IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Always by your side

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
soulmate
Odwiedzający
Odwiedzający


Liczba postów : 25
Punkty : 0
Join date : 07/08/2012
Age : 23

PisanieTemat: Always by your side   5/10/2013, 16:13

Witajcie! Wink jakiś czas temu zachciało mi się napisać kawałek ff głównie o Sterek'u i nie wiem, czy jest w ogóle sens ciągnąć to dalej, więc wrzucam i czekam na opinie Smile z góry przepraszam za błędy Razz

I
Kolejny dzień turnieju lacrosse’a. Stiles wracał do domu po wygranym meczu, jednocześnie szczęśliwy i totalnie wykończony. Marzył tylko o prysznicu i łóżku. I Dereku. A może o prysznicu z Derekiem i o Dereku w łóżku? Sam nie wiedział dlaczego ten facet tak na niego działa. W jego towarzystwie nie umiał pozbierać myśli i ciągle robił jakieś głupoty. Nie mógł pozbyć się tego dziwnego ukłucia w żołądku, kiedy byli blisko siebie lub kiedy przyłapał go na tym, że się w niego wpatruje. Stiles czuł się zdezorientowany, jedyne co wiedział, to to, że cholernie pragnie Dereka. Po krótkiej rozmowie z tatą, wszedł do swojego pokoju i nie zapalając światła, rzucił torbę w kąt i ściągnął koszulkę. Wbrew pozorom nie był taki wątły, na jego torsie i ramionach delikatnie zarysowane były mięśnie. Zaczął rozpinać spodnie, gdy usłyszał za plecami ciche chrząknięcie.
- Stiles, mógłbyś przestać się rozbierać? – usłyszał tak dobrze mu znany, niski głos.
- Derek?! Co Ty tu robisz? – pytał zmieszany chłopak zapalając lampkę na biurku i kompletnie zapominając, że jest bez koszulki. Derek nie odpowiadał dłuższą chwilę, tylko patrzył pożądliwie na plecy Stilesa, gdzie tuż pod skórą pracowały mięśnie. Odzyskał świadomość dopiero, gdy brunet się odwrócił i spojrzał na niego pytająco.
- Co?... A, tak. Chciałem Cię prosić o przysługę. – brunetowi ciężko było składać zrozumiałe zdania, a jego klatka piersiowa unosiła się w coraz szybszym tempie, gdy Stiles luzacko oparł się o krzesło przy biurku.
- Ty prosić mnie? A to nowość – zakpił Stiles – Ty zawsze żądasz, albo zdobywasz wszystko siłą, szczególnie jeśli chodzi o mnie, nie wiem czemu przychodzisz tutaj, skoro na każdym kroku okazujesz mi swoją niechęć – chłopak poczuł, że się rozpędza, a Derekowi wzrasta poziom agresji. Normalka. Jak wtedy w samochodzie, kiedy uderzył jego głową o kierownicę. Tym razem jednak nie rzucił się na niego z pięściami. – Dobra, nieważne. O co chodzi?
- Mogę tu przenocować?
- A co, Twoje nowe stadko wyrzuciło Cię z domu? Widocznie nie mają w Tobie autorytetu, musisz wypracować sobie trochę więcej szacunku… - Stiles nie mógł opanować swojego sarkazmu.
- Jeszcze jedno słowo! – Derek tym razem nie wytrzymał i podszedł do Stiles’a chwytając go agresywnie za ramię, jednak nie podnosząc głowy. Po kilku sekundach opanował się – Pomożesz mi? - podniósł wzrok, ale nie zdawał sobie sprawy z tego, jak blisko siebie znajdują się ich twarze. Niemal dotykali się czubkami nosów. Napięcie wisiało w powietrzu. „Dłużej nie wytrzymam tej bezczynności. Ale jeśli coś zrobię, to on pewnie roztrzaska moją czaszkę o ścianę” – do głowy Stiles’a napływało mnóstwo niepoukładanych myśli. W tym samym momencie Derek odsunął się gwałtownie i oparł się o parapet. Jego oddech stopniowo zwalniał. Nie był pewien, czy wytrzyma kolejne zbliżenie „a co, jeśli go przestraszę? Przecież tak wiele nas dzieli. Kłócimy się na każdym kroku. To nie może się udać.”
- Wiesz co, to chyba nie był najlepszy pomysł. Lepiej już pójdę – Derek wolałby już oddać się w ręce łowców, niż zostać i rzucić się na Stilesa robiąc przy tym z siebie durnia.
- Zaczekaj, jakoś damy radę… - zaczął Stiles, jednak wilkołak kucał już na parapecie jego okna, gotowy do skoku w dół.
- Jeszcze jedno, świetny mecz – uśmiechnął się delikatnie na wspomnienie bojowego i za razem seksownego szatyna na boisku i zniknął w ciemności.
Stiles został sam ze swoimi myślami. „O co tu chodzi? Zorientował się, że coś do niego czuję? Ale on ma cudne oczy. I co miał znaczyć ten uśmiech?! Przecież on się nigdy nie uśmiecha.” Chłopak przetarł oczy, jakby chciał się obudzić, jednak to była rzeczywistość. Wziął szybki prysznic i położył się na łóżko, analizując całe spotkanie z Derekiem.




II

Stiles wraz ze swoimi przyjaciółmi siedział na najnudniejszej lekcji w Beacon Hills High School jaką była historia. Większość klasy bezceremonialnie rozłożyła się na swoich ławkach używając plecaków jako poduszek. On jednak nie mógł spać, ostatnio miał z tym problem. W klasie obecny był tylko ciałem, jego myśli wędrowały wokół pewnego niezbyt przytulnego domu, w środku lasu. Nie widział się z Derekiem od ostatniej wizyty w jego pokoju. Miał jeszcze większy mętlik w głowie niż zawsze. Z zamyślenia wyrwała go karteczka, która wylądowała na jego ławce.
Jutro organizuję imprezę z okazji moich urodzin, mam nadzieję, że przyjdziesz. Mam nadzieję, że wszyscy przyjdą…
Lydia
PS. Przyprowadź swojego Dereka!


Stiles zachłysnął się powietrzem czytając ostatnią linijkę. Nie mógł się powstrzymać, więc wyciągnął ołówek i swoim niechlujnym pismem szybko odpisał:

Na imprezie z pewnością się pojawię. A Derek nie jest mój! O co Ci chodzi?

Lydia odczytując liścik roześmiała się i uniosła oczy ku niebu. Czy tylko ona widzi, co się dzieje?

Nie żartuj, widzę jak na siebie patrzycie. Ta pozorna wrogość może doprowadzić do czegoś kompletnie odwrotnego. I nie kłóć się.

Stiles westchnął i schował karteczkę do torby. Czy to naprawdę tak widać? Co robić? Mam go zaprosić? Jak to będzie wyglądać?
Na szczęście w tym momencie zadzwonił dzwonek, co uchroniło chłopaka przed atakiem paniki.
Postanowił jednak zaryzykować, w końcu może zyskać wieczór z Derekiem. Z tą myślą wyjął telefon i napisał do niego sms’a: Lydia organizuje jutro urodziny, mówiła, że masz wpaść. Będziesz? Z niepewnością nacisnął przycisk „wyślij” i poszedł do stołówki. Siedziała tam już cała paczka. Stiles przywitał się i po cichu zaczął jeść, bo nie miał pojęcia o czym rozmawia reszta. Po chwili jego telefon zawibrował: Jasne, przyjdę. Do zobaczenia! Chłopak uśmiechnął się mimowolnie, co nie uszło uwadze przyjaciół.
- Co się tak szczerzysz do tego telefonu? – Zapytał Jackson.
- Wyglądasz jak zakochany szczeniaczek. – Dodał z rozbawieniem Scott, na co wszyscy wybuchli śmiechem.
- Co? O czym wy gadacie? – Twarz szatyna nabierała coraz bardziej czerwonej barwy.
Lydia bez dłuższego namysłu wtrąciła się do rozmowy:
- Stiles, wiesz już, czy Derek będzie na mojej imprezie? Muszę wiedzieć ile będzie osób.
Na twarzach całej paczki pojawiły się niepohamowane uśmiechy, a Lydia dopiero po chwili zorientowała się, co takiego powiedziała. Stiles musiał szybko wybrnąć z tej niezręcznej sytuacji:
- Tak, napisałem do niego w Twoim imieniu, odpisał, że będzie. – Powiedział z powagą i miną „jakby nic się nie stało”.
- To dlatego się tak uśmiechałeś do telefonu? – Isaac uwielbiał takie sytuacje bez wyjścia, oczywiście jeśli sam się w takiej nie znalazł.
- Wcale nie! Kumpel wysłał mi żart! – Chłopak miał dosyć tej dziwnej rozmowy.
Oczywiście nikt nie uwierzył w słowa Stiles’a, jednak nie chcieli drażnić go jeszcze bardziej. Kolejny dzień minął bardzo szybko, a on wciąż miał totalny mętlik w głowie, co go przytłaczało. Nie mam już siły. Chciałbym powiedzieć mu wszystko, albo pocałować go kiedy kolejny raz będziemy się kłócić. Myślę, że te nasze kłótnie to taki automatyczny instynkt zachowawczy. Ale nie wytrzymam tego dłużej. Chyba muszę się dziś upić. Z takim postanowieniem wziął prysznic, ubrał się i wyszedł. Nie lubił się spóźniać, więc był chwilę przed czasem. Zadzwonił do drzwi i wręczył Lydii prezent. W domu nie było jeszcze nikogo, oprócz jej dziewczyny, Allison. Obie nie mogły zmarnować okazji, by wypytać przyjaciela o jego sprawy sercowe.
- No to co jest w końcu między tobą i Derekiem? – zaczęła bezceremonialnie Allison.
- O czym ty mówisz? Co wy się tak uwzięliście na mnie?
- Spokojnie Stiles, nikomu nic nie powiemy. Rozumiemy cię doskonale. Boisz się przyznać, że podoba ci się chłopak. My też miałyśmy problemy, by okazać swoje uczucia. – wtrąciła Lydia.
- I co zrobiłyście? – chłopak wiedział, że nie ma sensu zaprzeczać, dziewczyny są czasem lepsze w szpiegowaniu od FBI. Niestety nie uzyskał odpowiedzi, ponieważ rozległ się dzwonek do drzwi i do domu weszła grupka znajomych ze szkoły. W ciągu kilku minut zeszło się sporo ludzi, także ich stała paczka. Stiles siedział z nimi przy stoliku, jednak nie mógł się skupić na rozmowach. Po chwili zobaczył zbliżającego się do nich Dereka. O nie! Czemu on wygląda tak seksownie?! Czy ktoś tu robi sobie ze mnie jaja?! Nie, nie dam rady. Szatyn przywitał się tylko z wilkołakiem, który z zaniepokojeniem go obserwował. Rzadko zdarza się, żeby Stiles siedział tak cicho, żeby w ogóle siedział. Powietrze zdawało się robić coraz gęstsze, Stiles nie wytrzymał i musiał wyjść na zewnątrz. W tym samym momencie Scott, Jackson, Isaac i Danny ruszyli na parkiet oddając się dzikim tańcom. Derek zniknął gdzieś w tłumie chwilę wcześniej. Świetnie. To ja pójdę na taras z moim kumplem Jackiem. Zabrał butelkę ze stolika i wyszedł. Powietrze było przyjemnie chłodne, a niebo zachwycało ilością gwiazd. Szatyn usiadł na schodach i pociągnął pierwszy łyk z butelki. Obserwował tańczący tłum w szybie okna. Po chwili coś przykuło jego uwagę. Na drugim końcu sali, na kanapie siedział Derek z Ericą. Chwilę o czymś dyskutowali, po czym wstali i poszli na parkiet. Cudownie. Tego mi było trzeba. Stiles poczuł nieprzyjemny ucisk w żołądku, który postanowił zniwelować ogromną ilością alkoholu. Pociągnął ogromny łyk Jacka Danielsa, jakby to miało pomóc i zabić jego uczucia. Miał nadzieję, że da to efekt chociaż na trochę. Jego nadzieje prysły jak bańka mydlana. Erica jest przecież taką ładną dziewczyną. To oczywiste, że Derek woli być z nią niż z jakimś chłoptasiem, który jest tylko zwykłym człowiekiem. W ogóle co mi do głowy strzeliło, że może on… Jego wewnętrzny monolog przerwał Scott.
- Wszystko ok stary?
- Oczywiście, czemu sądzisz, że coś mogłoby być nie tak?
- Bo siedzisz tu sam i pijesz, bo masz tą minę kiedy jest Ci przykro, ale próbujesz to maskować, a poza tym dlatego, że Derek udaje, że się świetnie bawi, a tak naprawdę co chwilę szuka Cię wzrokiem i może jeszcze dlatego… - Scott zdawał się dopiero rozkręcać.
- Przestań już! – Stiles nie mógł tego słuchać. – Cholera, za dobrze mnie znasz. Nic mi nie jest. Mam ochotę się po prostu upić, każdy może mieć gorszy dzień, nawet Stiles – tu uśmiechnął się jak tylko potrafił najszczerzej – Idź się baw, ja sobie dam radę.
- Jesteś pewien? No dobra, jak coś to wiesz gdzie jesteśmy. – Powiedział Scott odchodząc i klepiąc go po ramieniu.
Impreza rozkręciła się, a Stiles zdążył się już nieźle upić. Miał dosyć oglądania Dereka z Ericą, więc postanowił opuścić po cichu imprezę. Na szczęście mieszkał niedaleko domu Lydii, więc po kilku minutach był już w swoim pokoju. Dobrze, że tata ma nocny dyżur. Nie byłby zadowolony widząc mnie w takim stanie. Nie miał siły się rozebrać, po prostu padł na swoje łóżko marząc o tym, by mógł tak zostać na zawsze.
Tymczasem na imprezie nikt nie zauważył nieobecności Stiles’a. Nikt, oprócz pewnego groźnie wyglądającego wilkołaka. Derek zaniepokoił się, kiedy stracił go z widoku. Zaczął nasłuchiwać jego głosu, ale to na nic. Znał też dobrze dźwięk jego serca, ale tego również nie słyszał. Pospiesznie pożegnał się ze wszystkimi i pobiegł w stronę domu szatyna. A co jeśli coś mu się stało? Może leży gdzieś na ulicy? Nigdy bym sobie nie wybaczył, jeśli… Tu odetchnął z ulgą, ponieważ usłyszał jeden z najlepiej mu znanych dźwięków, jego serce. Biło teraz miarowo i spokojnie. Wilkołak wspiął się na dach domu Stilinskich i zajrzał przez otwarte okno do pokoju Stiles’a. Leżał on na skraju swojego łóżka w ubraniach i cicho pochrapywał. Kiedy Derek wszedł do środka, szatyn niespodziewanie szarpnął się i spadł na podłogę. Gwałtownie się obudził i spojrzał nieprzytomnym wzrokiem na mężczyznę.
- Derek? Niee… To pewnie moje pijackie omamy. Derek bawi się na imprezie ze swoją dziewczyną…
- Erica nie jest moją dziewczyną – wtrącił wilkołak z powagą w głosie.
- O i nawet moje majaki potrafią mówić… - wybełkotał chłopak i usiadł na podłodze opierając się o łóżko.
- Stiles, to ja Derek. Prawdziwy ja. Nie twoje urojenie. – powiedział i poszedł w jego ślady siadając obok niego. – Erica nie jest moją dziewczyną, w sumie to nie pociągają mnie kobiety… Chciałem chyba w ten sposób zapomnieć…
- A mężczyźni?
- Nie jestem typowym gejem, po prostu zależy mi na jednym chłopaku… - Derekowi trudno było się do tego przyznać, nawet przed samym sobą. Miał cień nadziei, że jutro Stiles nie będzie pamiętał zbyt wiele.
- Skąd ja to znam… - szatyn nie panował nad tym, co wypowiadają jego usta.
- Stiles, nie wiem, co będzie dalej, ale zależy mi na tobie. – w jego głowie zapalił się kolorowy neon z napisem KOCHAM CIĘ! - Wiem, że na ogół jestem gburowatym palantem…
- Co prawda, to prawda… - zazwyczaj wilkołak dostał by w takiej sytuacji ataku agresji, jednak teraz tylko się uśmiechnął. Odwrócił głowę do Stiles’a, nie spodziewając się, że dzieli ich tylko kilka centymetrów. Jego twarz była równocześnie niewinna, jak i niezwykle pociągająca. Derek czuł, że nie zdoła się dłużej oprzeć. Wpatrywali się sobie w oczy, nie musieli używać słów. Ich twarze zbliżyły się do siebie jeszcze bardziej. Szatyn zamknął oczy i wyłączył się całkowicie ze świata realnego. Jednak po uporczywym czekaniu otworzył ponownie oczy, by sprawdzić, czy Derek wciąż był przy nim. Ten natomiast wyglądał jakby w jego wnętrzu toczyła się najpotężniejsza bitwa rozumu z sercem. Po chwili ocknął się i zauważył, że Stiles zasnął oparty na jego ramieniu. Delikatnie podniósł chłopaka i położył go na łóżku.
- Śpij dobrze… - szepnął z nadzieją, że szatyn go słyszy. Przez kilka sekund wpatrywał się w słodko śpiącego chłopaka, po czym uśmiechnął się delikatnie i chciał już wychodzić, kiedy usłyszał szept:
- Mi też na tobie zależy zatwardziały wilkołaku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://you-must-be-stiles.tumblr.com
Nyks
Odwiedzający
Odwiedzający


Liczba postów : 33
Punkty : 0
Join date : 09/11/2013
Age : 32
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Always by your side   15/11/2013, 02:25

Fajne opowiadanie mam nadzieje że to jeszcze nie koniec Very Happy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://valhalla666me.tumblr.com/
merllo
Zaatakowany
Zaatakowany


Liczba postów : 215
Punkty : 1
Join date : 11/11/2013
Age : 26
Skąd : Kraków

PisanieTemat: Re: Always by your side   20/11/2013, 20:42

Nie wiem dlaczego do tej pory widnieje tu tylko jeden komęt.
Opowiadanie zapowiada się bardzo ciekawie i mam nadzieję że szybko ukaże się dalsza część.
Czekam na to i życzę weny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Always by your side   Today at 19:06

Powrót do góry Go down
 
Always by your side
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Twórczość :: Opowiadania-
Skocz do: