IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Co by było gdyby...CZĘŚĆ 2 [24/?]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
zaneta7453
Stały Bywalec
Stały Bywalec


Liczba postów : 61
Punkty : 0
Join date : 02/11/2015

PisanieTemat: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 2 [24/?]   10/12/2015, 11:57

Witam po raz kolejny ! Smile
Gdy czytam rozdziały z tej części wydaje mi się, że zrobiłam postęp w pisaniu. Bardziej staram się kłaść nacisk na opis, a nie tylko dialogi i dialogi, choć ich też jest pełno. Jak już mówiłam przy poprzedniej części czeka nas zmiana. A mianowicie rozdziały będą rzadziej, gdyż nie mam już tyle czasu na pisanie, poza tym staram się wkładać więcej poprawek w to co już napisałam, jakoś urozmaicać. Także rozdziały będą raz/góra dwa razy w tygodniu.

Pora pociągnąć historię dalej. Jaka przygoda tym razem czeka na naszych bohaterów ? Przekonajcie się sami !

Rozdział 1

Liam siedział na drugiej lekcji. Nie lubił matematyki. Wszystko było dla niego niezrozumiałe. Przyczyną mogła być niemożność przyjęcia informacji z zajęć albo rozpraszająca go urocza czarnowłosa dziewczyna siedząca w ławce obok. Siedząc i opierając się łokciami o ławkę, podpierając tym samym głowę i starając się nie usnąć poczuł szturchanie i cichy chichot. Zwrócił głowę w prawą stronę i zobaczył obiekt swoich rozmyślań.
-Hej!-szepnęła, ponawiając szturchnięcie.
Gdy się obrócił podała mu małą, białą karteczkę.  Spojrzał w stronę tablicy czy przypadkiem nauczyciel nie patrzy w ich stronę po czym widząc drogę wolną, chwycił od dziewczyny liścik. Otworzył złożoną na cztery części karteczkę i przeczytał wiadomość.
„Ty…ja…film…wieczór..? „- Poniżej znajdował się buziak, zrobiony z odbicia jej ust, które były pomalowane czerwoną szminką. Chłopak uśmiechnął się mimowolnie po czym pokiwał dziewczynie twierdząco głową na znak, że się zgadza. Reszta lekcji przebiegła spokojnie. Liam kilka razy przysnął, co skutkowało opadnięciem głowy i przywaleniu głową w ławkę. Jednak Claire była pilną uczennicą i miała podzielną uwagę. Pisała notując wzory do obliczenia pól figur przestrzennych jednocześnie zerkając na chłopaka i podśmiechując gdy od czasu do czasu pomrukiwał przez sen.

-Załatwiłem wolną chatę. Ojciec ma jechać na jakiś zlot szeryfów. Nie będzie go dwa dni-powiedział Stiles odwracając się do swojego najlepszego przyjaciela siedzącego za nim.
-Wiesz co to oznacza?-spytał Scott.
Chwila pauzy. Potem jednocześnie podnieconym głosem powiedzieli „ Maraton Gwiezdnych Wojen !” tym samym przybijając sobie piątkę pod ławką.
-Stiliński ! Co ja ci mówiłem o gadaniu ?-odezwał się w ich stronę Finstock. Z niewiadomych przyczyn to właśnie na Stilesie lubiał się wyżywać.
-Że jeszcze raz panu przerwę a nakarmi mnie klejem by buzia mi się zamknęła. Choć myślę, że lepsza będzie taśma, klej może dostać mi się do gardła powodując zlepienie się ścian, a wtedy śluz który…
-Cisza !- powiedział trener spuszczając głowę i niedowierzając w to, że jeszcze wytrzymuje z tą zgrają.
Stiles zamilkł prostując się na krześle. Co chwilę zmieniał pozycję wiercąc się, co jeszcze bardziej doprowadzało do szału nauczyciela.

Derek siedział w kuchni i obserwował jak Braeden rozkłada swoje bronie na blacie kuchennym. Nastolatkowie byli w szkole. Ranek to część dnia w której mogli spędzić czas tylko we dwójkę. Czarnoskóra dziewczyna wyjęła szmatkę i położyła obok miskę z ciepłą wodą. Dodała jakiegoś proszku, którego nie rozpoznawał Hale.  Zamoczyła ścierkę i po kolei przecierała każdą broń z osobna. Była przy tym bardzo skupiona i dokładna.
-Długo Cię nie będzie?-spytał Derek, podczas gdy odkładała czystą broń i brała się za następną.
-Nie wiem, trzy tygodnie..może cztery. Zależy jak sprawy się ułożą.-odpowiedziała nie spoglądając na osobę siedzącą naprzeciwko niej.
-Uważaj na siebie, nie chcę by coś ci się stało-powiedział z troską
-Wiem, możesz być spokojny. Brałam już gorsze zlecenia.
- Tak, ale..-zaczął ale nie dokończył wypowiedzi słysząc dźwięk alarmu, informującego o przybyciu gościa.
Spojrzał wraz z dziewczyną na drzwi wejściowe, gdy się otworzyły, osoba stanęła w przejściu.
-Mamy problem-usłyszeli głos który wzbudził zdziwienie swoją obecnością.


Ostatnio zmieniony przez zaneta7453 dnia 22/8/2016, 10:29, w całości zmieniany 22 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcialinka
Odwiedzający
Odwiedzający


Liczba postów : 46
Punkty : 0
Join date : 09/11/2015
Age : 17
Skąd : Instytut Xaviera

Beacon Hills
Imię i nazwisko:
Wiek:
Rasa:

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 2 [24/?]   12/12/2015, 13:41

No i wcięło koma... Spróbuję go odtworzyć, ale nie gwarantuję, że będzie znośny.
Mówiłam, że będę to czytać! Początkowo chciałam czekać na drugą notkę i dopiero skomentować to na raz. Ale niestety, nie doczekałam się.
Liam myśli o niebieskich migdałach... Weź się człowieku zajmij matmą, a wyjdzie Ci to na zdrowie.
Nie ogarniam, dlaczego Scott tak się cieszy na oglądanie Gwiezdnych wojen, skoro w trzecim sezonie nawet tego nie ogarniał. Ale mi się przypomniał taki jeden obrazem z cytatem, który ma wnerwić cztery grupy fanów na raz.
Cytat :
Użyj mocy, Harry.
- Gandalf

A obok zdjęcie Patrica Stewarda. Głupawkę miałam chyba przez dziesięć minut.
A tak sie miło czytało.... Aż nagle jakies kłopoty. Rozdział świetny! czekam na nn! Pozdrawiam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://mccall-pak.blogspot.com/
zaneta7453
Stały Bywalec
Stały Bywalec


Liczba postów : 61
Punkty : 0
Join date : 02/11/2015

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 2 [24/?]   15/12/2015, 12:25

No więc jak obiecałam kolejny rozdział Smile

Rozdział 2

Był słoneczny dzień. Na dworze stawało się coraz bardziej upalnie. Nic dziwnego, w końcu temperatura wybijała już co najmniej 35 stopni. Cora wraz z chłopakiem i Lydią stali rozmawiając przed szkolnym parkingiem. Już mieli się żegnać, gdy nagle wzrok Lydii powędrował w stronę miejsca parkingowego.
-Nie do wiary-powiedziała wpatrując się w dal. Dwójka stojąca obok niej bardzo się zdziwiła słowami rudowłosej, tym bardziej, że nawet nie pasowały do ich toczącej się rozmowy. –Patrz kto wrócił-dodała po chwili obracając Corę w odpowiednim kierunku. Dziewczyna stanęła jak wryta. Nie mogła w to uwierzyć. Potrząsnęła głową, myśląc, że to omamy. A jednak. Parę metrów dalej stał jakże znajomy jej blondyn. Uśmiechnął się w jej stronę.
-No leć do niego- powiedziała Lydia popychając ją do przodu.
Brunetka w mgnieniu oka ruszyła z miejsca w stronę chłopaka. Rzuciła mu się w ramiona, oplatając nogami jego biodra.
-Hej, bo mnie udusisz !-powiedział do dziewczyny mocno ją ściskając.
-Cicho bądź, należy ci się.
Chłopak stojący obok Lydii zdziwił się widząc swoją dziewczynę jak rzuca się w ramiona innego.
-Co jest?-spytał zdezorientowany Lydię
-Wrócił-rzuciła tylko, nie dając tym samym odpowiedzi jakiej oczekiwał ciemnowłosy chłopak
-Kto?
-Theo. Stracili ze sobą kontakt na długo. Myśleliśmy, że coś się stało, ale wrócił.
-Nadal nie rozumiem
-To jej najlepszy przyjaciel. Musiał wyjechać by poukładać swoje sprawy. Idę się przywitać. Nie musisz nas odwozić. Pa-powiedziała po czym ruszyła w stronę dwójki która nie mogła się odkleić od siebie.
-No proszę kogo moje oczy widzą. Myśleliśmy, że nas unikasz.-powiedziała gdy już stała obok przyjaciół.
-Cześć- rzucił tylko stawiając Corę z powrotem na ziemię i przytulając Lydię na powitanie.
-Co cię tu sprowadza? Stare stado czy może sprawy zawodowe?-spytała żartując.
-To i to. Wytłumaczę wam potem, musimy zebrać jak najszybciej wszystkich do loftu. Kto to?- spytał wskazując na bruneta który nadal mu się przyglądał.
-Kyle-powiedziała Lydia, nie mówiąc nic więcej. Nie chciała się mieszać. To chłopak Cory, jeśli będzie chciała to sama powinna powiedzieć kim dokładnie jest.
-Kyle ? Nowy w stadzie?
-Powiedzmy- powiedziała Lydia. W tym samym momencie z ust Cory wydobyła się nieco inna odpowiedź „ Nie”.
-Zdecydujcie się-powiedział z uśmiechem Theo. Lydia popatrzyła wymownie na Corę ze spojrzeniem „i tak się dowie, po co to ukrywać”. Cora wzięła głęboki oddech.
-To mój chłopak-powiedziała szybko jakby się tego wstydziła
-Chłopak?-spytał zdziwiony spoglądając na przyjaciółkę. Ona tylko kiwnęła głową.-wilkołak?-dodał pytając.
-Nie-rzuciła
-Kojotołak?
-Nie
-Druid?
-Nie
-Nie jest z tych nadnaturalnych- wyjaśniła rudowłosa przerywając to przesłuchanie
-Więc po co z nim jesteś?-spytał chłopak. –Myślałem, że lubisz tych wyjątkowych.
-Jak ty?-spytała zgryźliwie Lydia unosząc brwi i uśmiechając się jednocześnie.
W odpowiedzi dostała tylko odwzajemnienie uśmiechu.
-Wie o was? Nas?
-Nie-odpowiedziała Cora
-Koniec tych pogaduszek, będzie na to potem czas. Napisze do reszty by przyjechali do Dereka.-rzuciła Lydia wyciągając komórkę i pisząc do wszystkich. Następnie ruszyli do auta Raekena i skierowali się w kierunku loftu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcialinka
Odwiedzający
Odwiedzający


Liczba postów : 46
Punkty : 0
Join date : 09/11/2015
Age : 17
Skąd : Instytut Xaviera

Beacon Hills
Imię i nazwisko:
Wiek:
Rasa:

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 2 [24/?]   17/12/2015, 09:17

A spodziewałam sie, ze go spoliczkuje. A tu dupa... Podobała mi się jego reakcja na chłopaka, chociaż nie powinien tak wyskakiwać z nadnaturalnymi. Bo przecież mógł nie mieć o tym pojęcia.
I zapomniałam czegoś dodać do pierwszego rozdziału: Breaden jest jak John Casey (wiesz kto to, czy Ci tłumaczyć?), kocha swoją broń.

Rozdział świetny! czekam na nn! Pozdrawiam!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://mccall-pak.blogspot.com/
zaneta7453
Stały Bywalec
Stały Bywalec


Liczba postów : 61
Punkty : 0
Join date : 02/11/2015

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 2 [24/?]   18/12/2015, 15:47

Marcialinka wiem kto to John Casey Very Happy Masz rację co do tego !! Hihi

Dziś w końcu znalazłam czas na pisanie więc opowiadanie idzie do przodu. Powiem wam, że mam pomysł już mniej więcej na całe i na zakończenie...ale jeśli chciałabym zakończyć to tak jak myślałam to potrzebna byłaby kolejna kontynuacja na którą pomysłu aż tak nie mam. Zobaczę jeszcze, może przyjdzie mi coś do głowy, jak nie to zakończę to inaczej i to będzie wtedy ostatnia część.

Rozdział 3

Gdy wszyscy zjawili się już w wyznaczonym miejscu i przywitali ciepło z przyjacielem, zaczęli rozmawiać o przyczynie zwołania tego spotkania.
-Kate wróciła-powiedział Raeken, wzbudzając zdziwienie w całym stadzie.
-TA Kate?-spytał upewniając się Stiles
-Tak. Kate Argent-powiedział dobitnie.
Alison zmarszczyła brwi i popatrzyła się w stronę Isaaca a potem znów na Theo. Coś jej tu nie pasowało.
-Skąd znasz moją ciotkę?-spytała zdziwiona.-Gdy ona tu była to jeszcze ciebie tu nie było.
-Powiedzmy, że mieliśmy przyjemność się już spotkać. Polowała na mnie przez pewien czas. Jak widać nieskutecznie. Teraz wróciła.
-Skąd wiesz?- spytał Scott.
-Dobra uściślając, jeszcze nie wróciła, ale niedługo się tu zjawi. Ma w tym swój cel.
-Jaki?-tym razem pytanie zadał Derek stojąc z założonymi rękoma.
-Zacznę od początku. Byłem w Meksyku. Przy granicy z Gwatemalą. Załatwiałem pewne sprawy. Usłyszałem na ulicy historię, że ktoś widział kobietę z kłami, pazurami i niezwykle charakterystyczną twarzą. Zaciekawiony poszedłem do świadka, jego opis pasował do wyglądu Kate. Zainteresowany zacząłem szukać dalej. Okazało się, że kręciła się w jakichś starych ruinach, które niedawno zostały odkopane. Zacząłem się zastanawiać co może tam robić, popytałem ,poczytałem. Okazało się, że krąży legenda o ukrytym w tych ruinach kamieniu. Ściślej mówiąc Kamieniu Garudy.
-Co to ?- spytał Scott przerywając chłopakowi.
-Legendy głoszą, że ten kamień ma specyficzną moc. Według wierzeń, istniał kiedyś magiczny ptak Garuda, nazywany Pożeraczem. Nie bez powodu miał taką nazwę. Jak się dowiedziałem, owy ptak spalając się zatopił swój pył w czerwonym kamieniu szlachetnym-Granacie. Podobno ma magiczne właściwości. Może nawet odebrać komuś życie i przekazać je komuś innemu. Krótko mówiąc może ożywić kogoś, kto jest martwy krócej niż godzinę. Jak samą nazwą mówi: Pożeracz, może pochłonąć czyjąś moc. Np. władczą.
-Jak na przykład Alfy?-spytał Derek spoglądając na Scotta.
-Właśnie. Gdy pochłonie moc Alfy przejmie całe jego stado, a ono więzami złączy się z nią. Nie będąc tego świadomi, będę po jej stronie. Nasze…twoje stado-spojrzał na Scotta-jest bardzo sławne nawet w dalekich zakątkach. Banshee, Czarownica, wilkołaki, wilkokojoty, kitsune. To najbardziej zróżnicowane stado jakie kiedykolwiek istniało.
-Więc idzie po mnie?- spytał Scott
-Niezupełnie. Jeszcze nie. Otóż nikt nigdy się nim nie zainteresował. To nie wierzyli w jego istnienie, a jak już to jest jeszcze jedna bardzo ważna rzecz. Kamień pochłonie moc tylko w pełnie księżyca. Dodatkowo potrzeba czarodzieja który zaklęciem odblokuje jego moc. A że w obieg poszła plotka, że istnieje najprawdopodobniej ostatnia czarownica na świecie i to jeszcze w naszym stadzie…
-Kate chce Claire- po raz kolejny rzucił Derek. Claire stała obok Liama i widać było po jej minie, że się przeraziła.
-Jednak można zniszczyć kamień. Też w pełnie i też za pomocą zaklęcia wykonanego przez czarodzieja/czarodziejkę.
-Po co miałaby teraz tu wracać skoro dwa dni temu była pełnia? Nie ryzykowałaby tego, że możemy go jej odbić.-powiedział Stiles. Reszta przyznała mu rację.
-Ona nie ma tego kamienia-wyjaśnił Theo
-Więc po co ten temat? Nie ma kamienia nie ma problemu. No..to kto ma ochotę na pizzę ? Strasznie zjadłbym pizzę-rzucił Stiles uśmiechając się
-Tak się składa, że Kate idzie po mnie-powiedział blondyn. Reszta się zdziwiła.
-Po ciebie?-spytał zdziwiony Scott, Stiles który już chciał dzwonić do pizzerii odłożył telefon.
-Powiedzmy…-zaczął i wyjął z kieszeni ciemnoczerwony błyszczący kamień-że pożyczyłem go od niej. Oddam jak już będzie zniszczony na kawałki.
Reszta umilkła na chwilę. Nie wiedzieli co powiedzieć. Po chwili odezwała się Cora.
-Jak to ukradłeś?
-Widziałem jak go zdobyła, przez pewien czas ją obserwowałem. Musiałem się dowiedzieć czy ktoś jej pomaga, gdzie się ukrywa. Potem wymyśliłem plan i wkradłem się. Przyjechałem jak najszybciej się dało. Teraz…musimy go ukryć i przetrzymać do pełni.
-Jesteś głupi.-stwierdziła Cora patrząc na zdziwionego jej słowami chłopaka-poszedłeś do niej SAM? Zupełnie SAM? Mogłeś zginąć.
-I co z tego, że sam ? Jestem sprytny i nie zginąłem.
-Jesteś głupi-powtórzyła.
-Mogę go ukryć-powiedziała po chwili namysłu Claire. Wszyscy spojrzeli na dziewczynę.-Wystarczy jakaś szkatułka. Zamknę ją zaklęciem, będzie bezpieczny. –wyjaśniła.
Jak mówiła tak zrobili, następnie schowali ją w bezpiecznym miejscu.
-Czyli czekamy-powiedział Stiles po wszystkim
-Taki jest plan.-odpowiedział mu Scott.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcialinka
Odwiedzający
Odwiedzający


Liczba postów : 46
Punkty : 0
Join date : 09/11/2015
Age : 17
Skąd : Instytut Xaviera

Beacon Hills
Imię i nazwisko:
Wiek:
Rasa:

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 2 [24/?]   20/12/2015, 18:55

Ty znasz „Chucka”? O... Ty! Mówisz mi to dopiero teraz? Kate? Osz Ty... A miałam nadzieję, że się jej nie dotkniesz, ale widocznie tylko ja nie mam zamiaru jej tykać. Co to w ogóle ma być, co? Jakiś kamień, który Theo sobie „pożyczył” i zamierza oddać w kawałkach. Ta... Nie ma to jak subtelność. Ale jestem pewna, ze coś mi mówi domena „Pożeracz”. Coś mi to mówi, ale nie mogę skojarzyć. I Theo jest głupi. Zgadzam się. Rozdział świetny! Czekam na nn! Pozdrawiam!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://mccall-pak.blogspot.com/
zaneta7453
Stały Bywalec
Stały Bywalec


Liczba postów : 61
Punkty : 0
Join date : 02/11/2015

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 2 [24/?]   22/12/2015, 10:55

Wstawiam kolejny rozdział. W czwartek lub piątek będzie kolejny. Ostatnio mam dużo czasu, więc wykorzystuje to na pisanie, choć najlepiej i tak idzie mi późnymi wieczorami.
Zastanawiam się nad zakończeniem. Jeśli wena zostanie ze mną jak teraz to zabiorę się za trzecią część, na którą mam już początkowy pomysł Smile
Mam już dość sporo rozdziałów, większość skupia się na Corze i Theo(uprzedzam), po prostu musiałam pociągnąć z nimi akcję, ale obiecuje, że jeśli zabiorę się za trzecią część to akcja bardziej skupi się na Stilesie(przynajmniej tak myśle ) Smile

Rozdział 4

Budzik przeraźliwie zaczął dzwonić. Brunetka wyjęła jedną rękę spod pościeli i go wyłączyła. Wyciągnęła się na łóżku po czym wstała. Sięgnęła do szafy. Wyjęła krótkie sportowe szorty i pomarańczową krótki top sportowy. Zawiązała sznurówki w adidasach i wyszła z pokoju. Po chwili namysłu podeszła do drzwi obok. Pokój od dłuższego czasu był pusty. Ten fakt codziennie ją dusił od środka. Jednak nie dzisiaj. Dzisiaj jego właściciel był tutaj. Wreszcie mogła wstać z uśmiechem wiedząc, że jest obok. Uśmiechnęła się po czym zapukała. Cisza. Po chwili złapała za klamkę i uchyliła kawałek drzwi. Jednak łóżko było puste. Zdziwiła się. Postanowiła zejść na dół. Tam spotkała swojego brata. Postanowiła poprosić go o pomoc.
-Widziałeś Theo?- spytała, po chwili zadając kolejne pytanie zaglądając mu przez ramię- Co robisz?
-Chyba wyszedł wcześnie rano. Szukam jakiś informacji o kamieniu. –odpowiedział na dwa pytania od razu.
-Wiesz może gdzie?
-Nie, nie śledzę go.
-Okej…i co..znalazłeś coś?
-Tylko to co mówił Theo. Nic więcej nie ma o nim napisane.-odpowiedział Derek.
-Idę pobiegać-rzuciła wychodząc z loftu.

Biegła przez las zastanawiając się gdzie może podziewać się jej przyjaciel. Po co miałby wychodził koło 4 nad ranem? Myślała przez chwilę po czym przypomniała sobie o pewnym miejscu. Pobiegła w kierunku wodospadu nad którym znalazła kiedyś przyjaciela. Nie myliła się. Gdy dotarła na miejsce ujrzała go siedzącego nad wodą.
-Tak myślałam, że tu będziesz-powiedziała podchodząc i siadając koło Theo.
-Hej –powiedział z uśmiechem
-Dawno cię tu nie było co ?
-Yeah, chciałem zobaczyć czy coś się zmieniło. Poranny trening?-spytał patrząc na strój dziewczyny który odsłaniał jej smukłe nogi i płaski brzuch.
Top podkreślał jej biust, który wydawał się w tym momencie większy. Krótki spodenki opinające jej wyćwiczone pośladki. I ten uśmiech. Tęsknił za tym ciepłym uśmiechem którym go obdarzała za każdym razem.
-Jak co dzień. Byłam u ciebie w pokoju, chciałam spytać czy nie chcesz mi towarzyszyć, ale już cię nie było-wyjaśniła.
-Przepraszam. Może jutro ?-spytał chłopak
-Jasne- zgodziła się z uśmiechem brunetka
-Więc..masz chłopaka?-spytał patrząc na jej reakcje.
-Yeah
-Długo ?
-Umm..5 miesięcy, coś koło tego
Nie mógł zaprzeczyć, że był zazdrosny. Bo był. Znalazła sobie kogoś z kim spędza czas, przy kim się uśmiecha i kto ją pociesza. Nie mógł być o to zły. Odszedł nie mówiąc kiedy wróci.
-Dużo mnie ominęło
-W końcu nie było Cię 9 miesięcy-powiedziała patrząc w dal.
-Przepraszam
-Za co ? Za to, że odszedłeś i miałam szczęście, że zdążyłam się pożegnać czy za to, że zmieniłeś numer nie informując mnie ?- spytała zgorzkniale.
Przez 2 miesiące pisali ze sobą przez cały czas, codziennie. Potem nagle kontakt im się urwał. Gdy dzwoniła, za każdym razem słyszała: Nie ma takiego numeru. Jednak nie poddała się i przez kolejny miesiąc próbowała dodzwonić się na ten numer, wierząc, że w końcu ktoś odbierze. Na próżno. Myślała, , że nie chce już z nią gadać, potem , że coś mu się stało.
-Przepraszam.
-To nie wystarczy. Myślałam, że coś ci się stało.
-Chodziło o pewną sprawę. Musiałem porzucić telefon, by mnie nie namierzyli.
-Namierzyli? Co ty robiłeś w tym Meksyku?- spytała zdziwiona odpowiedzią chłopaka.
-Wpakowałem się w kilka spraw i musiałem poodkręcać wszystko. Przykro mi. Kupiłem nowy, ale nie pamiętałem waszych numerów.-wytłumaczył.
Dziewczyna nic nie odpowiedziała. Patrzyła się w dal. Mimo wszystko nadal chowała do niego urazę za to.
-Dobrze cię traktuje?-spytał, ona spojrzała na niego nie rozumiejąc pytania.-Kyle, dobrze cię traktuje?-sprostował widząc jej wzrok.
-Tak, chyba tak
-Chyba?-dopytywał
-Nie zostawił mnie jeszcze i nie zniknął na prawie rok, wyrzucając komórkę. Więc tak, dobrze mnie traktuje, jest przy mnie kiedy tego potrzebuje.-odpowiedziała szybko.
Theo nic nie powiedział. Poczuł, że jest na niego zła. Sam był na siebie zły. Miał poukładać tylko swoje sprawy, a zamiast tego wpakował się kilkakrotnie w kłopoty, co zmusiło go do przedłużenia pobytu. Nim się obejrzał minęło 9 miesięcy.
-Gdyby nie było sprawy z Kate, wróciłbyś?-spytała wyrywając go z zamyśleń.
Spojrzał na nią. Wbijała w niego wzrok studiując jego twarz. Oczekiwała odpowiedzi. Co miał odpowiedzieć? Sam nie wiedział, czy gdyby nie sprawa z kamieniem to czy by wrócił. Może dalej szwędałby się po Meksyku wiedząc, że zostawił ją na tyle czasu. Nie wiedział jakiej reakcji mógł się wtedy spodziewać po powrocie. Krążąc znów w coś by się wpakował i tak w kółko. Dzięki podłej Kate miał okazję wrócić. W pewnym sensie był za to wdzięczny, sam nie wiedział czy zdobył by się na odwagę. Gdyby nie niebezpieczeństwo jakie grozi jego przyjaciołom mógł równie dobrze nigdy nie wrócić bo byłoby mu wstyd, za tak długą nieobecność.
-Nie wiem-posmutniała słysząc słowa przyjaciela- Ale jestem tu. Jestem i obiecuje, że już nie odejdę.
-Obiecałeś, że wrócisz jak najszybciej się da. Minął prawie rok. Więc lepiej nic nie obiecuj.-powiedziała Cora wstając z krawędzi. On zrobił to samo. Potem złapał ją za rękę i przyciągnął do siebie. Objął ją i zaczął szeptać do ucha.
-Przepraszam, naprawdę przepraszam. Nigdzie się już nie wybieram. Przyrzekam.-odsunęła głowę od niego patrząc mu w oczy.
-Zraniłeś mnie
-Wiem
-Nie zrób tego znowu
-Nie zrobię- po tych słowach uśmiechnęli się do siebie. Następnie razem ruszyli w las, biegnąc do domu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcialinka
Odwiedzający
Odwiedzający


Liczba postów : 46
Punkty : 0
Join date : 09/11/2015
Age : 17
Skąd : Instytut Xaviera

Beacon Hills
Imię i nazwisko:
Wiek:
Rasa:

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 2 [24/?]   22/12/2015, 17:14

Oj Theo, Theo... Za wysokie progi na lisie nogi. Niech on sobie wreszcie wybije Corę z głowy, to nie jego partia.
Zranił Corę... Twierdzi, ze ostatni raz. Może nawet nie będzie miał okazji na powtórkę.
I co to za „Sprawy”? Rozdział Świetny! Czekam na nn! Pozdrawiam!

Ale weź... Oglądałaś tego „Chucka”, czy nie? Bo ja kocham tego nerda!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://mccall-pak.blogspot.com/
zaneta7453
Stały Bywalec
Stały Bywalec


Liczba postów : 61
Punkty : 0
Join date : 02/11/2015

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 2 [24/?]   23/12/2015, 20:41

Oglądałam przez pewien czas Smile

Jutro siedzę w pracy do 17 ! (o zgrozo !- tak...praca w hotelu taka fajna -_-)
Dlatego postanowiłam dziś dodać rozdział, miłego czytania !

Rozdział 5

-Czerwona obcisła czy różowa rozkloszowana?-spytała Lydia przyjaciółki, trzymając w każdej ręce inną sukienkę i wymachując nimi przed twarzą Alison.
-Po co jej nasze stado ?-myślała głośno dziewczyna nie zwracając na pytanie, jakie jej zadano.-Ona nas nienawidzi, po co jej my ?
-Nie mam pojęcia. Zapomnij o tym. Jest impreza, zajmij się czymś pożytecznym jak wybieranie sukienki a nie myśleniem o Kate. To psychopatyczna suka, która…-przerwała widząc wzrok przyjaciółki siedzącej na łóżku-okej..wiem, że to twoja ciotka, ale nie oszukujmy się. Jest zła do szpiku kości. Pewnie chce zbudować armię super mocnych zmiennych, by zastraszać tych którzy na nią polują. Sama bym chętnie ją upolowała. A teraz proszę, skupmy się na tym-powiedziała Lydia wymachując przed oczami Alison sukienkami.
Brunetka uśmiechnęła się i wskazała palcem dokonując wyboru.
-Naprawdę chce ci się iść na tą imprezę?-spytała Alison przyjaciółki.
-Żartujesz sobie ? Zostało półtora miesiąca szkoły. Oczywiście, że mam ochotę. Ty też powinnaś. Czas na buty, chodź- powiedziała ciągnąc Alison za rękę. Ona tylko pokiwała głową niedowierzając .


-Podjechać po ciebie o 7?- spytał brunet.
-Umm..jasne-opowiedziała na pytanie chłopaka
-Zmywam się wcześniej, więc z powrotem musisz się z kimś zabrać.
-Czemu?-spytała zdziwiona Cora.
-Mam spotkanie-powiedział Kyle
-Z kim?-dopytywała się dziewczyna
-Z Sabriną
-Przecież mieliśmy być razem na imprezie
-I będziemy. Z godzinę. Potem się zmywam, ty sobie zostań.
-Kyle…rozmawialiśmy już o tym. Nie odwołujemy naszych planów.
-A czy ja coś odwołałem ?! –zdenerwował się chłopak- przecież mówię, że przyjadę po ciebie, ale wychodzę wcześniej.
-Do Sabriny
-Tak, do Sabriny. Nie pamiętasz naszej umowy ?
-Pamiętam, ale..-nie zdążyła dokończyć, bo chłopak wszedł jej w słowo.
-Nie ma ale. Rozmawialiśmy już o tym i coś ustaliliśmy. Chyba, że zmieniłaś zdanie i już chcesz.
-Nie chodzi o to czy chce czy nie, ale…
-Więc ustalone. Będę o 7. Odpicuj się. Pa.-powiedział chłopak po czym się rozłączył
-Ughgghg !! –krzyknęła brunetka, słysząc przerwane połączenie po czym rzuciła telefon na łóżko.
-Wszystko w porządku?-zapytał głos.
Odwróciła się i ujrzała Theo. Wszedł do pokoju i przyglądał się dziewczynie.
-Umm..tak, w porządku.
-Kyle?-spytał wskazując na komórkę.
-Yeah.
-Mam mu przywalić?-spytał z uśmiechem
-Nie. To nie będzie konieczne- powiedziała odwzajemniając uśmiech.-idziesz na imprezę ?-spytała
-Tak, zabiorę się z Isaaciem i jedziemy po Alison i Lydie.
-Więc…widzimy się na miejscu?-spytała spoglądając w oczy blondyna.
-Jasne..-zaczął- Odpicuj się- powiedział z uśmiechem i wyszedł z pokoju dziewczyny.
Dziewczyna mimowolnie się uśmiechnęła. Miała tylko nadzieję, że jej przyjaciel zdążył usłyszeć tylko to. Po chwili otworzyła komodę i myślała co włożyć na wieczór.


-Więc…Theo…co sądzisz o chłopaku Cory?- spytała Lydia siedząc obok przyjaciółki na tylnym siedzeniu auta.
-Nie wiem. Cora mówi, że jest w porządku.-odpowiedział unikając tak naprawdę mówienia tego co o nim myśli. Nie mógł im powiedzieć, że nie zasługuje na jego przyjaciółkę. A co najważniejsze, że to on powinien być na jego miejscu.
-A ty co mówisz?
-Że to dziwne, że umawia się z takim jak on.
-Czyli jakim ? –spytała tym razem Alison zbliżając głowę między siedzenia chłopaków.
Isaac siedział w ciszy i kierował. Nie wtrącał się do dyskusji, bo wiedział, że dziewczyny są wścibskie i próbują wyciągnąć od Theo jak najwięcej informacji. Znał ich techniki. On preferował skupić się na jeździe i nie przeszkadzać dziewczynom w przesłuchaniu jego kolegi.
-No…takim. Nie sądziłem, że jej typ faceta to taki jak ten gościu.
-A myślałeś, że jaki?- spytała zaciekawiona Lydia
-Nie wiem…ale na pewno nie taki.
-Więc zrób coś z tym-powiedziała
-Ja mam coś zrobić?-spytał zdziwiony odwracając głowę by spojrzeć na rudowłosą.
-Tak geniuszu, ty. Jejku, kiedy wy się czegoś nauczycie-powiedziała kręcąc głową i wracając na swoje miejsce. Odwróciła się w stronę okna i spoglądała na widok zza szyby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcialinka
Odwiedzający
Odwiedzający


Liczba postów : 46
Punkty : 0
Join date : 09/11/2015
Age : 17
Skąd : Instytut Xaviera

Beacon Hills
Imię i nazwisko:
Wiek:
Rasa:

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 2 [24/?]   25/12/2015, 09:40

No i się odzywam. Miałam pisać już wczoraj, ale mi się nie chciało. Zacznijmy od Lydii. Tylko ona potrafi od tak nie myśleć o problemach, tylko w pełni zająć się imprezą. Podziwiam, naprawdę.
Wydaje mi się, czy z tym Kaylem jest coś nie tak? Nie wiem, co Ty próbujesz udowodnić. Że Theo jest od niego lepszy? No dobra, wygląda jak aniołek, ale swoją osobowością udowodnił, że tak nie jest. Przynajmniej w serialu, bo u Ciebie jest przynajmniej dziwny.
Podobała mi się ta jazda samochodem. I to przesłuchanie, a właściwie postawa Isaaca. Nie wiem czemu, ale brakuje mi wyjca-Lydii. Wciąż nie ogarniam jednego z rozdziałów poprzedniej części. Przesłuchanie... Tak... Przynajmniej wiadomo, do kogo Szeryf może dzwonić, jeśli nie będzie sobie radził. DO DZIEWCZYN! Rozdział super! Czekam na nn! I chyba też zaraz ruszę tyłek, żeby opublikować u siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://mccall-pak.blogspot.com/
zaneta7453
Stały Bywalec
Stały Bywalec


Liczba postów : 61
Punkty : 0
Join date : 02/11/2015

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 2 [24/?]   28/12/2015, 13:16

Nie wiem kiedy będzie kolejny, być może jeszcze w tym tygodniu Smile
Wena od kilku dni mnie olewa Sad

Rozdział 6

-Nie możesz zostać?-spytała chłopaka po raz kolejny prosząc by został z nią na imprezie.
-Już o tym rozmawialiśmy, nie powtarzaj się-odpowiedział chłodno chłopak.
-Nie tak się umawialiśmy- podkreśliła Cora patrząc chłopakowi w oczy.
-Nie umawialibyśmy się na nic, gdybyś w końcu zaczęła…-nie dokończył gdyż brunetka mu przerwała.
-Przestań ! Wiesz jak jest. Czemu ciągle nalegasz?-spytała zirytowana
-Bo to normalne w związku. Ogarnij się w końcu. Wychodzę. Widzimy się w poniedziałek.-Kyle zakończył rozmowę tymi słowami i udał się w kierunku wyjścia.
Nie obejrzał się za siebie, szedł na wprost. Cora była z jednej strony zirytowana, z drugiej smutna. Chłopak ciągle nalegał, wywierał na niej presje. A ona próbowała go zbyć. I teraz ma za swoje. Popełniła błąd uzgadniając z nim umowę. Teraz tego żałowała. Coraz mniej czasu z nim spędzała. Oddalali się od siebie. A ona tego nie chciała. Chce by ktoś został przy niej na dłużej. By znów nie została sama. By miała na kogo liczyć. Nie tylko na siebie.
Podeszła i przystanęła przy przyjacielu który siedział na krześle barmańskim i popijał piwo z butelki. Claire jak zwykle użyła swojej sztuczki. Nie chodziło o to, że nie potrafią się bawić bez alkoholu. Tylko o to, że rozluźniał, czuli się swobodniej. A tym którzy chcieli zapomnieć o smutkach też pomagał. Dopiero dzięki czarodziejce mogli doświadczyć tego uczucia upojenia alkoholowego. Coś co było im obce. No może nie wszystkim. Ale np. Corze, która od urodzenia była wilkołakiem. Która w tym momencie potrzebowała zapomnieć. Potrzebowała dobrze się bawić. Zapominając o kłótniach z chłopakiem.
-Sprzedali ci ?-spytała spoglądając w jego zielone oczy.
-Yeah, najwidoczniej wyglądam na nieco starszego niż w rzeczywistości jestem.
-Weźmiesz i mi?-spytała, spoglądając na niego proszącym wzrokiem.
Theo nic nie odpowiedział, machnął tylko ręką w kierunku barmana prosząc o jeszcze jedno piwo.
-Coś się stało?-spytał, gdy dziewczyna chwyciła za butelkę i na raz wzięła kilka łyków.
-Nie chce o tym gadać.
-Jak wolisz-nie naciskał.
Wiedział, że jeśli będzie gotowa to się wyżali. Jemu albo komuś innemu. Ale najwidoczniej to nie był ten czas, ten moment. Więc nie nalegał. Siedzieli w ciszy przy barze. Zamówili potem wódkę z tonikiem. Wymieszanie może i nie było zbyt dobrym pomysłem. Ale ona się teraz tym nie przejmowała. Czuła się o wiele lepiej. Trochę alkoholu i przyjaciel u boku, z którym mogła siedzieć w ciszy. Tego było jej trzeba.
-Chcesz zatańczyć?-spytał w pewnym momencie blondyn wyciągając do niej rękę.
-Czemu nie-powiedziała krótko podając mu swoją dłoń.
-Wyglądasz ślicznie-szepnął jej do ucho spoglądając na czarną obcisłą krótką spódnicę i czerwoną bluzkę. Nigdy nie widział jej w takim stroju. Kiedyś by nigdy czegoś takiego nie założyła, a co dopiero wyszła do ludzi. Dziewięć miesięcy ją zmieniły. Widział to. Była bardziej dziewczęca. Ubierała się kusząco. Nie mógł tego nie zauważyć. Nie mógł na to nie zareagować. Ruszyli na parkiet.

Reszta także była na parkiecie. Wszyscy skakali w rytm muzyki podnosząc ręce do góry. Widać było więź między przyjaciółmi. Razem się bawili, nie zwracając uwagi na czas. Tańczyli i podśmiechiwali patrząc na niezdarne ruchy Stilesa, który rozbawiał wszystkich. Cora z Theo dołączyli do reszty. To była ich noc. W końcu wszyscy przyjaciele byli w komplecie i mogli świętować. Nie przejmowali się w tym momencie Kate, kamieniem. To był czas zapomnienia. Martwić będą się gdy Kate przybędzie do miasta. Póki to nie nadejdzie mogli spokojnie spędzać ze sobą czas i się bawić. Była druga nad ranem, gdy w końcu postanowili opuścić lokal. Oczywiście kierowcy byli trzeźwi, więc nie było obaw jeśli chodzi o powrót.

-Ciii-szepnął czarnowłosy chłopak do dziewczyny, ciągnąc ją za rękę po schodach w stronę swojego pokoju.
-Myślisz, że to dobry pomysł? Twoja mama śpi tuż obok-powiedziała dziewczyna mimo wszystko dalej podążając za chłopakiem.
-Nie usłyszy nas jeśli będziemy cicho. Musimy tylko…-Scott nie dokończył, bo potknął się o przedostatni schodek, spadając na kolana- Cholera !-zaklął
Kira przyłożyła dłoń do ust, aby zagłuszyć swój chichot. Jej chłopak był czasami tak niezdarny. Nie wiedziała czy tak po prostu miał, czy przyjaźń ze Stilesem miała na niego taki wpływ.
-Scott? To ty?-usłyszeli głos mamy Scotta która uchylała drzwi od swojej sypialni. Kira schowała się za ściankę tuż obok schodów.-Co ty robisz?-spytała syna widząc go na podłodze.
-Ja…potknąłem się. Niezdara ze mnie. Przepraszam jeśli Cię obudziłem.
-Idź spać Scott. Zdecydowanie za dużo czasu spędzasz ze Stilesem. Stajesz się tak samo niezdarny.-powiedziała z uśmiechem.
-Jasne, już idę. Dobranoc
-Dobranoc.-odpowiedziała-Cześć Kira-dodała z uśmiechem i skierowała się z powrotem do sypialni.
-Jak ona…?-zdezorientowany Scott spojrzał na Kirę wychylającą się zza ściany.
-Chyba powinnam już pójść-powiedziała
-Yeah..-kiwnął tylko głową chłopak.

-W porządku?- spytał Theo przytrzymując dziewczynę.
-Jestem pijana- powiadomiła przyjaciela.
Właśnie weszli do loftu. Isaac skierował się do swojej sypialni. Malia została na noc u Stilesa, co nikogo nie dziwiło. Dziewczyna praktycznie tam mieszkała. Dlatego w trójkę wrócili do mieszkania.
-Zauważyłem- powiedział chłopak podśmiechując i usadawiając Core na kanapie.
-Mogę nawet zwymiotować-powiedziała z szeroko otwartymi oczami dziewczyna wgapiając się na Theo.
-Okej, myślę, że to sobie darujemy. Chcesz wody?-spytał.
Dziewczyna kiwnęła tylko twierdząco głową. W czasie gdy chłopak szedł po wodę zrobiła się senna. Gdy wrócił z wypełnioną przeźroczystym płynem szklankę zobaczył śpiącą na siedząco dziewczyna. Uśmiechnął się tylko na ten widok. Odłożył szklankę na stolik a następnie wziął na ręce przyjaciółkę i zaniósł ją do jej pokoju i ułożył w łóżku. Nakrył ją narzutką i skierował się stronę drzwi.
-Czekaj ! Nie śpię-powiedziała senna
-A powinnaś.
-Usiądź obok
-Powinienem iść do siebie-powiedział
-Nie chce być sama-wytłumaczyła.
Chłopak przez chwilę się zawahał. Jednak patrząc w proszące oczy Cory podszedł do jej łóżka i usiadł opierając się plecami o ścianę.
-Nie kładziesz się? – spytała
-Posiedzę i poczekam aż zaśniesz. Dobranoc
-Dobranoc- odpowiedziała po czym znów wtuliła głowę w poduszkę.
Theo też zdążył się znużyć. Nim zauważył zsunął się z pozycji siedzącej na leżącą za Corą. Oboje byli zmęczeni i potrzebowali snu. Usnęli leżąc obok siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcialinka
Odwiedzający
Odwiedzający


Liczba postów : 46
Punkty : 0
Join date : 09/11/2015
Age : 17
Skąd : Instytut Xaviera

Beacon Hills
Imię i nazwisko:
Wiek:
Rasa:

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 2 [24/?]   29/12/2015, 06:47

zaneta7453 napisał:
Nie chodziło o to, że nie potrafią się bawić bez alkoholu.
Dlaczego mam wrażenie, że to zdanie jest skierowane do mnie? I czemu robisz z chłopaka Cory tego złego. Bo gdybym ja miała z nim chodzić, to nawet bym nie zaczęła. Chyba, że chcesz udowodnić, że lepszy Theo od tego palanta.
Scott za dużo czasu spędza ze Stilesem, dlatego jest niezdarny? Coś tu jest naciągane, szczególnie, że podkreśliłaś to dwa razy. Wydaje mi się, że inspirowałaś się sceną w odcinku drugim sezonu czwartego, gdzie Scott prawie wywalił się o skrzynkę z narzędziami i prawie obudził swojego tatę. Mam rację?
Rozdział świetny! Czekam na nn! Pozdrawiam!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://mccall-pak.blogspot.com/
zaneta7453
Stały Bywalec
Stały Bywalec


Liczba postów : 61
Punkty : 0
Join date : 02/11/2015

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 2 [24/?]   31/12/2015, 10:58

Przybywam i mam dla was coś tak przed sylwestrową zabawą Very Happy
Już od 2 tygodni prawie nie napisałam rozdziału, coś mi ostatnio nie idzie pisanie... muszę w końcu ruszyć tyłek bo niedługo zabraknie dla was czytania Smile

Rozdział 7

-Theo?-spytał zaskoczony Scott otwierając drzwi wejściowe.
Była 7 rano. Nie spodziewał się go tu, a szczególnie tak wcześnie.
-Musimy pogadać.-powiedział blondyn.
Scott uchylił bardziej drzwi wskazując głową by wszedł do środka.
-Co jest?-spytał gdy usiedli na krzesłach w kuchni.
-Nie było okazji byśmy byli sami, więc postanowiłem przyjść przed szkołą.
-Coś poważnego?-spytał Scott
-Yeah..Chodzi o Kate.
-Coś nowego ?
-Powiedzmy. Nie mówiłem tego nikomu. Chciałem najpierw pogadać z tobą.
-Więc..?-czekał aż Theo zacznie mówić.
-Kate z kimś współpracuje. Nie chciałem mówić o tym w lofcie.
-Czemu?
-Bo tym kimś jest jeden z Hale’ów.-powiedział patrząc w oczy Alfy.
-Niech zgadnę. Peter ?
-Yeah
-Ale czemu z nią współpracuje. Fakt, już się to zdarzało, miał jakieś swoje chore powody. Ale teraz?
-Nie ma pojęcia. Nic nie udało mi się dowiedzieć. Myślisz, że powinniśmy powiedzieć reszcie?
-Musimy. I tak by się dowiedzieli. Lepiej żeby od nas. Trzeba się dowiedzieć co ta dwójka znowu knuje.
-A Malia?-spytał Theo.
-Co z nią?
-To jej ojciec
-Nie sądzę by zasługiwał na to miano. Ona tym bardziej musi się dowiedzieć.-powiedział Scott.

-Możesz w końcu przestać z tą deską ?-spytał zdenerwowany Kyle, pociągając Corę na rękę tak by zeszła z deskorolki.
-O co ci chodzi?- spytała zatrzymując się i chwytając swoją czarną deskę, kładąc ją z powrotem na ziemi.
-Skończ na niej jeździć
-Czemu?
-Bo mnie denerwuje
-Ja ci nie mówię byś przestał się siłować na ręce.
-To jest sport. A twoja deskorolka…
-…to też sport.-dokończyła szybko za niego
- To tylko kawałek drewna na kółkach.
-Idę na lekcje-powiedziała tylko słysząc dzwonek. Stanęła na desce i odepchnęła się jadąc w stronę budynku.
-Ty jeździsz! Fajna deska-krzyknął chłopak który właśnie podjechał na własnej deskorolce, zszedł z niej i wziął ją pod pachę. Objął przyjaciółkę za szyję i spoglądnął na jej deskorolkę, która w rzeczywistości należała do niego.
-Yeah, miałam dużo czasu do nauki. Skorzystałam, że ją zostawiłeś-odpowiedziała chwytając za swoją i weszła po schodach.
-Lepsza ode mnie i tak nie będziesz-powiedział z uśmiechem Theo
-To się jeszcze okaże-rzekła dziewczyna odwzajemniając uśmiech i kierując się w stronę klasy w której odbywały się zajęcia.


Lydia wraz z Alison stały przy swoich szafkach. Alison próbowała znaleźć wewnątrz swojej książkę na zajęcia z biologii. Lydia stała oparta o swoją rozglądając się po korytarzu pełnym nastolatków.
-Mówię ci, to nie jest normalne- powiedziała rudowłosa patrząc jak Cora i Kyle po raz kolejny się kłócą.
-Każda para się kłóci. Nie bądź przewrażliwiona
-Ale oni nigdy się nie kłócili. Od kiedy Theo przyjechał zaczęli to robić.
-Nie bądź śmieszna. Może akurat mają jakieś problemy.
-Taaa…Kyle jest ich problemem. Obie wiemy, że Cora dalej czuje coś do Theo.-powiedziała patrząc na przyjaciółkę. –Trzeba ich tylko popchnąć w dobrą stronę.
-Myślałam, że lubisz Kyle’a?-spytała zdziwiona Alison
-Lubię jego włosy, ma genialnego fryzjera. Kiedy kłóci się z naszą przyjaciółką to nie jest wart przywileju lubienia.
-Czy aby trochę nie przesadzasz?
-O czym oni się kłócą?-spytała rudowłosa spoglądając na parę z daleka.
W ogóle nie zwróciła uwagi na pytanie przyjaciółki. Próbowała się przyglądnąć owej dwójce i spróbować wyczytać coś z warg. Jednak na próżno. Nie była w tym dobra. Lydia jak to Lydia lubiła sensację i lubiła brać w nich udział. A już w szczególności przeprowadzać śledztwa i dowiadywać się o co w tym wszystkim chodzi. Gdy usłyszeli dzwonek zapowiadający kolejną lekcję obie przyjaciółki rozdzieliły się w stronę swoich klas. Lydia spojrzała po raz kolejny na parę która nie zwróciła na dzwonek uwagi i nadal ostro ze sobą dyskutowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcialinka
Odwiedzający
Odwiedzający


Liczba postów : 46
Punkty : 0
Join date : 09/11/2015
Age : 17
Skąd : Instytut Xaviera

Beacon Hills
Imię i nazwisko:
Wiek:
Rasa:

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 2 [24/?]   1/1/2016, 09:05

A witam Cię serdecznie po tym nowym roku. Co, kaca się odsypia? Oj psoteczko, psoteczko... Oczywiście nic nie zakładam, ale biorąc pod uwagę to, co pisałaś o zabawie z alkoholem i hucznej zabawie, to utworzyłam sobie taką małą hipotezę, mam nadzieję, ze się nie gniewasz.
Przejdźmy do opowiadania... Kete współpracuje z Peterem... No, wiedzę, że nie tylko ja się inspiruję. Ale wiesz co... Oni się tak śmiesznie dobrali. Ona sfajzyła mu chatę, ten przeleżał przez nią dziesięć lat w szpitalu, ale co tam! Zapomnijmy o tym i żyjmy w swojej wielkiej, złowrogiej miłości!
Pan K jest zazdrosny o... Theo. Nie lubię ani jednego, ani drugiego. Chyba celowo robisz z niego takiego debila, co nie? Wiesz w jakim sensie debila.
Rozdział świetny! Czekam an nn! Pozdrawiam!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://mccall-pak.blogspot.com/
zaneta7453
Stały Bywalec
Stały Bywalec


Liczba postów : 61
Punkty : 0
Join date : 02/11/2015

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 2 [24/?]   5/1/2016, 11:12

Rozdział 8

-Ten obrzydły kundel mi za to zapłaci !-krzyknęła Kate szukając wszędzie cennego kamienia.
-Nawet nie wiesz czy to on-powiedział Peter który również przeszukiwał pomieszczenie w którym się znajdywali.
-Oboje go widzieliśmy. Kto inny jak nie on mógł to zrobić. Musimy go znaleźć.-powiedziała ze wściekłością ukazując swoje oczy, które w tym momencie były żółtego koloru.
-Niby jak ? Równie dobrze może być na drugim końcu kraju.
-O nie nie…oboje wiemy gdzie dokładnie uciekł. Wrócił tam, aby mu pomogli. Wie, że potrzebujemy czarownicy.
-Myślisz, że faktycznie by wszystkich naraził?
-A niby gdzie znalazłby kogoś kto by walczył u jego boku ? Zapłaci mi za to.
-Uspokój się. Najpierw trzeba wymyślić plan-powiedział ze spokojem Hale.
-Nie potrzebuje planu. Rozszarpie tego kundla na drobne kawałki. Nie popuszczę ani jemu ani nikomu kto stanie u jego boku
-Nawet bratanicy?-spytał patrząc na jaguarołaka. Ta przez chwilę się zastanowiła po czym pewna siebie odpowiedziała.
-Jeśli źle wybierze strony i ona zginie.
-Myślę, że jednak potrzebujemy planu. A nawet kilku. Twoja wściekłość może nas zgubić. Ich jest więcej. Musimy najpierw się zastanowić. Dopiero potem możemy do nich ruszyć. O ile wgl tam są.

-Myślisz, że jej się spodoba ?-spytała Alison Isaaca.
Siedzieli u niej w pokoju. Isaac siedział na łóżku i przyglądał się swojej dziewczynie jak owija pudełko kolorowym papierem. Robiła to bardzo dokładnie. Dla niej musiało być idealnie.
-No jasne, ona uwielbia deski
-Oby nikt nie wpadł na ten pomysł
-Myślę, że dwie deski jeszcze bardziej by ją ucieszyły-powiedział z uśmiechem przyglądając się jak Alison próbuje ułożyć dużą czerwoną kokardę na wierzchu prezentu. Tak się składało, że jutro Cora ma urodziny. Wieczór spędzali w lofcie wraz z resztą przyjaciół. Miał być tort i prezenty. Nie chciała niczego wielkiego. Chciała spędzić tylko czas ze swoimi przyjaciółmi. Chciała poczuć, że ma na kogo liczyć. Wszyscy znali dość długo Corę jednak mimo wszystko tak niewiele o niej wiedzieli. Każdy się zastanawiał co jej kupić, co by ją ucieszyło. A to było trudne zadanie. Nie była typową dziewczyną, typową nastolatką. Alison stwierdziła, że nowa deskorolka będzie najlepsza. Jej jest już trochę starta, nie mówiąc o tym ile razy naprawiana. Wszędzie na niej jeździła. W szkole, do sklepu, nawet do kina. Kiedy mogła to się z nią nie rozstawała. Niby zwykła deskorolka a tyle dla niej znaczyła. Może dlatego, że Theo zostawił ją wyjeżdżając. To wtedy spędzała dnie ucząc się na niej jeździć. Potem próbowała być coraz lepsza i lepsza. Uczyła się tricków, spędzała czas w skateparkach. Ta deska była jedyną rzeczą jaka jej została po jego odejściu. Szczególnie gdy utracili kontakt. Jednak Theo wrócił. Więc może łatwiej będzie postawić zniszczoną deskę w kąt i zastąpić ją nowszym modelem.

Dwójka przyjaciół siedziała nad tak dobrze znanym im wodospadem. Poszli pobiegać nieco wcześniej niż zawsze. Cora chciała jakoś wyładować swoją złość, a Theo jak to Theo…lubił ćwiczyć. A jeśli to łączyło się ze wspólnym czasem z brunetką to on jak najbardziej był za. Siedzieli na krawędzi mocząc stopy w jeziorku do którego wpada wodospad. Był piękny słoneczny dzień. Było strasznie gorąco. Koniec maja zawsze taki był. Dwójka zmęczyła się bardziej niż zawsze, gdyż biegali jak słońce jeszcze nie zaszło co dawało o sobie znać. Odpoczynek nad wodą był idealny. Chłodniejsza od powietrza woda świetnie nadawała się aby przywrócić przegrzany organizm do normy.


(Mniej więcej tak wygląda to miejsce.(szkic wzięty z internetu). Z tym, że jeziorko jest większe. Za tą „polanką” jest wielka ściana skalna w której znajduje się jaskinia(znana z 1 sezonu opowiadania, gdzie Theo siedział). Na polance jest też jedno wielkie drzewo tuż przy krawędzi które daje cień. O coś takiego mi chodziło jeśli chodzi o to miejsce )

-Nie chcę się wtrącać, ale…-zaczął Theo spoglądając na przyjaciółkę, która szybko mu przerwała zdanie w połowie.
-Ale słyszałeś moją ostatnią kłótnię z Kyle’m. Wiem. Widziałam Cię przy szafce, dodałam dwa do dwóch.
-Czyli to prawda? Zdradza cię?-spytał martwiąc się o Corę.
-Nie nazwałabym tego zdradą.-odpowiedziała z dziwnym spokojem
-A czym ? Sypianiem z innymi? To to samo.
-Czy możemy o tym nie gadać?-spytała próbując skończyć temat, o którym nie chciała w ogóle rozmawiać a już w szczególności z Theo.
-Z kimś musisz-upierał się przy swoim.
Ciągle przeszywał ją wzrokiem studiując jej zachowanie. Nie rozumiał. Mówiła, że dobrze ją traktuje a tymczasem dowiaduje się, że jest zdradzieckim chamem, który nie okazuje jej szacunku. Wiedział, że coś jest z nim nie tak, ale żeby to ? Miał ochotę go zabić.
-Wcale nie
-Cora…
-Nie zdradza mnie okej ?!- krzyknęła zirytowana- Zawarliśmy umowę.
-Umowę ? Że może sypiać z innymi?
-Tak.
-To po co mówicie, że jesteście w związku skoro on spotyka się z innymi ?
-Nie spotyka. Tylko sypia-próbowała wyjaśnić przyjacielowi ową sytuację.
-Faktycznie mi różnica-prychnął
-Dlaczego tak się tym przejmujesz? Co ci zależy?
-Zależy mi na tym byś była szczęśliwa. Mówiłaś, że dobrze Cię traktuje a tymczasem widzę, że nie jest kolorowo jak mówiłaś.
-Było. Po prostu ostatnio mamy zły okres. Nie zawsze się kłóciliśmy.
-A to nowość
-Daruj sobie ten sarkazm. Po prostu..nieważne-powiedziała
-Co ? Mów
-Głupio mi gadać o tym…szczególnie z tobą.-powiedziała oblewając się rumieńcem.
-Od kiedy się mnie wstydzisz?
-Nie wstydzę, po prostu…
-Wyduś to z siebie w końcu Hale- powiedział z uśmiechem-Nie będę oceniać, przecież wiesz.
-Nigdy tego nie robiłam okej ?!-po chwili ciszy i namysłu postanowiła to z siebie wyrzucić.
-W sensie…
-Tak.-potwierdziła. Spuściła głowę w dół.
Głupio było jej o tym rozmawiać z przyjacielem. Ale ciągle nalegał a ona wiedziała, że on tak szybko nie odpuści. Jest zbyt ciekawski, wszędzie się wtrąca i zawsze wszystko musi wiedzieć. Prawie jak Stiles.
-Serio ?-spytał podśmiechując
-Przestań. To nie jest śmieszne ! Nie wiem po co ci to powiedziałam. Zapomnij-rzuciła po czym podparła się dłońmi o ziemię i zgięła nogi w kolanach próbując wstać do pozycji pionowej. Nim zdążyła to uczynić on złapał ją za rękę po czym pociągnął z powrotem w dół dając znak by znów usiadła.
-Przepraszam-powiedział żałując swojego podśmiechiwania.
Zdawał sobie sprawę, że dla dziewczyn to ważny temat i ważne wydarzenie. Podobno pierwszego razu się nie zapomina. On swój także pamiętał, więc coś w tym było. Większość dziewczyn traciła dziewictwo już w pierwszej klasie. Imprezy, alkohol i flirty. Tak się zaczynało a kończyło się łóżkiem. Dziwił się trochę. Myślał, że ona i Kyle mają to już dawno za sobą. Dużo par robi to już w pierwszych dwóch tygodniach związku. Nie licząc oczywiście tych którzy dają dużo przed. Ale to indywidualne preferencje. Cora i Kyle byli ze sobą o ile dobrze pamiętał już 5 miesięcy. Nic dziwnego, że sypia z innymi. Chłopaki muszą zaspokajać swoje potrzeby. A bycie w związku z piękną dziewczyną i brak seksu może być wyczerpujące. Mimo wszystko uważał, że skoro Kyle zdecydował się na związek z jego przyjaciółką to powinien mieć więcej rozumu i nie popełniać takich błędów. Seks z innymi może zniszczyć nawet najlepiej prosperujący związek.
Cora milczała. Siedziała patrząc się w krajobraz, który miała przed sobą. Wiatr cicho świstał dodając trochę orzeźwienia w ten upalny dzień.
-Więc…czemu nie zrobiłaś tego z Kylem? Z tego co mówiłaś dobrze się dogadywaliście, a seks to chyba normalna rzecz w związku.-próbował dalej wydusić coś z dziewczyny.
Musiał wiedzieć czemu wolała by sypiał z innymi niż z nią. Strasznie go to nurtowało.
-Nie jestem gotowa.
-Nie jesteś gotowa by w ogóle zrobić czy by zrobić to z nim?-dopytywał się dalej
-A co za różnica ? Po prostu nie chce. Skończmy ten temat.-powiedziała unikając wzroku chłopaka. Machała stopami zamoczonymi w wodzie licząc, że Theo w końcu znudzi się zadawaniem pytań.
-Hej, co jest ?
-Nic, nie chce o tym gadać. A już w szczególności gdy się ze mnie śmiejesz.
-Przepraszam. Nigdy nie rozmawiałem z żadną dziewczyną o tym. Nie śmieje się z ciebie.
-Tylko nabijasz
-Nie prawda. Hej-powiedział łapiąc ją za podbródek i obracając tak by spojrzała na niego.-Nie wiem czy nie jesteś gotowa by w ogóle to zrobić czy by zrobić to z nim. Ale powiem ci jedno. Nie rób niczego wbrew sobie. Pierwszy raz się pamięta. Najważniejsze byś zrobiła to z kimś z kim będziesz czuła się bezpiecznie okej ? I nie ważne czy zrobisz to w wieku 15,18 czy 25 lat. Nie zmuszaj się do niczego, a już w szczególności nie daj się by to ktoś cię do tego zmusił. Zrozumiano?-wyjaśnił przyjaciółce dodawając jej otuchy. Ona w odpowiedzi tylko się lekko uśmiechnęła i pokiwała głową.
-A Kyle to głupek, jeśli woli sypiać z innymi niż sprawiać byś czuła się z nim bezpieczna i starać się by było ci z nim tak jak na to zasługujesz. A ścięcie jego włosów jest już niemodne.- na ostanie słowa Cora się zaśmiała.
Cieszyła się, że Theo wrócił. Tylko on mógł z beznadziejnej sytuacje sprawić by się uśmiechnęła. Tylko on wiedział jak to zrobić. W końcu miała go znów obok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcialinka
Odwiedzający
Odwiedzający


Liczba postów : 46
Punkty : 0
Join date : 09/11/2015
Age : 17
Skąd : Instytut Xaviera

Beacon Hills
Imię i nazwisko:
Wiek:
Rasa:

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 2 [24/?]   5/1/2016, 11:48

Przez dobrą chwilę zastanawiałam się o jakiego kundla chodzi. A to Theo... Oj, to będzie dym. Oby Clarie miała więcej tych genialnych pomysłów. Kate nadaje się do Eichen House, bo normalna to ona nigdy nie była.
A Pan K to jednak dupek. Dziwny dupek. I teraz już wiem, że robiłaś to wszystko specjalnie.
Rozdział świetny! Czekam na nn! Pozdrawiam! Trzymaj się!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://mccall-pak.blogspot.com/
zaneta7453
Stały Bywalec
Stały Bywalec


Liczba postów : 61
Punkty : 0
Join date : 02/11/2015

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 2 [24/?]   12/1/2016, 17:38

Rozdział 9

W środku lasu grupka ludzi stała tworząc okrąg. Po środku płonęło ognisko z którego iskry tryskały ponad płomień. Była noc ale było dość jasno. Księżyc w pełni widniał na granatowym niebie oświetlając obejmującą powierzchnie. Przy ognisku siedział chłopak. Miał związane nogi przy kostkach oraz nadgarstki. Do ust ktoś wsadził mu starą, brudną szmatkę aby nie przeszkadzał w ceremonii. Był przerażony. Siedział w kręgu, wokół niego i ogniska było utworzone koło z jakieś substancji której nie mógł pochodzenia określić. Wokół niego tłum ludzi wypowiadał tylko im znane słowa. Nie były one w ojczystym języku. Z tego co chłopak mógł wywnioskować była to łacina. Wszyscy wypowiadali je równo szepcząc i spoglądając na księżyc który wydawałoby się, że znajdował się tak blisko. Nagle płomień z ogniska zwiększył swoją objętość a wszyscy wokół zniknęli. Pozostała tylko jedna osoba. Stała ona przed skrępowanym więzami chłopakiem i wypowiadała słowa. Zaczęła lecieć jej krew z nosa, ale nie przestawała wypowiadać słów. Głowa jej pękała, czuła jakby ktoś od środka chciał ją rozerwać. Nie mogła przerwać. Chciała ale nie mogła. Nie miała nad tym kontroli. Płomienie stawały się coraz większe, księżyc coraz jaśniejszy a chłopak coraz bardziej przerażony. Ona nie mogła nic zrobić, mogła wypowiadać tylko w kółko te same słowa. Było to jak mantra. Spojrzała w dół. Ściskała w dłoniach czerwonego koloru kamień, który coraz intensywniej ukazywał swój kolor. Mienił się a światło zaczynało coraz bardziej od niego bić. Chłopak uniósł w górę głowę. Nie kontrolował tego. Spoglądał na księżyc, który znajdował się tuż nad nim. Jego czerwone oczy zaczęły błyszczeć. Nagle chłopak padł nieprzytomny na ziemię, dziewczyna upadła na kolana a kamień znajdujący się w ręku dziewczyny przepadł. Trzymała w ręku trochę popiołu, w który się obrócił. Ognisko ugasło całkowicie przez deszcz który nagle zaczął padać. Wydobywał się z niego dym. A księżyc ? Księżyc nadal spokojnie świecił, dalej rozjaśniając ziemię.
-Mama mówi, że przez chwile majaczyłam przez sen a potem obudziłam się z krzykiem a krew leciała mi z nosa. Zupełnie jak we śnie.
-Często masz takie sny?-spytał Scott stojąc naprzeciwko Claire i Liama.
-Od czasu gdy użyłam zaklęcia do zamknięcia pudełka z kamieniem.-odpowiedziała dziewczyna
-Co to może oznaczać ?-spytał Liam kierując pytanie do Alfy.
-Nie mam pojęcia. Ale musimy się tego dowiedzieć. Pamiętasz słowa które wypowiadałaś w śnie?
-Nie wszystkie, nie skupiałam się na nich. Nigdy nie widziałam takiego zaklęcia.
-Spróbuj. Jeśli dziś znów ci się to przyśni to spróbuj zapisać wszystko co pamiętasz.-powiedział.-Mamy trening przed meczem-skierował te słowa w stronę Liama, który na znak, że rozumie kiwnął głową.

-Mam dziś zawody. Przyjdziesz prawda?-spytał Kyle stojąc przy szafce Cory, która wygrzebywała potrzebne książki na zajęcia.
-Umm..o której?
-O szóstej
-Tak późno? Myślałam, że zawsze macie je koło trzynastej. Dziś jest mecz w lacrosse. Obiecałam Theo, że przyjdę.
-Przełożyli na wieczór, zawodnicy stoją w korku, dotrą na wieczór. To musisz się zdecydować co jest ważniejsze.
-Kyle, przychodzę na każde twoje zawody. I tak wygrasz.
-No właśnie. Dlatego ty musisz być na trybunach. Zawsze wygrywam jak siedzisz i oglądasz.
-Twoje przyjaciółki na pewno też tam będą. Czemu one cię nie wesprą?-spytała będąc zgryźliwą.
-To nie to samo. Wiesz o tym.
-Obiecałam już dziewczynom, że z nimi pójdę.-powiedziała spoglądając na chłopaka, gdy w końcu udało jej się wygrzebać z szafki potrzebny podręcznik.
-A mi, że będziesz na każdych zawodach.
-Dobrze. Coś wymyśle.
-Dzięki. Idę do chłopaków.-powiedział dając dziewczynie całusa w usta i idąc w tylko mu znanym kierunku.
Dziewczyna wzięła głęboki oddech po czym napisała dziewczynom jaka jest sytuacja i dodała, że postara się przyjść przed końcówką meczu. Żałowała, że nie będzie siedzieć tam ze swoimi przyjaciółmi. Że nie będzie oglądać męską część ekipy, w której również znajdował się Theo. „Taka już rola dziewczyny” pomyślała i z niezbyt zadowoloną miną udała się w stronę klasy od historii.

-Ominął cię prawie cały mecz. A grałem fenomenalnie. 2 bramki i asysta.-powiedział Theo do przyjaciółki po wygranym meczu.
Wszyscy zmierzali do loftu Hale’ów. Dziś Cora miała urodziny, więc wszyscy jej przyjaciele będą obecni. Niestety zawody Kyle’a się przedłużyły co sprawiło, że na stadion, gdzie były rozgrywki lacrosse weszła w ostatnich 3 minutach gry. Nie była z tego faktu zadowolona. Bardzo chciała usiąść z dziewczynami i pooglądać zmagania sportowców. Zawody Kyle’a ją po prostu nudziły. Nie przepadała za armwrestlingiem. Nie było nic ciekawego do oglądania. Ale jej chłopak był jednym z najlepszych a ona jako wzorowa dziewczyna siedziała na każdych zawodach i z cierpliwością wyczekiwała końca. Potem mu gratulowała gdy po raz kolejny wygrał, nie wiedziała już nawet który. Nie liczyła. Po zakończonych rozgrywkach jej chłopak poszedł na piwo z kumplami. Obiecał, że do godziny przyjdzie do loftu by także uczestniczyć w imprezie.
-W końcu może odzyskam swoją deskę-powiedział z uśmiechem Theo gdy Cora rozpakowała prezent od Alison i Issaca.
-Tamta już się nadaje na śmietnik-powiedział Stiles.
-No..to czas na mnie-powiedział Theo wyciągając małe, starannie zapakowane pudełeczku.
Było owinięte czerwoną kokardką, która nadawała mu uroku. Cora z uśmiechem odebrała z rąk chłopaka prezent i rozwiązała kokardkę. Gdy otworzyła wieczko pudełka jej oczom ukazała się srebrna bransoletka na której widniały literki C i T. Pośrodku nich był znak poziomej ósemki oznaczający nieskończoność. Na ósemce przy bokach znajdowało się 6 diamencików, po trzy z każdej strony. Dziewczyna nie mogła uwierzyć własnym oczom, bardzo jej się spodobała bransoletka i w ramach wdzięczności mocno uściskała swojego przyjaciela.
-Wszystkiego najlepszego-szepnął jej do ucha odwzajemniając uścisk.
-Jest cudowna, dziękuję-tylko tyle zdołała powiedzieć.
-To kiedy tort- spytał zniecierpliwiony Stiles.
-Czekamy na Kyle’a, powinien za chwilę tu być-odpowiedziała Cora.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcialinka
Odwiedzający
Odwiedzający


Liczba postów : 46
Punkty : 0
Join date : 09/11/2015
Age : 17
Skąd : Instytut Xaviera

Beacon Hills
Imię i nazwisko:
Wiek:
Rasa:

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 2 [24/?]   13/1/2016, 16:03

Ten rozdział był... awesome napisany! Szacun, bo ja ostatnio mam tylko trochę wenty na nowy projekt.
Ten chłopak przy ognisku. Oczy świecące na czerwono... Scott? Czy w Beakon Hills zjawi się jakiś inny nastoletni alfa? Osz ty! Mam pomysł na drugi wątek. Teraz, przez Ciebie! Wiesz co? Z tym zaklęciem jest coś nie tak. Albo z tym kamieniem. Nie cierpię takiej symboliki! Tylko mi nie mów, że sam kamień jest symbolem, bo Cię walnę!
Pana K wciąż nie lubię, a ty mi dajesz coraz to nowe do tego powody. Dziękuję, że przestaję być pewna poziomu intelektualnego Cory.
I wiesz co? Coś mi się widzi, że Kayle tu wcale nie przyjdzie.

Filmik na dzisiaj, prosz...

Po prostu oglądałam sobie stare Wolf Watch i nie mogę się uwolnić od tej piosenki. A jest przepiękna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://mccall-pak.blogspot.com/
zaneta7453
Stały Bywalec
Stały Bywalec


Liczba postów : 61
Punkty : 0
Join date : 02/11/2015

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 2 [24/?]   18/1/2016, 12:35

Filmik świetny <3
Jak coś jeszcze znajdziesz to chętnie oglądne.
Dziękuję, że rozdział się podobał. Powiem szczerze, że to był dzień gdzie wena mnie obdarowała twórczością Very Happy

Rozdział 10

Niestety z chwili zrobiła się dłuższa chwila, a z niej jeszcze dłuższa. I tym sposobem Kyle wszedł do loftu po godzinie czekania przez resztę. Wszyscy byli zniecierpliwieni i cóż…nie można ukryć, że wkurzeni. Chłopak wręczył swojej dziewczynie pudełeczko, które nie było zbyt zgrabnie zapakowane. Jednak ona nie przejmowała się tym, wiedziała, że jej chłopak nie ma talentu do takich rzeczy. Gdy otworzyła prezent ujrzała po raz kolejny tego wieczoru srebrną bransoletkę. Jednak ta była zupełnie inna. Odbiegała swym wyglądem od subtelnej bransoletki podarowanej przez Theo. Bransoletka miała grube oczka do których pozawieszane były charmsy. Wyjęła ją z pudełeczka i przyjrzała się dokładniej. Wieża Eiffla, szminka, bucik na szpilce i torebka. Nie wiedziała jak ma zareagować. Zawsze takie zawieszki charakteryzowały osobę która ją nosiła. Tym razem było zupełnie inaczej. Żadna nie pasowała do osobowości Cory. Mimo tego uśmiechnęła się i podziękowała chłopakowi.
-Każda dziewczyna lubi takie bajery jak zakupy i Paryż. –powiedział z głupkowatym uśmiechem.
-Przepraszam na chwilę-powiedziała Cora i skierowała się schodami do góry.
Theo tylko odprowadził ją wzrokiem, zresztą jak cała reszta zdziwiona zachowaniem dziewczyny.
Weszła do pokoju i zamknęła za sobą drzwi. Usiadła na łóżku i wzięła głęboki oddech. Nie zapaliła światła, wolała posiedzieć chwilę w ciemności i się wyciszyć. Jednak gdy minęło 10 min, Theo postanowił wybadać sytuację i zobaczyć co się z nią dzieje.
-W porządku?-spytał uchylając drzwi i zauważając postać dziewczyny na łóżku.
-Tak-rzuciła krótko przecierając dłonią oczy.
Domyślił się, że płakała. Pytanie było tylko dlaczego ? Tego miał zamiar za chwilę się dowiedzieć. Podszedł do przyjaciółki i usiadł obok niej. Popatrzył na nią lecz ona dalej trzymała głowę spuszczoną w dół.
-Co jest?
-Nic, chodźmy, tort czeka- powiedziała szybko zrywając się z łóżka.
Liczyła, że się uda. Jednak na marne. Poczuła dłoń Theo na swojej, obrócił ją w swoją stronę. Dotknął jej szyi, kciukiem przytrzymując jej podbródek by podniosła głowę ku górze. Pod palcami poczuł coś dziwnego. Przybliżył się bardziej. Odgarnął jej długie, brązowe włosy do tyłu. Zdziwił się widokiem który zobaczył.
-Masz bliznę-powiedział patrząc zdziwiony na nią
-Yeah, wiem-odpowiedziała i chwyciła za swoje włosy aby znów przykryły ten bok szyi.
-To po…?
-Tak-przerwała mu zanim zdążył zapytać.
Nie chciała o tym rozmawiać. Dwie większe kropki. Kropki które dawały jej znać za każdym razem gdy przeglądała się w lustrze. Dwie kropki, które przypominały jej o wydarzeniu w klubie. O wężołaku. O tym jak prawie zginęła, jak prawie ją wykorzystał. Dwie kropki po zębach, które przypominały jej, że to Theo uratował jej życie.
-Myślałem, że się miało zagoić
-Ale nie zagoiło. Nie to. Claire i Deaton też nie wiedzą dlaczego. Od czasu gdy wstrzyknęli mi wilczą jagodę z tojadem moje rany nie goją się tak jak kiedyś. Siniaki znikają po dobie a większe rany…muszę czekać nawet kilka dni.
-Dlaczego?
-Już mówiłam. Nikt nie wie. Choć Deaton twierdzi, że stężenie jakie mi wstrzyknęli osłabiło moją odporność i zdolność szybkiego regenerowania.
-To jeszcze mi powiedz, czemu tu przyszłaś i płakałaś.
-Nie płakałam-szybko zaprzeczyła licząc, że ta odpowiedź mu wystarczy. Nic bardziej mylnego.
-Widziałem. Czułem.-popatrzyła mu w oczy.
Fakt. Nie mogła w kółko zaprzeczać. Przecież nie byli zwykłymi ludźmi. Mogli wyczuwać emocje. A nią w tamtej chwili szarpały wielkie.
-Po prostu jestem załamana tym, że przyjaźniliśmy się…nieco ponad miesiąc, wróciłeś po prawie roku nieobecności a znasz mnie lepiej niż chłopak z którym spotykam się od miesięcy.
-Chodzi o prezent?
-Nie mówie, że jest brzydki. Bo jest piękny. I spodobałby się wielu dziewczynom, ale…
-Ale ciebie nie definiuje. –przerwał jej i dokończył zdanie.
To prawda. Każda dziewczyna ucieszyłaby się na błyskotkę, którą by dał jej chłopak. Cora nie była jednak jak inne dziewczyny. Nie przepadała za zakupami, podróżami i innymi dziewczyńskimi pierdołami . Ona była typem sportowej dziewczyny, która wolałaby iść pobiegać zamiast przymierzać milion sukienek w przebieralni w centrum handlowym.
-Powinniśmy zejść na dół-powiedziała po chwili Cora.
-Taa, rozchmurz się, to twoje urodziny-. zakończył rozmowę po czym zeszli do przyjaciół.

-Bal już za 3 tygodnie. Potrzebuje znaleźć jakiegoś przystojniaka-powiedziała Lydia przejeżdżając błyszczykiem po swoich ustach.
-Myślałam, że zaczęłaś się spotykać z Parrishem-powiedziała zdziwiona Alison
-Taak, ale jest starszy i jest policjantem. Nie pójdzie na bal licealistów.
-Więc masz zamiar znaleźć sobie chłopaka na jedną noc?
-Nie bądź śmieszna. Jak już sama mówiłaś spotykam się z Parrishem. Potrzebuje tylko partnera do tańca. Ale nie pójdę z jakimś lamusem. Trzeba wyjść z klasą. Limuzyna, zjawiskowa suknia za 300 dolców i te sprawy.-mówiła wychodząc z przyjaciółką ze szkolnej toalety.- Muszę dobrze wyglądać, a żeby dobrze wyglądać potrzebuje przystojnego partnera.
-Dobrze się składa-usłyszały głos Theo który stał przed wejściem do damskiej toalety-Jestem przystojny i potrzebuje z kimś iść. Nawet założę garniak.-puścił szeroki uśmiech w stronę rudowłosej.
Dziewczyny zdziwiły się obecnością chłopaka a co dopiero takim pytaniem.
-Czemu nie zabierzesz Cory?-spytała Lydia
-Bo idzie z chłopakiem ?-odpowiedział pytaniem jakby to nie było oczywiste.-Więc?
Lydia lustrowała chłopakiem wzrokiem. Zastanawiała się jaką mu dać odpowiedź. Jest przystojny to fakt, Parrish nie będzie zazdrosny bo wie, że to tylko i wyłącznie przyjaciel. No właśnie..przyjaciołom się nie odmawia jak są w potrzebie. A on nie chciał iść sam. Ona sama nie była pewna czy zdąży kogoś znaleźć kto spełni wszystkie jej kryteria.
-A limuzyna?-spytała podejrzliwie.
-Mamy zamiar wypożyczyć większą byśmy całą ekipą mogli pojechać razem.-powiedział
Lydia nic nie odpowiedziała. Stała cicho i przyglądała się chłopakowi. Alison chichotała stojąc z boku.
-Bukiecik też będzie-powiedział Theo aby w końcu przekonać Lydie. Jednak ona milczała.
-I płace za twoją kiecke.-dodał
-Zgoda-odpowiedziała szybko.- Niech będzie. Ale tańczyć ze mną też musisz.
-Dzięki-rzucił z uśmiechem i oddalił się od dziewczyn zostawiając je same.
-Przetrzymywałaś go-powiedziała z uśmiechem Alison
-Chciałam zobaczyć co może jeszcze dorzucić.-po tym zdanie obie dziewczyny się zaśmiały i udały w stronę swoich szafek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcialinka
Odwiedzający
Odwiedzający


Liczba postów : 46
Punkty : 0
Join date : 09/11/2015
Age : 17
Skąd : Instytut Xaviera

Beacon Hills
Imię i nazwisko:
Wiek:
Rasa:

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 2 [24/?]   19/1/2016, 16:25

Czy Ty specjalnie robisz z pana K takiego dupka i bezczela? Najpierw się spóźnił, potem nie trefił z prezentem... A mówiąc nie trafił, mam na myśli, że kompletnie nie zna swojej dziewczyny, a co za tym idzie, konsekwentnie ją olewa. No ja nie wiem, ci Ci chodzi po tej ślicznej główce. Rozdział świetny! czekam na nn! Pozdrawiam i oczekuję trochę więcej Scotta, bo go uwielbiam. Trzymaj się!

Tak a'propo Scotta...

I pamiętaj: #ScilesIsBack. Uwielbiam ten Hashtag.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://mccall-pak.blogspot.com/
zaneta7453
Stały Bywalec
Stały Bywalec


Liczba postów : 61
Punkty : 0
Join date : 02/11/2015

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 2 [24/?]   25/1/2016, 13:15

Filmik taki..och Smile Widać, że wiele razem przeszli i fajnie to tam pokazali.
Tak apropo...co się z tobą dzieje ?! Wchodzę, wchodzę a rozdziału kolejnego brak... Sad

Rozdział 11

-Zadzwonisz chociaż do niego ?-spytał Stiles przyglądając się Mali, która próbowała rozwiązać zadanie domowe z matematyki. Stiles próbował porozmawiać z nią, zobaczyć jak się czuje. Wbijał w nią wzrok i oczekiwał odpowiedzi.
-Nie.-powiedziała stanowczo dziewczyna podgryzając końcówkę długopisu.
-To twój ojciec. Wyszedł z odwyku, może się zmienił.
-Nie sądzę.
-Warto spróbować.
-Tyle, że ja nie chce Stiles ! Przestań nalegać. Niech sobie radzi sam. Umiał sięgnąć sam po flaszkę to potrafi też robić wiele innych czynności.
-Ale potrzebuje wsparcia-drążył dalej chłopak
-Nie otrzyma go ode mnie.
-Jak wolisz. W razie jakbyś jednak chciała go odwiedzić i zabrać kogoś to wiedz, że…-nie zdążył dokończyć gdyż dziewczyna mu przerwała.
-Nie będę chciała.-powiedziała spoglądając mu w oczy, które po chwili przeniosła na zeszyt z notatkami od Lydii.
Zapadła przez chwilę cisza. Ale Stiles jak to Stiles, nie był typem milczącego człowieka. Gdy go coś dręczyło od razu próbował znaleźć odpowiedzi. Nie ważne, że Malia czuła się jak na przesłuchaniu. On robi to dla jej dobra. Wie, że czasem potrafi zamknąć się w sobie i poradzić sobie sama. Ale przecież po to on tu jest. By miała w nim oparcie i wsparcie.
-A co z Peterem?
-Co z nim?-spytała zdziwiona Malia nie rozumiejąc chłopaka.
-Słyszałaś Scotta. Gra w jednej drużynie z Kate.
-I…? Zawsze zdradzał swoją rodzinę. Czemu cię to dziwi.
-Ale jest twoim ojcem. Tym prawdziwym.
-Co z tego? To tylko geny. Nie znam go prawie. Nie jest moim ojcem.
-Biologicznie rzecz biorąc jest.
-O co ci chodzi Stiles? Do rzeczy, próbuje się uczyć-powiedziała wskazując na zeszyt i rozłożoną nad nim książkę.
-Zastanawia mnie, czy byłby w stanie..no wiesz…gdyby doszło do walki. Czy stanąłby po twojej stronie bo jesteś jego córką czy po stronie Kate i próbował cię zabić.-wyjaśnił w końcu o co mu chodziło.
Wszyscy znali Petera Hale’a. Co chwilę zmieniał strony. Albo próbował ich wszystkich pozabijać i wdawał się w sojusze z ich wrogami a czasem zdarzało się, że był po ich stronie, pomagał im. Nauczył Scotta wchodzić w czyjeś wspomnienia. Fakt, że jak dochodziło do walki to się nie wychylał tylko uciekał gdzie popadnie chroniąc swój własny tyłek. Miał podwójne oblicze. Albo grał z rodziną albo przeciw niej. A jak będzie tym razem ? Co jeśli doszłoby do starcia z własną córką? Co wtedy by zrobił? Po jakiej stronie by się opowiedział?
-Nie obchodzi mnie to. Jeśli będzie trzeba to sama go zabiję. –powiedziała kończąc rozmowę z chłopakiem.

Dziewczyna zeszła po schodach i skierowała się w stronę lady kuchennej. Theo siedział przy ladzie czytając gazetę. Głównie rozdział sportowy, żaden inny go nie interesował. Jedną ręką trzymał papier a w drugiej łyżeczkę na którą nakładał płatki z mlekiem.
-Płatki i kreskówki w tv. Jak dorośle-powiedziała z uśmiechem Cora otwierając lodówkę i szukając w niej kartonu z mlekiem.
-Hej ! Po prostu nie doceniasz powagi tej sytuacji. Kojot od bardzo dawna próbuje złapać strusia pędziwiatra!-powiedział z uśmiechem Theo spoglądając na ekran.
-Zapewne -zachichotała-Idziemy po szkole pobiegać?-spytała
-Nie mogę, muszę coś zrobić.-odpowiedział gdy Cora wsypywała płatki do zielonej miseczki.
Jednak niewiele z nich pozostało. Była końcówka, którą wsypała. Starczyłoby jej to może na 3 kęsy. Spoglądnęła do wnętrza pudełka upewniając się, że jest puste.
-Znowu zjadłeś wszystkie?! Zostawiłbyś coś też dla innych.-powiedziała oburzona.
-Mogę oddać ci trochę swoich-powiedział i z uśmiechem otworzył usta w których jeszcze znajdowały się nie do końca zmielone kawałki płatków kukurydzianych.
-Fu ! Jesteś obrzydliwy Raeken!-powiedziała odpychając ręką głowę Theo, która była coraz bliżej niej.


Melissa McCall stała przy blacie kuchennym, krojąc pomidora na kawałeczki. Obok niej stał talerzyk z jajecznicą i bekonem, którą zrobiła dla syna. Dołożyła kawałki pomidora po czym przyprawiła go jeszcze na talerzu szczyptą soli i pieprzu. Scott wszedł do pomieszczenia i zdziwił się widząc takie śniadanie, które już czekało na niego na stole.
-Z tego co wiem urodziny mam w sierpniu, a do gwiazdki też daleko.-powiedział siadając na krześle i chwytając za widelec.
-Bardzo śmieszne. Chciałam coś zrobić choć raz dla ciebie. Ostatnio to ty bardziej dbasz o mnie niż ja o ciebie.
-Daj spokój. Ktoś musi, pracujesz tyle do późna. Dziś masz wolne?
-Tak. Ale wieczorem wychodzę.-powiedziała
-Znów bierzesz nadgodziny ? Mamo wykończysz się, aż tak nie potrzebujemy kasy.
-Nic z tych rzeczy-zaprzeczyła-idę na kolację.
-Kolacje?-zdziwił się Scott.-z kim?
-Tajemnica. Na razie. Zobaczymy czy coś z tego będzie.
-Cieszę się razem z tobą mamo. Czas najwyższy byś sobie kogoś znalazła-uśmiechnął się po czym dalej zajadał się śniadaniem.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcialinka
Odwiedzający
Odwiedzający


Liczba postów : 46
Punkty : 0
Join date : 09/11/2015
Age : 17
Skąd : Instytut Xaviera

Beacon Hills
Imię i nazwisko:
Wiek:
Rasa:

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 2 [24/?]   26/1/2016, 14:28

Nic się nie dzieje, zacięłam się po prostu. Wstawię jak napiszę.

Malia pokazuje pazurki. No cudownie. Ale Stiles ma trochę racji. Powinna z nim przynajmniej pogadać. Tak normalnie. Na spokojnie, a dopiero potem zdecydować co dalej.
Cora i Theo.... Na razie wstrzymam się z komentarzem.
Rozwaliło mnie: "Z tego co wiem urodziny mam w sierpniu". Zauważyłam w tym coś jeszcze. Dojrzałość.
Rozdział świetny! Czekam na nn! Pozdrawiam!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://mccall-pak.blogspot.com/
Tarangrel
Gość
Gość


Liczba postów : 2
Punkty : 0
Join date : 26/01/2016

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 2 [24/?]   26/1/2016, 19:47

Witam Smile
Przeczytałem Twój tekst. Mam nadzieję, że jesteś osobą otwartą na rady, tudzież krytykę, nie tylko głaskanie po głowie Wink
Jeśli jesteś ciekawa moich uwag, to daj znać w komentarzu. Postram się rozebrać Twoje opowiadanie na czynniki pierwsze.

Pozdrawiam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
zaneta7453
Stały Bywalec
Stały Bywalec


Liczba postów : 61
Punkty : 0
Join date : 02/11/2015

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 2 [24/?]   3/2/2016, 10:53

Marcialinka, mam nadzieję, że wena wróci jak najszybciej Smile Mi też jej ciągle brakuje, chyba miałam już ze 3 tygodnie przerwy w pisaniu. Co się zabieram za kolejny rozdział to prostu za chwile wyłączam plik i rezygnuje twierdząc, że nic sensownego nie napisze.

Tarangrel oczywiście, że jestem ciekawa twoich uwag. Bardzo chętnie przeczytam co o tym myślisz, chętnie wysłucham wszelkich rad jeśli takowe masz Smile Nie jestem pisarką ani nic z tych rzeczy, po prostu lubię wymyślać swoje historyjki i któregoś dnia chciałam przelać to na słowa i się tym podzielić. Wiem, że nie jest to jakoś super napisane, pewnie jest wiele niedociągnięć, ale z każdymi poradami radzę sobie lepiej. I tak myślę, że ta część historii jest lepiej napisana od poprzedniej, więc myślę, że postępy jakieś są. Także czekam na twoją opinię, konstruktywną krytykę i rady jak unikać błędów Smile

A teraz kolejny rozdział. Na szczęście kiedy miałam "wenę" udało mi się ich napisać kilka w ciągu dnia(siedziałam cały dzień i pisałam Very Happy ) więc mam w zapasie kilka rozdziałów. Ale i tak w końcu muszę zabrać się by dokończyć tą historię. Mam już pomysł na kolejną aczkolwiek nie wiem kiedy ona się pojawi bo jak widzicie wena poszła sobie w siną dal a ja zostałam jedynie z całą kolejną historią rozgrywającą się w głowie Smile
Nie zanudzam i zapraszam !

Rozdział 12

Wszyscy wiemy, że serialowa Kira i Theo wstawiają na kanale youtube piosenki w swoim wykonaniu. Postanowiłam to wykorzystać.

-Dasz radę, będzie super-powiedziały dziewczyny, próbując trochę wesprzeć przyjaciółkę.
Był wieczór. W szkole dzisiaj właśnie odbywał się koncert, na którym uczniowie z talentem muzycznym śpiewają bądź grają na instrumentach. Nauczycielka usłyszała kiedyś jak Kira podśpiewuje sobie stojąc przy szafce i zaprosiła ją na próbę. Szukali talentów, które zaśpiewają na koncercie. Dziś miała zaśpiewać w duecie wraz z chłopakiem, które swe życie chcę poświęcić rapowaniu. Był naprawdę w tym niesamowity. Wszyscy jej przyjaciele byli w komplecie i czekali na jej kolej. Śpiewał aktualnie jakiś chłopak, podobno poprzedzał występ Kiry. Jednak ku zdziwieniu wszystkich Kira zamiast się przygotowywać do wyjścia zbliżała się w ich stronę.
-Co jest?-spytał Scott wstając z krzesełka.-czemu się nie przygotowujesz?-spytał dziewczyny
-Mike nie przyszedł. Podobno ma zapalenie gardła. Nici z występu.
-Nie może go ktoś zastąpić?
-Nie, chyba, że znasz kogoś kto dobrze gra na gitarze i rapuje.
-Z tym może być problem-powiedział Stiles wychylając się z krzesełka.
-Nie możesz sama zaśpiewać?
-Bez gitary w podkładzie? Nie bardzo.
-Ja zagram-powiedział po chwili niechętnie Theo, wstając z krzesełka.-Muszę mieć tylko chwyty na kartce.
-Umiesz grać?-spytała zdziwiona Cora.
-Jeszcze wiele rzeczy o mnie nie wiesz.-rzekł uśmiechając się w jej stronę.
-Mam cały tekst z chwytami do poszczególnych części.-powiedziała Kira, w której zabłysnęła iskierka nadziei, że ten występ może dojść jednak do skutku.
-To będzie dobre-powiedziała Lydia rozsiadając się wygodniej na krzesełku.
Dwójka przyjaciół udała się za scenę, gdzie Theo dostał gitarę i cały tekst z chwytami.
-Co gramy?
-Rihanna z Eminemem-Love the way you lie, ale część drugą gdzie ja mam więcej tekstu.
-Okej, znam to. Słucham Eminema.
-Co z częścią raperską? - spytała zdenerwowana Kira. Teraz do niej dopiero dotarło, że ma wystąpić przed widownią. Ręce trzęsły się jej jakby miała Parkinsona a nawet jeszcze gorzej.
-Tym się nie martw, po prostu śpiewaj swoje.
-Okej.
Po chwili chłopak który śpiewał zszedł ze sceny kończąc tym samym swój występ. Następni w kolejce byli oni. Wyszli na scenę. Wszyscy przywitali ich brawami. Światła padały na nich z reflektorów ustawionych pod sceną. Słyszeli jak przyjaciele krzyczą do nich z krzesełek, najgłośniej chyba Stiles który został uciszony przez trenera który znalazł się przy nim. Theo wraz z perkusistą zaczęli grać melodię. Kira zaczęła śpiewać. Była bardzo utalentowana co było słychać. Mimo nerwów śpiewała twardo skupiając swój wzrok na Scott’cie, który ją dopingował z widowni. Dochodził moment, gdy chłopak z którym miała śpiewać zaczynał swoją kwestię. Nie ustaliła z Theo co robią, czy ma jeszcze raz zaśpiewać refren czy po prostu skończą już na tym etapie występ. Ku zdziwieniu nie tylko przyjaciół ale i całej widowni Theo Raeken, znany jako sportowiec i kobieciarz zaczął rapować. Wszyscy przyjaciele mało nie spadli z krzeseł jak usłyszeli jak z łatwością i lekkością radzi sobie z szybkim wymawianiem słów. Byli zachwyceniu. Miał do tego talent. Wiedzieli, że słucha rapu, ale nie podejrzewali go o to, że sam potrafi tak rapować. Dziewczyny zaczęły piszczeć na Sali co bardzo schlebiało Theo. Nikt nie wiedział, że potrafi grać na gitarze a co dopiero śpiewać. Nie miał zamiaru tego robić. Chciał zakończyć występ w momencie gdy kończył się tekst który śpiewała Kira, jednak w ostatniej chwili zdecydował się, że wystąpi, aby Kira miała dopełniony występ. Nie było to dla niego problemem. Bardzo często mając słuchawki na uszach rapował wraz z wokalistą. Fakt, to było w pokoju, nie na scenie gdzie pośród niego było pełno ludzi. Teraz był tylko ciekawy reakcji przyjaciół, których widział ze sceny jak dziwili się słysząc go. Gdy skończył się występ dostali gromkie brawa. Przyjaciele wstali z krzesełek i zaczęli wołać ich imiona. Dziewczyny ze szkoły piszczały w stronę chłopaka. Jak widać bardzo podobają im się muzycy. Zeszli ze sceny i skierowali się w stronę przyjaciół. Dziewczyny zaczęły zaczepiać Theo, wciskając mu do ręki swoje numery telefonów. Theo był zadowolony reakcją jaką wywołał u żeńskiej części publiczności.
-Byłaś świetna- powiedział Raeken idąc obok Kiry.
-Ja? Rozwaliłeś wszystkich. Nie wiedziałam, że masz taki talent.
-Cóż mogę rzec…-powiedział śmiejąc się wraz z dziewczyną.
-No no…jestem pod wrażeniem-powiedziała Cora ściskając przyjaciółkę.
-Daliście czadu !-krzyknął Scott całując dziewczynę.
-Proponuje pizze !-krzyknął Stiles a wszyscy z uśmiechem przystali na ten pomysł
-Widzę, że będziesz miał ciężki wieczór-zaczęła Cora idąc obok Theo-wszystkie dziewczyny piszczały na twój widok.
-Ty też?-spytał z uśmiechem unosząc brwi
-Nie. Mnie to nie ruszyło-powiedziała z powagą.
-A szkoda. Zamiast tych dziewczyn wolałbym byś ty piszczała-uśmiechnął się zawadiacko i przyspieszył kroku by dołączyć obok chłopaków idących z przodu.
Cora nie wiedziała nawet co odpowiedzieć. Zamurowało ją. Nim miała zamiar wykrztusić coś z siebie jego już nie było obok. Nie wiedziała co o tym myśleć. Wygłupia się czy próbuje ją uwieść? To Theo…to co on ma na myśli wie tylko on sam. Wciąż zdziwiona słowami przyjaciela dołączyła do dziewczyn które plotkowały dalej o występie dwójki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcialinka
Odwiedzający
Odwiedzający


Liczba postów : 46
Punkty : 0
Join date : 09/11/2015
Age : 17
Skąd : Instytut Xaviera

Beacon Hills
Imię i nazwisko:
Wiek:
Rasa:

PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 2 [24/?]   4/2/2016, 07:22

Nie odbierz tego negatywnie, ale ten rozdział zupełnie nie pasuje do tego, co było wcześniej. Wyszło po prostu zbyt beztrosko. Ąrden Cho i Cody Christian śpiewają, a ty postanowiłaś to „wykorzystać” i nie wykorzystałaś wystarczająco tego słowa znaczeniu. Dlaczego? Już tłumaczę. Nie przytoczyłaś konkretnych występów, więc zostanę przy zdaniu, że się tym zainspirowałaś. Poza tym... Eminem? Niczemu nie ujmując, ale koleś ma jedną z najszybszych nawijak na świecie. Kto dałby radę? Wiem, fanfiction i tak dalej. Można pisać co się chce, ale... Bardziej pasowałoby mi to na miniaturkę. Wiem, że Cię „zjechałam” i bardzo za to przepraszam. Mimo tego, że zjechałam, wyszło świetnie. Trzymaj się!

I... Filmik na dzisiaj. Tym razem... czołówka.

Ruszam tyłek, dokończyć swoją notkę. Nie wiem, kiedy wstawię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://mccall-pak.blogspot.com/
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Co by było gdyby...CZĘŚĆ 2 [24/?]   Today at 12:36

Powrót do góry Go down
 
Co by było gdyby...CZĘŚĆ 2 [24/?]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Twórczość :: Opowiadania-
Skocz do: