


Liczba postów : 61
Punkty : 0
Join date : 02/11/2015

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 1 [33/33]   15/11/2015, 19:09

Skończyłam już to opowiadanie. Wyszło 32 rozdziały. Z uśmiechem piszę, że zacznę ciąg dalszy, oczywiście jeśli po skończeniu tego będziecie mieli ochotę dalej czytać.
Jak obiecałam, jeszcze jeden rozdział leci do was Smile

Rozdział 15

-Gdzie Cora i Theo?- zapytał Derek. Była 6:40. Reszta właśnie wstała i przyszła na dół na śniadanie, podczas gdy owej dwójki brakowało.
-Pewnie biegają- stwierdziła Malia, wyjmując płatki z szafki.
-Wzięli to na poważnie-stwierdził najstarszy z grona
-Yep-przytaknęli jednocześnie Isaac z Aidenem.
W tym samym czasie obiekty ich rozmowy weszli przez drzwi dyskutując.
-Prawie Cię wyprzedziłam- powiedziała stanowczym głosem do chłopaka.
-Chyba śnisz złotko, jeszcze trochę ci do tego brakuje-odpowiedział śmiejąc się chłopak.
-O, o wilku mowa- powiedział Isaac-dosłownie- cała grupa zaśmiała się.
-Jak bieganie?-spytał siostry
-Dobrze, idę pod prysznic bo się spóźnię do szkoły.-rzuciła wchodząc po schodach i udając się do łazienki. Derek tylko z uśmiechem pokręcił głową i wrócił do rozmów z chłopakami.
-O właśnie…Maya dzisiaj będzie, dzwoniła podczas gdy biegaliśmy- przypomniał sobie Theo i poinformował przyjaciół.
-Kto normalny dzwoni o tej porze?-zapytała retorycznie Malia.

Czarnowłosa dziewczyna ubrała fioletową sukienkę, do tego długie czarne przewiewne kozaki. Włosy upięła w kok, pomalowała delikatnie oczy jasnym cieniem. Złapała za torbę i udała się na dół na śniadanie. Zawiesiła torbę na oparciu krzesła i usiadła do stołu.
-Mmm czuje omleta-stwierdziła wciągając powietrze.
-Specjalnie dla ciebie kochanie- odpowiedział jej ojciec podając talerz- Smacznego -dodał
-Dziękuję. Mogę przyjść po szkole do gabinetu?-spytała
-Jasne. Znów chcesz się doszkalać?
-Lubię dowiadywać się nowych rzeczy-stwierdziła po czym wzięła kolejny kęs omleta.
-Może przejmiesz później pracę od staruszka?-zażartował
-Może…kto wie- uśmiechnęła się.
Spojrzała na zegarek. Stwierdziła, że jeśli się nie pospieszy to spóźni się na lekcję. Wzięła szybki gryz, ucałowała tatę w policzek po czym wybiegła z torbą kierując się w stronę szkoły. Mieszka niedaleko, droga do szkoły zajmuje jej 7 minut piechotą.

Była pora lunchu. Cała ekipa siedziała przy dwóch połączonych ze sobą stolikach. Ich grupa liczyła tyle osób, że nie mieścili się przy jednym. Theo wraz z Corą szturchali się wzajemnie łokciami, przekomarzając się. Oboje twierdzili, że druga osoba ma za mało miejsca i ma się trochę posunąć. Oczywiście ani jedno ani drugie nie zamierzało odpuszczać twierdząc, że to ono ma rację. Liam przyuważył Claire jak wychodzi na dwór z tacą. Pomachał ręką by zwróciła na niego uwagę. Gdy spojrzała na chłopaka ten zawołał ją by usiadła razem z nimi. Dziewczyna chętnie na to przystała. Lubiała ową ekipę i po cichu liczyła na to, że wkrótce i ona dołączy do stałego grona przyjaciół. Wszyscy zajadali się swoimi daniami rozmawiając i śmiejąc się z Theo i Cory którzy przez całą przerwę dokuczali sobie wzajemnie. Gdy usłyszeli dzwonek, wszyscy jednocześnie zabrali swoje torby, rozdzielili i udali się do swoich sal. Jeszcze z daleka można było zauważyć dwójkę szturchających się nastolatków. Wszyscy wiedzieli, że bardzo zbliżyli się do siebie ostatnimi czasy. Stali się prawie nie rozdzielni. Rano razem biegali, w szkole większość lekcji mieli razem, po południami mogli od siebie odpocząć a wieczorem znów spotykali się na trening po którym często chodzili na koktajle lub pizze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
zaneta7453
Stały Bywalec
Stały Bywalec


Liczba postów : 61
Punkty : 0
Join date : 02/11/2015

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 1 [33/33]   16/11/2015, 10:42

Szczerze mówiąc to przeraża mnie myśl, że mogę zapisać ponad 40 stron w wordzie tworząc opowiadanie a gdy mam zabrać się za pracę licencjacką to pustka w głowie Very Happy
Chyba powinnam zmienić kierunek xD

Rozdział 16

Claire siedziała przy biurku. Przed oczami miała otwartą książkę, w której można było znaleźć spis wszystkich istniejących ziół i ich działania. Lubiła uczyć się nowych rzeczy. Dodatkowo co jakiś czas zaglądała do półki na których stały buteleczki z różnymi ziołami. Wąchała je, badała jak wyglądają, jak je rozpoznać i rozróżnić. Jednak nikt nie wiedział, że w swoim pokoju mają ukrytą bardziej tajemniczą księgę. Wiedziała kim jest, kim powinna być. Dążyła do tego aby być perfekcyjną. Często zastanawiała się czy nie porozmawiać o tym z rodzicami. Myślała, że skoro jej babcia o tym wie, ona o tym wie to jej rodzice również powinni wiedzieć. Ale czy tak było naprawdę ? Co jeśli nie mieli o niczym pojęcia. Miała w swoim pokoju własną skrytkę na rzeczy. Znajdywało się tam wszystko co nie powinno być widoczne dla nieuświadomionych osób. Dla zwykłych ludzi. Wieczorami często przysiadała na łóżku i czytała wszystko, uczyła się i szkoliła.

W lofcie zabrzmiał dźwięk alarmu, oznajmujący, że ktoś wszedł na teren budynku. Wszyscy się odwrócili w stronę drzwi i ujrzeli wysoką, długowłosą blondynkę ze sportową torbą na ramieniu.
-Maya ! –krzyknął Theo podchodząc do dziewczyny i ściskając ją na powitanie.
-Kopę czasu- stwierdziła, odwzajemniając uścisk.
-Z rok jak nie lepiej-uściślił chłopak

W środku było całe stado. Derek, Scott z Kirą ,Stiles , Malia, Aiden, Isaac z Alison, Cora, Liam. Był nawet ojciec Alison, pan Argent, który został poproszony przez Dereka o pomoc. Brakowało tylko Lydii. Cora stała obok Alison i Malii. Gdy zauważyły blondynkę zaczęły szeptać.
-To ona- spytała Malia- trochę inaczej ją sobie wyobrażałam.
-Ładna jest-rzuciła Cora
-Czyżbyś była zazdrosna- pytała Alison Cory.
-Chciałabyś-skomentowała prychając.
-A jednak. Podoba ci się Theo.- powiedziała uśmiechając się w stronę koleżanki
-On ? Żartujesz sobie- próbowała się wybronić
-To normalne, że skoro ci się podoba to jesteś zazdrosna o blond kocice-odezwała się po chwili wilkokojotka.- sama bym była.
-Przestańcie. Nie podoba mi się- powiedziała stanowczo wilczyca
-Mhm…jasne- rzuciła Alison śmiejąc się i łapiąc za ramię koleżankę.-Próbuj to sobie wmówić dalej.

-Maya..to moje stado-powiedział przedstawiając jej wszystkich po kolei. Gdy wszyscy się już poznali usiedli na kanapach i zaczęli rozmawiać.
-Więc…-zaczął Scott- skąd wzięły się kotołaki? Jak się nim stałaś?-spytał zaciekawiony.
Nikt nigdy nie spotkał się jeszcze z tą formą zmiennokształtnych prócz Theo więc wzbudzało to w nich ciekawość. Chcieli dowiedzieć się jak najwięcej.
-Urodziłam się nim. Tak samo jak mój brat Nate, którego szukamy. Nasi rodzice nimi byli. Ale można się nim też stać przez zarażenie się poprzez kontakt z zarażonym wścieklizną czarnym kotem podczas superksiężyca.
-Superksiężyca? Przecież to…to co parenaście lat.- spytał Derek
-Tak. Dlatego kotołaki są takie rzadkie. Żyjemy w klanach ale większość naszego została wybita przez łowców i przerobiona na trofeum.- wyjaśniła.
W tym samym momencie wszyscy zwrócili wzrok na rodzinę Argentów.
-Co ?-spytała zdezorientowana blondynka
-Argentowie są łowcami- wyjaśnił Theo. Blondynka spojrzała na nich z przerażeniem-Ale spokojnie, pomagają nam, są z tych dobrych.
-Ufacie im?
-Bardziej niż komukolwiek- wtrącił się Scott odpowiadając na pytanie dziewczyny.-mów dalej
-No więc został mi tylko mój brat. Są dwa rodzaje kotołaków. Ludzie mogący zmieniać się w wielkie, drapieżne koty. Są bardzo niebezpieczne. Ale są też najrzadsze. Podobno aby się takim stać przemiana musi nastąpić z pomocą maga, których jak wiemy już nie ma. Nigdy żadnego nie widziałam, ale podobno były dwa takie przypadki. I jest drugi rodzaj czyli my. Zmieniamy formę podobnie jak wilkołaki, tylko, że zmieniają nam się oczy z pionowymi źrenicami, dzięki czemu potrafimy świetnie poruszać się w całkowitej ciemności. Wyrastają nam kły, pazury i długi ogon. Jesteśmy bardzo zwinni, szybcy i dobrze poruszamy się na niestabilnych powierzchniach dzięki ogonowi, który utrzymuje u nas równowagę.
-Wow- skomentował to Liam, Isaac tylko szturchnął go w ramię na znak by nie przeszkadzał.
-Jestem tego ciekawy. Możesz nam pokazać?-wtrącił się pan Argent.
Dziewczyna na prośbę starszego łowcy przemieniła się na moment w swoją kocią postać ukazując wszystkie atuty. Wszyscy byli pod wielkim wrażeniem gdy ujrzeli blondynkę w innej postaci.
-Dobra, już się tak nie popisuj- uśmiechnął się Theo, szturchając znajomą.
-Ciężko ci będzie z nią konkurować-szepnęła Mali do Cory.- Ich dzieci byłyby kotowilkokojotami?
-Phihi-prychnęła ze śmiechu cicho Alison. Cora tylko pokręciła z niedowierzaniem głową.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 1 [33/33]   Today at 12:32

Powrót do góry Go down
 
Co by było gdyby...CZĘŚĆ 1 [33/33]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Twórczość :: Opowiadania-
Skocz do: