IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Coming Home

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Banshee
Gość
Gość


Liczba postów : 6
Punkty : 0
Join date : 24/04/2014

PisanieTemat: Coming Home    24/4/2014, 14:08

Przedstawiam wam moje opowiadanie. Nie wiem co z niego jeszcze wyjdzie , pisane było pod wpływem chwili więc nie mogę obiecać że doprowadzę je do końca. Akcja dzieje się po wydarzeniach z trzeciego sezonu. Kilka lat później.


„Chcę krzyczeć
Brakuje mi głosu
Chce płakać
Brak mi łez
Chcę kochać
Nie mam, kogo?
Wszystkich, których kochałam
Zabrała śmierć
Ich ciała spoczywają w mogiłach
A mi brak sił
Mój krzyk jest tylko w mej głowie
Me łzy są tylko w oczach
Me serce
Jest już martwe”

Podnoszę wzrok z nad kartki papieru spoglądając wprost na marmurowy nagrobek. Uśmiecham się słabo powoli osuwając się na kolana. Przez cały czas spoglądam wprost w roześmiane oczy mojej przyjaciółki. Ona, jako jedna z nielicznych byłaby wstanie zrozumieć, co czuje w tej chwili. Po jej śmierci w mym sercu jak i życiu jest pusta.  Moje serce jest martwe i wcale nie przesadzam. Nie jest to wymysł nadwrażliwej nastolatki, której zawalił się świat. Nie jestem nadwrażliwą nastolatką, choć mój świat, no cóż legł w gruzach właściwie można by rzecz, że jego upadek był powolny, choć bolesny.  Ja, mimo iż jestem Lydią Martin nie potrafię go odbudować.
Wszystko zaczęło się na szkolnej potańcówce a skończyło się na śmierci Allison.
Jej śmierć zmieniła wszystko. Cały świat runął a ja zamiast stawić temu czoła na następne pięć miesięcy zaszyłam się w domu. Nie chciałam i nadal nie chce słyszeć o nadprzyrodzonych istotach żyjących w moim mieście. Mam dość wilkołaków i siebie. Ja także byłam niezbyt zwyczajną nastolatką.  Otóż Lydia Martin jest niczym kontakt, do którego można włożyć wtyczkę.  Mój problem polega na tym, że nie jestem kontaktem do lamp czy innych urządzeń elektrycznych, ale zmarłych. Tak zmarłych! Mogę, gdy chcę być ich głosem, ale nie chcę.
Przez jakiś czas wydawało mi się, że akceptuje moją odmienność, nawet łudziłam się że może wyniknąć z tego coś dobrego ale po ostatnich wydarzeniach doszłam do wniosku iż bycie
Banshee jest do kitu. Nie zamierzam nią dłużej być. Mam dość. Szkoda, że nie mogę tego powiedzieć śmierci, której oddech czuje na swoich plecach.
Wyjechałam, choć prawda jest taka, że uciekałam. Opuściłam, Beacon Hill pod osłoną nocy i zamieszkałam w innym nie stanie, lecz kraju. Przeprowadziłam się do ojca, który zabrał mnie ze sobą do Londynu. Potrzebowałam tego.  
Śmierć sprawiła, że wyjechałam śmierć przywiodła mnie z powrotem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ars_amandi
Wilkołak
Wilkołak


Liczba postów : 1063
Punkty : 0
Join date : 17/10/2013
Age : 23

Beacon Hills
Imię i nazwisko: Stiles Stilinski
Wiek: 17
Rasa: Człowiek

PisanieTemat: Re: Coming Home    24/4/2014, 14:37

Hej Smile - fajnie w ogóle powitać nową osobę na forum, mam nadzieję, że będziesz się tu dobrze bawić xD

Co do opowiadania, to widzę, że nie zrobiłaś oddzielnego tematu na komentarze, więc napiszę ci go tutaj.

Podoba mi się, że zaczęłaś od Lydii siedzącej przy grobie Allison, bo jej żałoba i reakcja była wręcz boleśnie pominięta w 3x24 (gdzie Lyds praktycznie w ogóle nie odgrywała żadnej roli, niestety :/..), dlatego naprawdę się cieszę, że u ciebie Lydia czuje tę pustkę po śmierci swojej najlepszej przyjaciółki, że wie, że tylko ona mogłaby ją naprawdę zrozumieć I love you ... Ich przyjaźń była cudowna <3

Lubię również tę pewność siebie i buntowniczość Lydii, która przebija z tekstu, nawet, gdy czasami świat, w którym się znalazła, zaczyna zbytnio jej ciążyć Wink

Ooo, zauważyłam, że przeprowadziła się do Londynu na jakiś czas :Rolling Eyes: ? Widziała się może z Jacksonem ? Aww, lubiłam ich razem, przyznam <3. Szkoda, że Colton odszedł ;/

Intryguje mnie, jaka śmierć sprowadziła Lydię z powrotem do BH i co będzie dalej  ..
Weny xD!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Banshee
Gość
Gość


Liczba postów : 6
Punkty : 0
Join date : 24/04/2014

PisanieTemat: Re: Coming Home    26/4/2014, 12:14

Dziękuje że wpadłaś i strasznie cieszę się że Ci się podoba. Pierwszy rozdział pojawi się za kilka dni nie mogę powiedzieć kiedy bo jest w trakcie tworzenia a co do Londynu Jacksona i śmierci wszystko wyjaśni się w najbliższym odcinku. Jeszcze raz dzięki za wizytę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aid_than
Przemieniony
Przemieniony


Liczba postów : 505
Punkty : 12
Join date : 18/07/2013
Age : 19
Skąd : Śląsk

PisanieTemat: Re: Coming Home    26/4/2014, 13:33

Cześć, na wstępie powiem że bardzo spodobało mi się te wprowadzenie. @Ars_amandi ma racje co do reakcji Lydii na śmierć Alison w serialu. Zresztą co się dziwić, Jeff'a szybko nudzą stare postacie. Jestem ciekawy kiedy się pozbędzie Scoot'a, a głowną bohaterką zostanie Malia ... Nie no przesadzam, ale mam nadzieję że ten sezon 4 faktycznie będzie bardziej poświęcona naszej Banschee.
Ty idealnie pokazałaś tę rozpacz, której zabrakło w TW. Sam już wiersz był świetnie ułożony. Mam nadzieje żę Lyd szybko się podniesie.
Z innej beczki. Nie wiedziałem że Lydia ma ojca ! w sensie nie pamiętam że o nim wspominali w serialu, tak więc gratuluje ci pomysłu na usytuowanie go w tutaj cheers .

Cytat :
co do Londynu Jacksona i śmierci wszystko wyjaśni się w najbliższym odcinku. Jeszcze raz dzięki za wizytę
Czekam z niecierpliwością!.!.!,a tobie życzę weny:*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Banshee
Gość
Gość


Liczba postów : 6
Punkty : 0
Join date : 24/04/2014

PisanieTemat: Re: Coming Home    26/4/2014, 15:31

Kolejna czytelniczka  Shocked Cieszę się bardzo co do ojca Lydii pojawił się chyba dwukrotnie raz na wywiadówce w szkole to chyba był pierwszy sezon a raz w pierwszych odcinkach drugiego sezonu kiedy ugryzł ją wilkołak  Tak drogą wyjaśnienia. jeszcze raz dzięki że wpadłaś Smile
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Banshee
Gość
Gość


Liczba postów : 6
Punkty : 0
Join date : 24/04/2014

PisanieTemat: Re: Coming Home    26/4/2014, 16:04

I

Siedzenie w czterech ścianach mi ani trochę nie pomagało, bieganie też nie nawet pieprzona joga, która podobno ma działać relaksacyjnie i sprawiać, że człowiek chudnie nie pomogła! Nabawiłam się jedynie zakwasów i czuje każdy cholerny miesień. Nic mi nie pomaga! Gdyby w tym momencie ktoś mnie zobaczył pomyślałby, że mam owsiki w czterech literach albo jestem bardzo wkurzonym złym wilkiem. Ok wilczycą i tak byłam wściekła! Ani Stiles ani Scott ani pieprzony Derek nie odbierali moich telefonów. Ok nie odzywałam się przez pięć lat, ale to nie upoważnia ich do braku kultury! Ja mam dość gadania z ich automatyczną sekretarką.
Ze świstem wypuściłam wstrzymywane w płucach powietrze jednym ruchem ściągając z siebie przepoconą koszulkę. Z bioder zsunęłam spodenki w samych majtkach powędrowałam do łazienki. Musiałam wziąć prysznic. Pod prysznicem zawsze lepiej mi się myśli.
Sama jesteś sobie winna Lydio Martin, odezwał się upierdliwy głosik w mojej głowie, którego szczerze nienawidziłam. Bo miał rację oczywiście. Po wyprowadzce do Londynu jednym źródłem informacji o moich przyjaciołach była moja mama. To ona powiadomiła mnie o śmierci trenera. Biedaczek zginął w wypadku samochodowym.  Wracając do tematu. Mogłam zadzwonić, napisać albo, choć raz odebrać telefon od pewnego upierdliwego chłopaka. Nie zrobiłam żadnej z tych rzeczy, choć Bóg mi świadkiem chciałam.
Zamknęłam oczy wystawiając twarz ku ciepłemu strumieniowi wody. Westchnęłam błogo. Dreszcz, który przebiegł mnie po plecach był niczym lodowate palce przesuwające się wzdłuż mojego kręgosłupa. Zadrżałam jak osika otwierając oczy. Odwróciłam się do tyłu wpatrując się w przestrzeń.
- To tylko twoja wyobraźnia- powiedziałam głośno i dobitnie.- Wyobraźnia- powtórzyłam i poczułam lodowate mocne uderzenie w pośladek. Wydałam z siebie głośny krzyk.
Przyciśnięto mnie do lodowatych kafelek i to już nie była moja wyobraźnie. Czułam jak para rąk wędruje po moim ciele.
- Przestań- warknęłam usiłując się wyrwać.- Powiedziałam dość.
Nie poskutkowało. To „coś”, bo inaczej nie mogłam tego nazwać obróciło mną o dziewięćdziesiąt stopni. Po chwili poczułam chłodne usta na swoich wargach. Zamachałam bezradnie rękoma. Moje powieki stały się ciężkie, czułam jak moje ciało osuwa się do wanny, później już była tylko ciemność.

***
Obróciłem w dłoniach telefonem komórkowym patrząc wyczekująco na mojego kumpla Scotta, który jedynie pokręcił przecząco głową. Zakląłem szpetnie podnosząc się z łóżka. Nie rozmawiałem z Lydią od pięciu lat , nie widziałem jej od pięciu lat , chciałem ją znów zobaczyć lecz Scott był innego zdania. Uważał, bowiem iż Lydia powinna trochę pocierpieć, w końcu sama nie odzywała się przez pięć lat.
- Opowiedz mi to jeszcze raz- poprosiłem błagalnie z powrotem opadając na swoje miejsce. Scott wymownie przewrócił oczami.
- Dwa dni temu po pogrzebie trenera poszedłem na grub Allison, ona tam była.
- I?- Uniosłem ku górze wymownie brwi a on zaczął po raz setny opisywać mi w co była ubrana Lydia czarna rozkloszowana spódnica, czarna skórzana kurtka, czarne botki. Koloru bluzki nie widział, bo stała odwrócona do niego tyłem. Rude włosy powiewał na wietrze.
- Tak Stiles nadal używa tych samych perfum- uprzedził moje pytanie Scott. Wyszczerzyłem zęby w głupawym uśmiechu. – Pewnie przyleciała na pogrzeb trenera- powiedziałem głośno.
-, Na którym jej nie było i proszę nie mów, że uciekł jej samolot to też już przerabialiśmy- Scott podniósł się z miejsca i zaczął krążyć w kółko.- Cokolwiek nie powiem szukasz dla niej usprawiedliwienia. – Mruknął
- Nieprawda- Scott odwrócił się w moją stronę posyłając mi pełne politowania spojrzenie.- Ty też wyjechałeś!
- Na studia i wróciłem a ona? Najzwyczajniej w świecie uciekła!
- I kto mów?- Odwarknąłem i natychmiast tego pożałowałem.- Przepraszam zagalopowałem się. – Spojrzałem na mojego najlepszego przyjaciela i westchnąłem. Wydarzenia z przed pięciu lat nadal było żywe i bolesne. Po śmierci Allison, Ethana, wyjeździe Isaaca i rewaluacjach, jakie przygotowała ciotka Allison wszyscy potrzebowaliśmy na jakiś czas wyrwać się z miasta.  Co wcale nie było takie trudne. Po maturze wyemigrowaliśmy do collage.  
Lydia wróciła, można by rzec, że do tych kilku dni tylko o tym myślę. Kilka razy. Przejeżdżałem obok jej domu. Oczywiście tylko po to, aby upewnić się czy wszystko w porządku nie żebym ją prześladował. Spojrzałem na Scotta, który przerwał swój spacer spoglądając w okno. Znałem to spojrzenie. Podleciałem do okna wyglądając przez nie. Samochód Lydii zatrzymał się po drugiej stronie ulicy. Serce zaczęło mi bić z taką szybkością jakby miało za chwile wyskoczyć z piersi. Scott spojrzał na mnie z politowaniem. Lydia w tym samym czasie wyszła z samochodu i zaczęła iść w stronę drzwi frontowych. Coś jednak było nie tak.  W jej sposobie poruszania się.
- Ludzie się zmieniają- usłyszałem głos Scotta jakby czytał mi w myślach. – Idziesz otworzyć?- Zapytał mnie
- Jasne oczywiście w końcu to mój dom już idę.- Obróciłem się dwa razy za nim moje ciało skontaktowało się z Mzykiem, który powiedział, w którą stronę ma iść.- To tylko Lydia- powiedziałem do siebie i już po pierwszym dzwonku otworzyłem drzwi. Wyglądała pięknie. W krótkiej czerwonej sukience z włosami swobodnie opadającymi na ramiona skórzanej kurtce westchnął z rozmarzeniem po chwili skupiając się na jej twarzy.  Nie miała na sobie kropelki makijażu wiem, bo Lydia nie wychodziła bez niego z domu jak każda dziewczyna z resztą. Spojrzałem jej w oczy i cofnąłem się o krok. Oczy Lydii były puste. Patrzyła na mnie a raczej jakby przeze mnie. Po plecach przebiegł mi zimny dreszcz
- Lydia- wypowiedziałem jej imię.
- Zło i ciemność nadchodzą- powiedziała swoim, ale nie swoim głosem. – Zło i ciemność nadchodzą- powtórzyła po raz dugi osuwając się wprost w moje ramiona. – Scott!- Wrzasnąłem na całe gardło- Mamy problem i to duży.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KATEE91
Wtajemniczony
Wtajemniczony


Liczba postów : 151
Punkty : 0
Join date : 02/03/2014
Age : 25
Skąd : Starachowice/Bydgoszcz

PisanieTemat: Re: Coming Home    26/4/2014, 16:47

Przeczytałam pierwszy wpis i bardzo mi się podobał. Na początku myślałam, że to Stiles klęka nad grobem Lydii, a tu pomyłka... Bardzo ciekawi mnie ciąg dalszy wydarzeń i rozwój wszystkich wątków Wink
Masz fajny styl, lekko i przyjemnie się go czyta. I strasznie podoba mi się wiersz na początku. Twojego autorstwa?
Jak tylko przeczytam nowy wpis skomentuję Wink
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Banshee
Gość
Gość


Liczba postów : 6
Punkty : 0
Join date : 24/04/2014

PisanieTemat: Re: Coming Home    26/4/2014, 17:18

KATEE91 napisał:
Przeczytałam pierwszy wpis i bardzo mi się podobał. Na początku myślałam, że to Stiles klęka nad grobem Lydii, a tu pomyłka... Bardzo ciekawi mnie ciąg dalszy wydarzeń i rozwój wszystkich wątków Wink
Masz fajny styl, lekko i przyjemnie się go czyta. I strasznie podoba mi się wiersz na początku. Twojego autorstwa?
Jak tylko przeczytam nowy wpis skomentuję Wink

Witam i dziękuje za komentarz cieszę się że się podoba a co do twojego pytania tak sama napisałam ten krótki wierszyk tak jakoś mnie naszło Smile jeszcze raz dzięki
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ars_amandi
Wilkołak
Wilkołak


Liczba postów : 1063
Punkty : 0
Join date : 17/10/2013
Age : 23

Beacon Hills
Imię i nazwisko: Stiles Stilinski
Wiek: 17
Rasa: Człowiek

PisanieTemat: Re: Coming Home    26/4/2014, 18:13

Taki mały myk: to Aiden umarł, nie Ethan Wink

Co do reszty: widzę, że akcja robi się coraz bardziej gorąca :Rolling Eyes: . I bardzo dobrze, że Lydia jest wkurzona na chłopaków, bo jeśli ktoś do cb dzwoni po długim czasie milczenia, to znaczy, że stało się coś ważnego i oni powinni to wiedzieć. Jeśli chodzi o prysznic - wow pale ... To.. coś ją opętało?? Czy zrobiło jej krzywdę No ? Trochę stawiam na opętanie, bo, y'know, ta jej wiadomość innym głosem, którą przekazała Stilesowi przed utratą przytomności... Jestem zaintrygowana . I wyjaśniła się śmierć xD! Trener, tak Smile? Kurczę, jeden z moich ulubionych bohaterów Crying or Very sad ...
Btw, widzę, że Stydia będzie głównym pairingiem tego opowiadania Wink?

Weny i buziaki ;**!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KATEE91
Wtajemniczony
Wtajemniczony


Liczba postów : 151
Punkty : 0
Join date : 02/03/2014
Age : 25
Skąd : Starachowice/Bydgoszcz

PisanieTemat: Re: Coming Home    27/4/2014, 11:45

Przeczytałam i muszę powiedzieć, że ciekawie się zapowiada.
Ta scena pod prysznicem...  pale Lydia opętana! Przez kogo i dlaczego?
Czekam na więcej Wink I weny życzę :*****
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Coming Home    Today at 19:07

Powrót do góry Go down
 
Coming Home
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Twórczość :: Opowiadania-
Skocz do: